<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629</id><updated>2011-12-07T15:20:33.739-08:00</updated><category term='linux'/><category term='trudno'/><category term='KDE'/><category term='Okna'/><category term='Dwimenor'/><category term='wczasy'/><category term='core'/><category term='debian'/><category term='tiny'/><category term='tiney'/><category term='kolejka'/><category term='ekonomia'/><category term='Ubuntu'/><category term='studia'/><category term='koniec świata'/><category term='bash'/><category term='złota myśl'/><category term='Tibia'/><category term='S I'/><category term='google'/><title type='text'>Jedno z tych trudnych</title><subtitle type='html'>Nikt nigdy nie twierdził, że będzie łatwo</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>79</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-751363332778141907</id><published>2010-12-15T04:05:00.001-08:00</published><updated>2011-02-16T02:07:38.813-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tiny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='linux'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='core'/><title type='text'>Tiny Core Linux 3.3</title><content type='html'>Zrezygnowałem z netboot.me na rzecz zainstalowania na pendrive samego TCL w wersji 3.3. Sprawdza się lepiej niż ściąganie wszystkiego za każdym razem z neta. Tzn i tak ściągam rozszerzenia, ale w netboot.me była stara wersja TCL (2.x) i nie do końca pewne rzeczy mi tam odpowiadały.&lt;br /&gt;Generalnie używam czystego obrazu iso z TCL 3.3(sdb1), oraz drugiej partycji na pendrivie (sdb2) do przechowywania danych. Po odpaleniu systemu montuję /dev/sdb2 i odpalam ten skrypt:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;EDIT&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;TinyCore w wersji 3.4 potrzebuje pakietu syslinux, aby móc zamontować partycje ext3/4. Nie wiem jak w najnowszym 3.5&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;#!/bin/sh&lt;br /&gt;##Przeznaczeniem są kompy uczelniane, więc wiem iż tam będzie jakiś geforce&lt;br /&gt;#to pociągnie za sobą X serwer, i ładnie się skonfiguruje&lt;br /&gt;tce-load -wi nvidia-glx.tcz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##dla polskiego układu klawiatury&lt;br /&gt;tce-load -wi kmaps.tcz&lt;br /&gt;sudo loadkmap &lt; /usr/share/kmap/pl.kmap &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##wcześniej wygenerowany x.org.conf&lt;br /&gt;#dostosowany do kompów na uczelni&lt;br /&gt;#i z polskim układem klawiatury&lt;br /&gt;#Section "InputDevice"   &lt;br /&gt;# Identifier "Keyboard0"    &lt;br /&gt;#Driver "kbd"&lt;br /&gt;# Option "XkbLayout" "pl"   &lt;br /&gt;# Option "XkbModel" "pc101"&lt;br /&gt;#EndSection &lt;br /&gt;sudo cp /mnt/sdb2/tiny_core/xorg.conf /etc/X11/xorg.conf  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Teraz jakiś menadżer plików&lt;br /&gt;tce-load -wi xfe.tcz&lt;br /&gt;#Przywracamy konfigurację&lt;br /&gt;mkdir ~/.xfe cp /mnt/sdb2/tiny_core/xferc ~/.xfe/xferc  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##I moja wypasiona tapeta&lt;br /&gt;sudo cp /mnt/sdb2/tiny_core/red-moon.jpg /opt/backgrounds/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##odpalamy Xy, reszta pakietów instaluje się w tle.&lt;br /&gt;startx &amp;amp; sleep 10  xfe -m &amp;amp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Firefox i Flash&lt;br /&gt;tce-load -wi firefox tce-load -wi getFlash10.tcz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Katalog konfiguracyjny mozilli synchronizuje sobie w domu (ciasteczka, ustawienia, zakładki, dodatki)&lt;br /&gt;#A, że sporo tego (~100mb), to linkuję zamiast kopiować.&lt;br /&gt;sudo rm -r  ~/.mozilla&lt;br /&gt;sudo ln -s  /mnt/sdb2/tiny_core/.mozilla ~/.mozilla &amp;amp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Foxit reader do pdfów.&lt;br /&gt;#Jest co prawda xpdf...ale co przyzwyczajenie to przyzwyczajenie&lt;br /&gt;tce-load -wi foxit_reader.tcz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; ##Różne dodatki: przeglądarka dokumentów, lekki edytor tekstu, przeglądarka obrazów, menedżer archiwów. Wszystko co potrzebne, na każdą okazję. &lt;br /&gt;tce-load -wi xfw xfv xfi xarchiver&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;##Pidgin +kontakty z serwera tce-load -wi pidgin &lt;br /&gt;##No i kobyła, bez której nie potrafię się obejść.&lt;br /&gt;tce-load -wi openoffice3.tcz&lt;/blockquote&gt;Po około minucie mam pełne środowisko X, po 1.5 minuty firefoxa a po 3 minutach openoffica.&lt;br /&gt;Wszystko skonfigurowane, z moją konfiguracją (w tej wersji skryptu jeszcze bez OO, ale tam mi nie jest potrzebna. To trochę waży a na pendraku mało mam miejsca. Z tego też powodu nie wgrałem rozszerzeń do TCL na pendriva, tylko za każdym razem zasysam z neta).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-751363332778141907?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/751363332778141907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=751363332778141907&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/751363332778141907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/751363332778141907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2010/12/tiny-core-linux-33.html' title='Tiny Core Linux 3.3'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5360010689600191510</id><published>2010-11-24T04:05:00.000-08:00</published><updated>2010-11-24T04:34:51.907-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='linux'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='core'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tiney'/><title type='text'>Tiny core linux</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czyż nie tęsknicie za czasami, gdy mężczyźni byli mężczyznami i sami pisali swoje sterowniki?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Linus Torvalds&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Na pendrivie zainstalowałem sobie takie coś, co się zwie netboot.me. W skrócie pozwala na odpalenie komputera podłączonego do internetu za pomocą rzeczonego pendriva. Niby wielkie mi halo, można to tez z Windowsem zrobić. ALE!&lt;br /&gt;Cały urok netboot.me tkwi w tym, ze do wyboru jest kilka systemow operacyjnych. Wystarczy połączenie internetowe i parę chwil aby załadować jakieś fajny system typu live. Albo memtest. Albo instalator ubuntu/debiana/fedory/czegokolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od dawna czołem się nieswojo z tym, ze na uczelni przeglądając internet jest "nieco" narażony na to co inni wyprawiali z tym komputerem wcześniej. Do czasu az tydzień temu pomyślałem, ze może by wypróbować netboot.me. Załadowanie Tiny Core Linux trwa nieco ponad minute.&lt;br /&gt;Ludzie odpowiedzialni za te distro sa genialni. W 10 megabajtach zmieścili nawet środowisko graficzne!&lt;br /&gt;No dobra, system jest MOCNO okrojony na starcie, ale wystarczy kilka kliknięć aby doinstalować minimalistyczne wersje openoffica, firefoxa i całej reszty. Co jeszcze bardziej zaskakuje, odpaliłem na tym vlc (odtwarzanie wideo) z dźwiękiem (OSS) oraz flash10 (z dźwiękiem !). I to wszystko bez Xow!! I wszystko siedzi w ramie, zajmujac mniej niz 15% z 1 gigabajta w jaki sa wyposarzone uczelniane maszyny.&lt;br /&gt;Fakt, zajęło mi to 2 godziny, ale jak to się mówi "co raz zrobione, pozostaje zrobione"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pakiety do instalacji i małe how-to&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;firefox.tce (i trochę zależności. Ale flash tez ich potrzebuje, więc można poczekać)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wygenerować dbus id (sudo dbus-uuidgen &gt;&gt; /var/lib/dbus/machine-id ). Katalog /var/lib/dbus trzeba sobie recznie stworzyc. Bez machine-id vlc nie będzie działać&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;vlc.tcz (mplayer nie idzie bez Xow)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;OSS.tcem (alsa nie działała mi z głośnikami wbudowanymi w monitor. Pewnie do obejścia, ale szkoda zachodu, skoro OSS działa)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;getflash10.tce (potem trzeba go jeszcze odpalić. Lewym przyciskiem myszy na pulpicie -&gt;apps-&gt;getflash10 -&gt;reszta się ściągnie-&gt;zresetować przeglądarkę. Jak nie działa, to trzeba przekopiować /usr/lib/libflashsupprot/tce do /home/tc/.mozilla/plugins&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze? Ano chciałbym mieć możliwość wpisywania polfontow z klawiatury. Ale to wymaga Xow. Dziękuje, nie będę się męczył. Znając życie będzie działało od reki, ale i tak mi się nie chce. Firefox poprawia błędy tak czy siak. Nie wszystko wyłapuje, ale chyba nie jest aż tak bardzo źle?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje jeszcze kwestia zdecydowania się na instalacje TinyCoreLinux 3.3 (w netboot.me jest 2.2, czyli moooocno stare) na pendrivie zamiast netboot.me. Nie wiem, czy potrzebuje całej reszty instalatorów z netboot.me, ale 3 tygodnie temu tak samo myślałem i całym tym bootowalnym pendrivie.&lt;br /&gt;Instalacja TCL 3.3 na pendraku miałaby ta zaletę, ze nie musiałbym przy każdym uruchomieniu wszystkiego ściągać i konfigurować na nowo. Na razie rozwiazalem to tak, że konfiguracje firefoka (~/.mozilla) przy zamykaniu systemu kopiuje na pendraka (/mnt/sdb1/.mozilla) a po ponownym uruchomieniu kopiuje z pendraka na system plików. Generalnie wszystko działa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5360010689600191510?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5360010689600191510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5360010689600191510&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5360010689600191510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5360010689600191510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2010/11/tiny-core-linux.html' title='Tiny core linux'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6548650794300271238</id><published>2010-08-20T01:23:00.000-07:00</published><updated>2010-08-20T01:49:35.331-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koniec świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwimenor'/><title type='text'>Kiedy nadejdzie koniec świata</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Optymizm i pesymizm różnią się jedynie w dacie końca świata.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Stanisław Jeży Lec&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Patrząc z perspektywy roku 2010, koniec świata może być naprawdę w 2012. I to nie dlatego, że Polska organizuje Mistrzostwa Europy w Piłce Kopanej. Śniegi, mrozy, powodzie, pożary w Rosji, wypadki samolotowe, sytuacja na Krakowskim Przedmieściu, terroryzm, wikileaks publikując tajne materiały z wojen Ameryki...oj zebrałoby się tego.&lt;br /&gt;Jednakże nie o to chodzi. Większość ludzi wierzących w 2012 zakłada zapewne datę 1 stycznia, tak parę minut po północy. Bądź co bądź koniec świata nie trwa sekundę, raczej parę minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże, jeżeli chodzi o mnie mam inne preferencje. Gdybym miał coś do powiedzenia w tej sprawie, chciałbym aby koniec świata nastąpił w czwartek, a zostalibyśmy o tym ostrzeżeni w poprzedni piątek. Dlaczego? Już wyjaśniam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby w piątek ogłoszono, że koniec świata nastąpi w następny czwartek, to miałbym cały weekend aby spokojnie to przemyśleć. I, co najważniejsze, 3 pełne dni robocze na dokończenie swoich spraw. Od, tak aby nie zostawić paru rzeczy niedokończonych zanim wyparuję. Nie mógłbym w spokoju zmienić się w obłok gazu, gdybym wiedział że zostało parę Niedokończonych Spraw. Świadomość, że te sprawy odparowałby razem ze mną być może trochę by pomogła, ale tylko w przypadku tych mniej ważnych.&lt;br /&gt;3 dni robocze to trochę mało na załatwienie wszystkiego, ale wystarczająco na te naprawdę najważniejsze. Miło by by było, gdyby świat zechciał odparować w godzinach popołudniowych. 17 byłaby idealna. Zdążyłbym zjeść obiad i go dobrze przetrawić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapowiedzenie końca świata z tygodniowym wyprzedzeniem ma swoje dobre strony. Ludzie zdążyliby wpaść w panikę i nie skończyć przed samym końcem. Gdyby dać im miesiąc, sprawa byłaby znacznie gorsza. Najpierw byłaby panika, potem jakoś by się uspokoiło, a na końcu znowu wybuchłaby panika. Taka globalna panika to nieprzyjemna sprawa. Ludzie panikujący są nierozsądni, i kto wie co by niektórym strzeliło do głowy. Mogłoby się okazać, że nie doczekam końca świata, bo jakiś geniusz wpadnie na pomysł rozładowania gigantycznych kolejek przed Bramą Piotrową po końcu świata poprzez wysyłanie kilku ludzi nieco wcześniej. Być może po to aby zajęli mu kolejkę.&lt;br /&gt;Fakt, że w obliczu końca świata nie ma to większego znaczenia, ale nie chciałbym przegapić takiego wydarzenia. Prawdopodobnie obserwacja z daleka (Z Marsa? Z Proxima Centauri?) byłaby lepszym rozwiązaniem, ale raczej nie ma na co liczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli doczytałeś do tego miejsca drogi Czytelniku, to spieszę z wyjaśnieniami. Oczywiście, że to pewnego rodzaju niepoważny wpis na blogu. W żaden koniec świata w 2012 roku nie wierzę, pomimo tych wszystkich wielkich wydarzeń roku 2010. Od, tak mnie naszło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6548650794300271238?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6548650794300271238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6548650794300271238&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6548650794300271238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6548650794300271238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2010/08/kiedy-nadejdzie-koniec-swiata.html' title='Kiedy nadejdzie koniec świata'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-9119878881834102555</id><published>2009-09-30T09:48:00.000-07:00</published><updated>2009-09-30T09:52:38.398-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>10^100</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Czym jest projekt 10^100?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;10 do potęgi 100 to liczba gogol. I nie przypadkowo gogol kojarzy się z google, gdyż to od tej liczby wzięła nazwę ta wyszukiwarka. Ale Google to nie tylko wyszukiwarka - to cały osobny ekosystem w sieci. Niektórzy mówią, że Google jest zły, że zbiera nasze dane o nas i przetwarza je aby zarabiać. Pewnie, skoro nie płacimy za usługi jakie nam oddaje, to ja nie mam nic przeciwko. A teraz przynajmniej część zarobionych tak pieniędzy może zostać wydane na szczytny cel.&lt;br /&gt;Rok temu korporacja Google zapowiedziała, że przeznaczy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dziesięć milionów dolarów amerykańskich&lt;/span&gt; na jeden cel, który ma przynieść pożytek całej ludzkości.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.project10tothe100.com/intl/PL/index.html"&gt;Z strony projektu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dlaczego taki projekt?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze nigdy w historii tak wiele osób nie miało do dyspozycji tylu informacji, narzędzi i sposobów realizacji swoich pomysłów. Jednocześnie bardzo wiele osób z najróżniejszych środowisk potrzebuje pomocy zarówno w sprawach małych, jak i dużych.&lt;br /&gt;Do tego dochodzą wyniki badań utwierdzające nas w odwiecznym przekonaniu, że, poza określonym podstawowym poziomem dobrobytu materialnego, jedyną rzeczą, która daje nam szczęście jest pomaganie innym ludziom.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Innymi słowy pomaganie pomaga wszystkim: osobie pomagającej i otrzymującej pomoc.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pytanie brzmi: co może pomóc? I co pomoże najlepiej?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W Google nie uważamy, że znamy wszystkie odpowiedzi, ale wierzymy, że każdy problem ma swoje rozwiązanie. Może on się znajdować w laboratorium, firmie lub na uniwersytecie — a może gdzieś zupełnie indziej.&lt;br /&gt;Być może rozwiązanie czyjegoś problemu znajduje się w Twojej głowie; to może być coś, co udało Ci się zaobserwować, jakieś pojęcie, nad którym się zastanawiasz, niewielka zależność, którą zauważysz, jakaś stara rzecz, na którą spojrzysz z innej perspektywy. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej o projekcie można się dowiedzieć na jego stronie:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.project10tothe100.com/intl/PL/"&gt;Polska strona projektu 10^100&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz to co najciekawsze - na podstawie nadesłanych pomysłów (przeszło 150k) stworzono kilkanaście które są wypadkową tego co ludzie nadesłali.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.project10tothe100.com/intl/PL/vote.html"&gt;strona głosowania&lt;/a&gt; - &lt;a href="http://translate.google.com/translate?prev=hp&amp;amp;hl=pl&amp;amp;js=y&amp;amp;u=http%3A%2F%2Fwww.project10tothe100.com%2Fintl%2FPL%2Fvote.html&amp;amp;sl=en&amp;amp;tl=pl"&gt;Tłumaczenie. Nie idealne, sle ujdzie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projektów jest sporo, ale nie wszystkie są widoczne od razu. Jeżeli na pierwszej liście nie ma nic ciekawego, proponuję odświeżyć stronę i poszukać pośród nowych możliwości. Dwa, trzy odświeżenia pokażą wszystkie możliwe projekty.&lt;br /&gt;Pośród projektów jest kilka będących odpowiedzią na światowy kryzys gospodarczy ostatnich lat - tworzenie lepszych narzędzi bankowych, bardziej przejrzystych rządów i systemów podatkowych. Jest też bardzo dużo tych dotyczących edukacji - zarówno wspomagania kształcenia specjalistów jak i kształcenia w krajach trzeciego świata. Są też i projekty humanitarne, jak system usuwania min przeciwpiechotnych czy monitorowania i alarmowania świata o ludobójstwach.&lt;br /&gt;I wiele, wiele innych. Gdybyś miał 10 milionów dolarów i chciał je wydać z pożytkiem dla świata, to na co być przeznaczył pieniądze? A skoro nie masz tych 10 milionów, to przynajmniej &lt;a href="http://www.project10tothe100.com/intl/PL/vote.html"&gt;zagłosuj&lt;/a&gt;  na co Google ma je wydać.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://forum.tibiaspy.com/showthread.php?t=2345"&gt;oryginał na TibiaSpy.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-9119878881834102555?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/9119878881834102555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=9119878881834102555&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/9119878881834102555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/9119878881834102555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2009/09/10100.html' title='10^100'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2866552918747795850</id><published>2009-02-17T06:33:00.000-08:00</published><updated>2009-02-17T06:39:28.164-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwimenor'/><title type='text'>Złote myśli Dwimenora - część I</title><content type='html'>Ten wpis rodził się w bólach. Miał być o wszystkim, miał być o niczym. W końcu nie powstał a ja musiałem ściemniać Rybie na gg, w jakim stopniu zaawansowania są prace nad nowym tekstem. Więcej zwodzić go nie miałem serca dlatego uczesałem trochę swoje złote myśli i postanowiłem opublikować pierwszą część.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym są złote myśli Dwimenora?&lt;br /&gt;To kompilacja  złotych myśli, stworzonych przy różnych okazjach. Część jest złota, złociutka, albo tylko pozłacana.&lt;br /&gt;Numeracja nie jest ciągła. W ciągu roku od kiedy zacząłem je spisywać część wypadło. A to okazało się, iż nie jest moja, a to nie podobała mi się...ale zwolnionych miejsc nie zamierzam zapełniać. Od, tak. Po prostu. Błędy i literówki celowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;1. Wojny nie są takie złe. Przynajmniej dają ludziom jakieś zajęcie. Zajęci ludzie nie zajmują się czymś naprawdę niebezpiecznym, na przykład majstrowaniem przy czasoprzestrzeni.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza myśl na liście. Możecie nie uwierzyć, ale mi się przyśniła. Prowadziłem jakiś wykład na uniwerku i to była z niego konkluzja...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;2. Wszystko jest możliwe, tylko trzasnąć drzwiami obrotowymi się nie da.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To bardziej mądrość ludowa, niż moja złota myśl. Ale, że to moje motto życiowe, trafiła do kompilacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;3. Jestem facetem i kolor niebieski jest po prostu kolorem niebieskim.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja po przydługiej dyskusji dziewczyn z roku na temat różnic w odcieniach. A jest tego, że huhu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;4. I oby twoje delta G było równe zero.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja po zajęciach z termodynamiki. [url=http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zote-myli-dwimenora-ii.html"]więcej na blogu[/url]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;5. Łyżka nie istnieje. Widelec jest znacznie bardziej uniwersalny&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja z Matriksa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;6. Jeżeli czas to pieniądz, to czemu bogaci ludzie mają tak mało czasu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wydaje się bezsensowne. Ale jeżeli postawić równanie czas=pieniądz, to czytając je od drugiej strony pieniądz=czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;7. Dzielenie jest wydajniejsze od mnożenia. Szczególnie w przypadku problemów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie znoszę ludzi mnożących problemy i trudności przed sobą, zamiast szukać rozwiązań. Fortunka jest konkluzją z tej filozofii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;8. Zawsze staram się likwidować swoje problemy. Nie chciałbyś być jednym z nich&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kontynuacja myśli 7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;9. Ilu ludzi potrzeba do wkręcenia żarówki? Jednego! Jeżeli myślisz, że mnie, to proszę o pokaz miszczu. Jeżeli myślisz, że więcej, to jesteś ciamajdą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja po wymienianiu 2 żarówek w moim żyrandolu. Powinni powiesić tego, kto wymyślił klosze na zatrzaski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;10. Umiesz liczyć binarnie na palcach? To wysyłam ci 4&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;[url=http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/liczenie-binarne-na-palcach.html]Zasady liczenia binarnego na palcach[/url]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;11. Pierwsze prawo łoma: ciało uderzone łomem nie ma prawa wstać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja z zajęć z przewodnictwa elektrycznego. Ci co uczyli się fizyki domyślą się o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;17. Ile jest 2+2?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polonista: 4, cyfro ty moja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Inżynier:4&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nawigator: 4,5 z poprawką na wiatr&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kelner: 5zł plus napiwek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Informatyk: 100&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Matematyk: jeszcze chwilkę&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;O wyższości inżynierii (jako nauki kombinowanej) nad czystą matematyką. Znam matematyków (z tytułami doktorskimi!) którzy mieliby z tym problem a rozwiązanie go wymagałby kilku godzin. Zbyt dużo kombinowania, zbyt mało realizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;20. Zawsze puszczaj kobiety przodem. Szczególnie jeżeli sądzisz iż za drzwiami czai się szaleniec z siekierą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja z zawiłej dyskusji na temat "Dżentelmenów już nie ma"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;26. Są dwa typy ludzi. Ci co na palcach jednej ręki liczą do 5 i ci co liczą do 31.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Patrz fortunka numer 10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;27. Zaraz to wielka bakteria&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja numer 1 z zajęć z mikrobiologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;28. Duże pałeczki to laseczki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja numer 2 z zajęć z mikrobiologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;29. I nastał dzień, i nastała sesja. I żywili pozazdrościli umarłym.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kto studiuje, ten łączy się w bólu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;36. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to zdecydowanie nie twój interes&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;37. Jeżeli boli, to dobrze. Ból to pierwszy znak, że żyjesz. Chodź pewnie wolałbyś umrzeć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W taki sposób pocieszałem kolegę z wybitym barkiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2866552918747795850?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2866552918747795850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2866552918747795850&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2866552918747795850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2866552918747795850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2009/02/zote-mysli-dwimenora-czesc-i.html' title='Złote myśli Dwimenora - część I'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2544255248343596683</id><published>2009-01-18T05:42:00.000-08:00</published><updated>2009-01-18T05:48:21.145-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Kernel 2.6.28 oraz Nvidia driver 180.22</title><content type='html'>Ileż można się uczyć do sesji? W ramach relaksu skompilowałem sobie kernel 2.6.28 czyli najnowsze, stabilne, jądro linuksa. Skoro i tak trzeba reinstalować drivery do GeForca, to od razu zainstalowałem nowsze. Zresztą nie wiem, czy stare dałby radę na najnowszym jajku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaki efekt?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;System startuje o 8 sekund szybciej BEZ ŻADNEGO bajerowania w ustawieniach.&lt;br /&gt;Wynik glxgears podskoczył z 6000 do 8000 fps.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem tak: WOW&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie nie obyło się bez drobnych komplikacji. Dpkg nie chciał zastąpić starego kernela (2.6.27.5) nowym, przez co musiałem odpalić system z jeszcze starszego (2.6.26.19-generic), wywalić kernel 2.6.27.5 i dopiero instalować 2.6.28.&lt;br /&gt;W dodatku instalator Nvdii coś tam pluł się, że czegoś nie ma...Ale wszystko działa. A jak widać z wyników, działa świetnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2544255248343596683?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2544255248343596683/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2544255248343596683&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2544255248343596683'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2544255248343596683'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2009/01/kernel-2628-oraz-nvidia-driver-18022.html' title='Kernel 2.6.28 oraz Nvidia driver 180.22'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-976314933557205773</id><published>2008-12-24T01:14:00.000-08:00</published><updated>2008-12-24T01:32:48.310-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolejka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><title type='text'>Choinka</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeżeli chcesz kupić tanią i ładną choinkę, to musisz kupić dwie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Konkluzja z tegorocznego okresu przedświątecznego&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Makabra. Żeby kupić jakąś ładną, żywą choinkę (nie trawie sztucznych...nie czytać tego dosłownie) musiałem oblecieć z 5 różnych punktów. Problem z tym, że w tym roku na warszawskim Targówku można było dostać albo drapaka za 35zł albo jodłę-drapaka za 80zł. Ładna jodła wysokości 180cm to już 120 zł. A weź wydaj 120zł, żeby po świętach choinkę wywalić przez okno i odnieść do punktu zbornego, z którego panowie od śmieci w Marcu odbiorą to co zostanie z procesów naturalnego rozkładu.&lt;br /&gt;Co roku choinki są droższe. Jeszcze 5-6 lat temu jodłę kupowało się za połowę tej ceny. Naturalnie biorąc pod uwagę nakłady pracy i czas cyklu produkcyjnego (2-3 lata) ludzi ci mają prawo żądać uczciwej ceny (nawozy w tym roku zdrożały) ale..jakby przynajmniej  mieli coś ładnego na stanie, a nie coś co przypomina fantazje przedszkolaków na temat choinek.&lt;br /&gt;Sezon na sprzedaż zaczął się z 2 tygodnie temu. Co ciekawe, poza tradycyjnymi stoiskami na Targówku, jakiś nowy gracz na rynku postanowił zaryzykować i rozstawić się nieco na uboczu, blisko lasku Bródnowskiego. Zapewne miał nadzieję, że dzięki dużej reklamie przy Kondratowicza ludzie z Zacisza i osiedla Malborska do niego się zejdą. I wiecie co? Sprzedał wszystko. Jako, że gościa widzę z swojego okna to mogłem obserwować jego postępy codziennie. Wliczając to, że koło 22 wszystkie choinki przerzucał przez ogrodzenia parkingu, gdzie sprytnie wynajął 4 miejsca na czas handlu. Nad ranem choinki leciały w drugą stronę. Widząc jak się z nimi obchodzi nie miałem najmniejszego zamiaru u niego kupować. Ale obserwując gościa z okna zauważyłem że naprawdę sporo osób skręcając z Kondratowicza w Blokową (z głównej ulicy na osiedlową, na tym rogu założył swój punkt) zatrzymywało się i odjeżdżało z choinką w bagażniku.&lt;br /&gt;Może to tylko ja mam tak, że muszę mieć ładną i w miarę symetryczną choinkę? Może powinienem kupować byle co, a potem ustawić gorszą stroną do ściany?&lt;br /&gt;Może....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-976314933557205773?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/976314933557205773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=976314933557205773&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/976314933557205773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/976314933557205773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/12/choinka.html' title='Choinka'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8739493289222196019</id><published>2008-12-14T10:41:00.001-08:00</published><updated>2008-12-14T11:43:11.276-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>Wspólny mianownik życia</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;16s rRNA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Podręcznik do biologi molekularnej&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj Rybzor poinformował mnie, że już miesiąc minął od kiedy ostatni wpis miałem.&lt;br /&gt;No to będzie o rybach...między innymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię filozofów. Szczególnie kiedy zaczynają krzyczeć iż filozofia jest królową nauk. Ileż to już się naczytałem, że filozofia powinna być obowiązkowa w podstawówce/gimnazjum/liceum. Że rozwija umysłowo, że bla bla bla.&lt;br /&gt;Ktoś może zadać pytanie, czemu tak nie cierpię filozofów. Za odpowiedź niech posłuży wypowiedź pewnego mędrka: "Filozofia stawia pytania o sens wszechświata i poszukuje na nie odpowiedzi" (cytat niedokładny, ale sens ten sam)&lt;br /&gt;I teraz pytanie: Na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;które&lt;/span&gt; z swoich pytań pytań &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;znaleźli zadowalającą&lt;/span&gt; odpowiedź?&lt;br /&gt;Odpowiedź, która przetrwałaby konfrontację z rzeczywistością?&lt;br /&gt;Odpowiedź, która nie sprawia, że trzeba zadań więcej pytań?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie prawdziwym mędrcem jest biolog, fizyk, chemik, inżynier....łapiecie o co chodzi. Tacy ludzie, o ile akurat wykonują pracę badawczą, nie tylko szukają odpowiedzi na pytania o naturę wszechświata, ale także znajdują ją. Wcześniej czy później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sens życia? Wspólny mianownik życia? Czym się różnimy od chomika?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie, mamy 16s rRNA. Cóż to jest? Bardzo proste, to cząsteczka rybosomalnego polirybonukleotydu o stałej sedymentacji 16.&lt;br /&gt;Każdy opuszczający gimnazjum powinien wiedzieć jak zapytać wujka google aby dowiedzieć się co to jest. Ale, że zapewne nie wie, to już spieszę z wyjaśnieniami.&lt;br /&gt;Każda komórka eukariotyczna ma jądro komórkowe, w którym zachowane jest jej DNA. W procesie transkrypcji powstaje kopia fragmentu* DNA i zostaje ona przekazana do cytoplazmy.&lt;br /&gt;Kopia w cytoplazmie trafia na szorstkie retikulum endoplazmatyczne. Kopię (matrycowy RNA) obsiada rybosom i rozpoczyna proces translacji, czyli składanie łańcucha poliaminokwasowego na matrycy RNA.&lt;br /&gt;To tak po krótce. Jakbym chciał napisać dokąłdnie, musisłlbym pisać księżkę. Prawdopodobnie w dwuch tomach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rybosom składa się z dwuch podjednostek. To wiecie z gimnazjum. Mała podjednostka ma stałą sedymentacji 30s. W jej skład wchodzi właśnie 16srRNA. I teraz myk - 16srRNA jest kodowane w DNA, a kombinacja deoksyrybozonukleotydów ją kodująca jest stała w obrębie gatunku. Oreślając sekwencje dwóch żywych organizmów można łatwo stwierdzić stopień pokrewieństwa pomiędzy tymi dwoma organizmami.&lt;br /&gt;16srRNA występuje w wszystkich organizmach żywych, zarówno eukariotycznych jak i prokariotycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli przyjąć, że życie można zapisać w postaci ułamka, to jego mianownikiem byłoby 16srRNA, zaś licznikiem fenotyp danego organizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Kopia...hmmm...to można przerobić na dobry argument przeciwko zakazu kopiowania, głupim prawom autorskich i powielania informacji, licencjonowaniu....nawet kościół by musiał to poprzeć...o tym będzie następny wpis&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8739493289222196019?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8739493289222196019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8739493289222196019&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8739493289222196019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8739493289222196019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/12/wsplny-mianownik-ycia.html' title='Wspólny mianownik życia'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7451966269281264546</id><published>2008-11-16T10:38:00.000-08:00</published><updated>2008-11-16T11:31:28.245-08:00</updated><title type='text'>Zepsuj sobie linuksa</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;…the Linux philosophy is 'laugh in the face of danger'. Oops. Wrong one. 'Do it yourself'. That's it.&lt;br /&gt;...Filozofia Luniksa to "śmiej się z niebezpieczeństwa". Opps. Nie to. "Zrób to sam". To jest to&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Linus Torvalds&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;To był długi i pochmurny weekend. Jak to Ryba go podsumował: "&lt;span style="font-size:100%;"&gt;pachnie mi to nuda : (("&lt;br /&gt;Na domiar złego musiałem pisać durny referat, o czymś tak niebywale nieinteresującym jak kit pszczeli. Dzięki niech będą bibliotekarką, że są o tym całe książki.&lt;br /&gt;Zasadniczym problemem z linusikiem jest to, że póki sam nie zaczniesz grzebać, to się nie popsuje. Te wszystkie "nagle przestało działać" mnie nie przekonują. Nie licząc &lt;a href="http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/chwaa-niech-bdzie-varlog.html"&gt;jednej drobnej wpadki&lt;/a&gt; od naprawdę dłuższego czasu nie miałem okazji pogrzebać w systemie. A nic tak nie zabija czasu jak konieczność googlowania i szukania najdrobniejszych wskazówek prowadzących do rozwiązania problemu.&lt;br /&gt;Problemem nie jest zrobić zamieszanie celowo. Bo wtedy człowiek najpewniej będzie wiedział jak to odkręcić. Można sobie wklepać&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;chmod -x chmod*&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Ale zabawa w "gdzie jest to XXX live CD" mnie nie bawi.&lt;br /&gt;Dlatego też pomyślałem - czemu nie pobawić się w aktualizację paru rzeczy. Może nowsze wersje będą bardziej problemogenne?&lt;br /&gt;Przejść na OpenOffice3 zamierzałem już dawno (tzn od momentu spolszczenia go). Bety mnie nie kręciły, ale skoro jest gotowy, to czemu nie? Może przy okazji wywalania starego coś się posypie?&lt;br /&gt;No i się sypnęło. Jest taki pakiet, co openoffice.org-thesaurus-pl się zwie. W moich rękach, przy współudziale openoffice.org-hyphention-pl potrafi napsuć krwi. Nie wiem co z nimi nie tak, zawsze mam z nimi problemy. A to system wskazuje, że jeden wymaga drugiego (mimo obecności tegoż), a to wskazuje, że jest uszkodzony, a to jakieś dzikie zależności....&lt;br /&gt;Tak, dobry sposób aby coś popsuć i mieć zajęcie na jakiś czas. Znalazłem za wczasu też swoje notatki z ostatniej przygody z tamtymi pakietami. W kilku luźnych punktach spisałem sobie tam co trzeba zrobić aby przywołać je do początku. A punkt pierwszy brzmi:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;1. Dwim, palce z dala od pakietów &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;openoffice.org-thesaurus-pl&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-size:100%;"&gt;openoffice.org-hyphention-pl&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Dobry sposób na rozpoczęcie dnia. W takzwanym międzyczasie ściągały się pakiety z OO3. Ale przy transferze rzędu 1.4megabajta/sekundę nawet nie można napisać czegoś w rodzaju "A potem czekały godzinę aż program się ściągnie".&lt;br /&gt;Wspomniane wyżej pakiety dały mi rozrywkę na 20 minut, w czasie których udało mi się zapobiec uninstalacji całego środowiska graficznego, lub jego reinstalacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, 20 minut to nie jest to na co liczyłem. Dlatego pominąłem tak zwany "poszedłem o krok dalej" i od razu przeszedłem do kompilacji kernela. Dla dodania smaczku wywaliłem kilka drzewek sterowników - głównie archaicznych systemów plików (bo długo się kompilują), trochę driverów sprzętu (ale też nie za dużo. Drzewko nie jest tak skonstruowane jakbym tego chciał. Szkoda, że nie ma opcji aby np wyłączyć wszystkie sterowniki do urządzeń marki, powiedzmy, Epson).&lt;br /&gt;Naturalnie mogłem wyłączyć jakieś moduły istotne dla systemu, ale po co? Nie po to próbowałem coś zepsuć, żeby jedynym sposobem była ponowna rekompilacja kernela. Miałem raczej nadzieję, że przestaną działać różne elementy kompa. Dźwięk, grafika, porty USB....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że po kompilacji i uruchomieniu kernela 2.6.27.5** przywitał mnie czarny ekran i niestartujące Xy to nic dziwnego. Byłem na to przygotowany i zawczasu zassałem sterowniki od Nvidii. Szczerze mówiąc więcej czasu zajęło mi jednoczesne wyłączenie X i gdm aby je zainstalować, niż sama instalacja***. Po całej operacji zostało tylko włączyć Xy i....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc, zmartwiłem się. Wszystko działało jak należy. Porty, urządzenia, dźwięk...ZARAZ ZARAZ! Nie ma dźwięku!&lt;br /&gt;Pominę tu nudne szczególy kolejnej godziny reinstalacji alsy, pulseaudio, bawienia się mikserem, resetów kompa....skończyłem na skompilowaniu alsy 1.1.18a z źródeł.&lt;br /&gt;No, mniej więcej o to mi chodziło. W końcu rozwiązanie które może więcej napsuć niż pomóc. Nie obyło się bez zgrzytów...ale o dziwo zadziałało. Szczerze mówić nie spodziewałem że alsa tak gładko się skompiluje. Fakt faktem kompilacja alsa-lib nie poszła tak gładko (brakowało jakiegoś pakietu, a configure tego nie wykazał), ale strzał na chybił/trafił z jego instalacją dał rezultat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując:&lt;br /&gt;Po 2h godzinach mam system z (prawie) najnowszym kernelem, najnowszym serwerem dźwięku i sterownikami do karty graficznej. Głośniki ustawione na max przestały dziwnie buczeć w momencie bezczynności. Bootowanie systemu skróciło się o ~5 sekund, wynik glxgears wzrósł o jakieś 15%. Żyć nie umierać.&lt;br /&gt;Heh, trzeba będzie się pobawić w preload/prelink i równoległe startowanie usług systemowych. Może to da trochę więcej problemów...znaczy pożytku.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;*Nie próbujcie tego w domu&lt;br /&gt;**&lt;/span&gt;a dopiero potem zobaczyłem, że jest już wersja 6...cóż nie chciało mi się jeszcze raz wszystkiego ustawiać&lt;br /&gt;***tak, tak, dalej, akceptuję, tak, tak, dalej, zakończ.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-7451966269281264546?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7451966269281264546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=7451966269281264546&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7451966269281264546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7451966269281264546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/11/zepsuj-sobie-linuksa.html' title='Zepsuj sobie linuksa'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2691632772524653235</id><published>2008-11-06T09:09:00.000-08:00</published><updated>2008-11-06T10:44:03.793-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Okna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wczasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><title type='text'>Bardzo długi wpis</title><content type='html'>Ostatnimi czasy nie mam jakoś czasu nic naskrobać, za co serdecznie przepraszam tysiące moich czytelników. W ramach nadrobienia to będzie długi wpis o tym, co miałem napisać w ostatnim czasie. Wyszło trochę nieskładnie, często zmieniam temat. Ale co tam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie ma kryzysu - jest wino!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/KBmGPajN5ULbVcdlioAN8g?authkey=TlIP7fwzkOE"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_B1-Sb1_FHMM/SRMmijYUHqI/AAAAAAAAAR0/hQkAJmReWrY/s144/image11.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Zdjęcie zrobione w centrum handlowym na Służewiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kryzys na światowych rynkach trwał i miał się dobrze. Maklerzy giełdowi potracili fortuny, upadło kilka banków i firm zajmujących się mniej lub bardziej szemranymi sposobami obrotu nie swoją gotówką. Jednak w związku z kryzysem pojawiło się kilka ciekawych rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Spadek cen paliw&lt;/span&gt; - benzyna na niektórych stacjach staniała o jakieś 80-90gr na litrze. To przepaść. Nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. A skoro koszty transportu kołowego tak spadły, czemu żywność tak drożeje?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Straciliśmy emerytury!&lt;/span&gt; - tak, tak wiem. To co nasi rodzice odłożyli w drugim filarze przez ostatnie pół roku wyparowało. Nie ma to jak piękne sianie paniki. Cóż, to co ludzi włożyli to zostało. To odsetki od inwestycji maklerów popłynęły w siną dal. No cóż, tabloidy tabloidami i muszą na siebie zarobić, a ja i tak zawsze twierdziłem że powierzanie swoich pieniędzy komuś kto teoretycznie lepiej nimi będzie zarządzał jest kiepskim pomysłem.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podwyżki cen gazu&lt;/span&gt; - słuchając radia Złote Przeboje (a może VOX?) usłyszałem ciekawy wywiad. Naczelny Gazownik Kraju, albo ktoś taki odpowiadał czemu na jesień zdrożeje gaz. Prosta sprawa - Putin podwyższył nam rachunek, to podatnicy za to zapłacą. Nie ma sprawy. Ale czemu gdy ceny hurtowe gazu w okresie letnim malały to ceny rynkowe się nie zmieniały?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Kryzys nie odbił takim echem na gruncie internetowym. Google dalej pnie się w górę, Microsoft dalej zalewa rynek mocno przereklamowanym i wadliwym softem, Apple dalej istnieje po to, żeby zarabiać pieniądze. Jednakże komuś to ostatnie stwierdzenie chyba nie za bardzo przypadło do gustu i usilnie stara się zaszkodzić firmie z pod znaku jabłuszka. I nawet nieźle się udaje. Kilka spreparowanych wiadomości o pogarszającym się stanie zdrowia prezesa mocno ruszyło ceną akcji. Trzeba przyznać, że osoba ta ma fantazję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wrześniu Richard Stallman w jednym z swoich wystąpień publicznie wytknął zagrożenia czyhające z strony Cloud Computing. Zastrzeżenia słuszne, szkoda tylko że odbiło się to małym echem. w infostradzie.&lt;br /&gt;O ile nie trawię Stallmana jako osoby to trzeba mi było się z nim zgodzić. Chmury obliczeniowe naprawdę uderzają w naszą prywatność. O co chodzi?&lt;br /&gt;Ktoś wpadł na pomysł, żeby wszystkie obliczenia były wykonywane przez potężne macierze serwerowe a nie komputery użytkowników. W ten sposób user dostaje tylko wynik obliczeń i musi go zinterpretować. Interpretacją zajmuje się np przeglądarka internetowa. Idea świetna...w założeniu marketingowców. Mając nieograniczony dostęp (prywatność korespondencji? wierzycie w to?)  do danych użytkownika można np lepiej dopasowywać reklamy wyświetlające się u niego. Tak na przykład działa gMail, google reader i gazylion innych aplikacji webowych. A skoro to wszystko jest na serwerach googla to co stoi na przeszkodzie aby poddać te dane dalszemu przetworzeniu? Nie tylko dopasować reklamy do słów kluczowych naszych wiadomości, ale też wykorzystywać je do danych statystycznych? Tworzyć mapy typu: mieszkańcy Warszawskiego Targówka najczęściej piszą o XYZ?&lt;br /&gt;Pół biedy kiedy jest to wykorzystywane jedynie do tworzenia reklam. Mówi się trudno.. Jeżeli chcę mieć skrzynkę pocztową, której nikt nie będzie czytał to muszę sobie zainstalować serwer w domu.&lt;br /&gt;Co mnie zaniepokoiło to zapowiedź Microsoftu o ich projekcie systemu operacyjnego z pod znaku wybitego okna opierającego się o założenia chmur obliczeniowych. Nie wiem kto to kupi, ale ja nigdy, ale to nigdy nie powierzyłbym swoich prywatnych plików komu innemu. Można się zastanawiać jak bardzo prywatne są maile na gMailu, ale powiedzmy sobie szczerze: skoro ktoś wysłał tego maila to jest on dostępny na jego serwerze pocztowym, a więc jaka jest istota zastanawiania się "czy google czyta moje maile"? Jak nie oni to kto inny.&lt;br /&gt;W przypadku systemu operacyjnego jest inna sprawa. MÓJ komputer to MÓJ komputer. I nikt nie będzie zaglądał do tego co przechowuję w czeluściach jego 500 gigabajtowego dysku twardego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiąc o 500 gigabajtach. Tak, mam ten gigantyczny dysk, chodź jak się dobrze zastanowić nie jest to aż tak dużo. Można podłączyć 4 takie dyski w raid i dostać dwuterabajtową macierz.&lt;br /&gt;I na co taka powierzchnia skoro wcześniej miałem problem aby zapełnić 40Gb? Nawet teraz całkowita zajęta przestrzeń to raptem ~25Gb. No to wpadłem na pomysł. W swoich zbiorach posiadam jakieś półtorej setki płyt cd z różnych czasopism. Ostatnio szukając tej jednej konkretnej mało nie dostałem szału. Wtedy to przyszło mi do głowy, żeby skopiować całą zawartość mojej płytoteki na dysk twardy mojego komputera. Dorobię do tego jakąś małą bazę danych zawierającą dane o programach i będę szczęśliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień temu całe MST, w tym i ja, dobyło ciekawą wycieczkę. Gdzie byliśmy? W ciągu jednego dnia obskoczyliśmy cukrownie w Glinojecku oraz słodownie i gorzelnię Kasztelan w Sierpcu. A jakże - była degustacja.&lt;br /&gt;Tutaj trochę zdjęć wraz z komentarzami.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/CTLShBPH8jOh7gRk0eDSTw?authkey=TlIP7fwzkOE"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_B1-Sb1_FHMM/SRMmipfMJKI/AAAAAAAAAR8/CuCaJOJVgjI/s144/image8.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Główny elewator na gotowy cukier. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to wielkie. 70 tysięcy metrów sześciennych pojemności robi wrażenie. To jest po prostu OGROMNY zbiornik.&lt;br /&gt;Czy zdajecie sobie sprawę, że buraki cukrowe przerabia się raptem przez 50-60 dni w roku? To tak zwana kampania cukrowa. W tym czasie rolnicy dostarczają buraczki a cukrownie je przetwarzają. Na rzecz tej w Glinojecku (jednej z 19 w Polsce) w tym roku pracowało ~4000 rolników. Dziennie daje to około 600 dostaw transporterami po 25 ton buraków każdy. Wszystko po to aby osiągnąć dzienny przerób dwunastu tysięcy ton (!)...no i trochę na zapas oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2cEmddlWaeHTEwuloIHbJQ?authkey=TlIP7fwzkOE"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_B1-Sb1_FHMM/SRMmi56HAjI/AAAAAAAAASM/7zS8F503ZSQ/s144/image16.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;A tak wyładowywane są buraki. Całość jest dosłownie spłukiwana z transportera. To też wstępny proces mycia. Rozładowanie jednej takiej naczepy trwa dobre dziesięć minut. Jak mów stare przysłowie - spiesz się powoli. Buraki nie mogą trafić za szybko do przerobu gdyż maszyny by się nie wyrobiły. Oczywiście nie wszystko idzie na przemiał. Część buraczków idzie na plac, na zapas. Siedemnaście tysięcy ton leżących luzem robi wrażenie. Pokazałbym zdjęcie, ale straszna pikselezada wyszła. Cóż, zdjęcia robiłem aparacikiem z komórki.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/wyu9Ik32YBIj7gM_xHvtiw?authkey=TlIP7fwzkOE"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_B1-Sb1_FHMM/SRMmijIDdjI/AAAAAAAAASE/PnPCXjdkXmE/s144/image13.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;A to już słodownia w Sierpcu.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/npPzuvWyYqnsdOdJia0O8g?authkey=TlIP7fwzkOE"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_B1-Sb1_FHMM/SRMmuD7IQeI/AAAAAAAAASc/qWJzX-apy58/s144/image9.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;To narzędzie tortur to nic innego jak próbnik ziarna. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, to piwo robi się z jęczmienia browarnego, a nie z chmielu. Chmiel jest tylko do smaku.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/CU6x6h0-eDykUroltuH6Mw?authkey=TlIP7fwzkOE"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_B1-Sb1_FHMM/SRMmucV_gRI/AAAAAAAAASk/Sc45OuFXB3E/s144/image10.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;A to jeden z środkowych etapów. Ziarno się moczy aby rozpoczęło kiełkowanie. Dalej trafia do komór Saladina gdzie dojrzewa. Zdjęcia mam, ale straszna pikseloza.&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś oglądał "jak to jest zrobione" na discavery, to pewnie naoglądał się rzędów sunących butelek. Miałem też okazję zobaczyć to w Sierpcu na żywo. 700 tysięcy butelek rozlewanych dziennie...i ludzie to wypijają...jak to stwierdził przewodnik: "Jest siła w narodzie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec trochę humoru. Zdjęcia wykonane przez Rybę. Wybite okna w wersji Vista&lt;br /&gt;Jeden z tych znany windosowych błędów z gatunku: Błąd! Nie ma błędu!&lt;br /&gt;&lt;a target='_blank' href='http://img73.imageshack.us/my.php?image=loldf8.jpg'&gt;&lt;img src='http://img73.imageshack.us/img73/8594/loldf8.th.jpg' border='0'/&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu jak można odpowiedzieć&lt;br /&gt;&lt;a target='_blank' href='http://img236.imageshack.us/my.php?image=lol2oe7.jpg'&gt;&lt;img src='http://img236.imageshack.us/img236/5082/lol2oe7.th.jpg' border='0'/&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2691632772524653235?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2691632772524653235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2691632772524653235&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2691632772524653235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2691632772524653235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/11/bardzo-dugi-wpis.html' title='Bardzo długi wpis'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_B1-Sb1_FHMM/SRMmijYUHqI/AAAAAAAAAR0/hQkAJmReWrY/s72-c/image11.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4687499348460759099</id><published>2008-10-16T11:26:00.000-07:00</published><updated>2008-10-16T11:45:21.377-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Wojny Klonów</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Moim sprzymierzeńcem jest Moc i potężnym sprzymierzeńcem ona jest...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Mistrz Yoda&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wiecie co mnie ostatnio wkurzyło? Nie, nie "Kurusant" w polskim dublingu Wojen Klonów. Nie wkurzyło mnie też to, że ludzie mają jakiś dziwne obiekcje na temat tego filmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wkurzyło mnie to, że Lucas za darmo publikuje serial Wojny Klonów na starwars.com ale oglądać mogą tylko ludzie z Stanów Zjednoczonych. Kolejny dowód, że &lt;a href="http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/amerykace.html"&gt;Amerykańce są dziwnym narodem&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Nie, żeby był to problem. Na pewno na youtubie można też obejrzeć, albo z torrentów zassać. Ale na youtubie jest kiepska jakość a do torrentów mam obiekcje natury &lt;a href="http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/5p13r-d4l4j-1kup5-30ry6-1n44.html"&gt;etycznej&lt;/a&gt;. No i uparłem się, aby obejrzeć u źródła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście jest cos takiego jak proxy. Nie wiem, czy makretingowcy Lucasa są tacy naiwni, że wystarczy zwykła geolokalizacja czy po prostu musieli tak zrobić z względów prawnych. Ale skoro w Unni Europejskiej nie uznaje się patetnów na oprogramowanie, DMCA, geolokalizacji multimediów, a wsteczna inżynieria nie powoduje piany w ustach prawników, to zapraszm do oglądania:&lt;br /&gt;Adres servera proxy:&lt;br /&gt;128.59.20.228&lt;br /&gt;port:3128&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to włączyć? A poszukajcie tutaj:&lt;br /&gt;http://proxy.net.pl/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby nie było,  że to nie jest trudne. Ustawienie proxy nie jest, ale znalezienie działającego z sensownym pingiem już nie. Zdecydowanie nie polecam tych z proxy.org. Może lista jest świerza i aktualizowana, ale tunelowanie w ten sposób nie daje zawsze porządanych efektów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-4687499348460759099?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4687499348460759099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=4687499348460759099&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4687499348460759099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4687499348460759099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/wojny-klonw.html' title='Wojny Klonów'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5253195626300469542</id><published>2008-10-16T10:42:00.000-07:00</published><updated>2008-10-16T11:23:56.053-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><title type='text'>Historia pewnego kalkulatora</title><content type='html'>Naście lat temu, kiedy bylem małym brzdącem wydarzyło się coś co zapada w pamięć. Bądź co bądź to była moje pierwsza komunia. Takich rzeczy się nie zapomina. Chociażby z uwagi prezentów. Bądźmy poważni, taki przeciętny drugoklasista to raczej myśli o tym w kategoriach materialnych a nie religijnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tamtych czasach były cztery pewniaki co do prezentu dla chłopaka. Gotówka, wisiorek, rower i pegazus (czyli konsolka NES). A im liczniejsza rodzina tym większa szans na powtórkę. Oczywiście część z rodziny się wyłamała z schematu. Był i fajny aparat fotograficzny, książka-pamiątka...no i tytułowy kalkulator. Nie pamiętam od którego to członka rodziny go dostałem ale z perspektywy czasu był to najbardziej praktyczny prezent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rower z czasem okazał się za mały, z pegazusów wyrosłem, gotówka...wiecie jak to jest z gotówką. Ale kalkulator naukowy to strzał w dziesiątkę. Fakt, wtedy w drugiej klasie podstawówki do niczego mi on był. Nie rozumiałem zasady działania żadnej z 84 jego funkcji, naturalnie poza 4 podstawowymi. Po kilku minutach zabawy tangesami kalkulator trafił do szuflady. Na dwa lata.&lt;br /&gt;Przydał się w czwartej klasie podstawówki. Wtedy to weszły takie fajne przedmioty jak geografia, chemia czy biologia. Liczenie rozpiętości geograficznej kontynentów, atomów i zwierzaków na metrze kwadratowym szły znacznie szybciej na kalkulatorze. Ale i tak nie miałem pojęcia do czego są pozostałe funkcje. No, trochę nawiasy podłapałem.&lt;br /&gt;I tak szło. Na kolejnych stopniach edukacji poznawałem funkcje trygonometryczne, wykładniki potęgi, pierwiastkowanie, logarytmy naturalne i dziesiętne...a razem z tym poznawałem zastosowanie kolejnych funkcji kalkulatora.&lt;br /&gt;Citizen SR-135 służył mi wiernie przez okres gimnazjum, liceum i dwa lata studiów. Odsłużył swoje w laboratoriach chemicznych. To tamh poznałem chyba jego największą zaletę - poręczność. Co z tego, że są kalkulatory z możliwością wprowadzania równań, skoro potrzeba dwóch rąk żeby ich używać. A tak, mogłem trzymać w lewej ręce pipetę i dwie probówki. a prawą liczyć ile mililitrów roztworu wkropić do każdej z probówek.&lt;br /&gt;I tak to trwało, póki wyświetlacz nie złamał się. Nie wiem, czy to jakaś książka przygniotła go, czy długopis. Fakt pozostaje faktem, że kalkulator zdatny do użytku jest nie*.&lt;br /&gt;Niestety, dobre Citizeny dostać jest ciężko. W wszystkich sklepach mają pseudonaukowe kalkulatory Casio. Czemu pseudo naukowe? Wprowadzanie równań to moim zdaniem porażka. Przynajmniej na tak małych wyświetlaczach. Zanim wprowadzi się całe równanie to 3 razy policzę tradycyjnie - korzystając z pamięci i następstwa działań. Nie podoba mi się w tym, to jak się używa funkcji. Weźmy chociaż pierwiastek. Normalnie podaję liczbę i wciskam przycisk funkcji. A w Casio odwrotnie. Przy jednej liczbie to nie ma znaczenia, ale jak liczysz jakiś dłuższy ciąg funkcji to bywa irytujące. Wolę po policzeniu jednej części od razu przeskoczyć po funkcjach, niż przesuwać wskaźnik w lewo, dodawać funkcję pierwiastkującą i potwierdzać. Jak człowiek się do czegoś przyzwyczai to mu tak zostaje. Pewnie można jakoś włączyć tryb normalny...ale nie wiem jak i nie zamierzam wiedzieć.&lt;br /&gt;W dodatku te Casio są jakoś dziwne. Strasznie długo mu się liczy, jakby siedział tam jakiś krasnoludek i liczył na liczydle. W Citizenach działa to znacznie szybciej i w dodatku cały wyświetlacz ciekłokrystaliczny nie przygasa przy liczeniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiecie co? Jeżeli zostanę kiedyś ojcem chrzestnym, to kupię chrześniakowi taki kalkulator.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Ostatnio byłem na Wojnach Klonów i odżył w mnie duch Gwiezdnych Wojen.&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5253195626300469542?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5253195626300469542/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5253195626300469542&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5253195626300469542'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5253195626300469542'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/historia-pewnego-kalkulatora.html' title='Historia pewnego kalkulatora'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8160096956853523733</id><published>2008-10-12T09:48:00.000-07:00</published><updated>2008-10-12T10:21:52.492-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><title type='text'>Wyszukiwanie biblioteczne</title><content type='html'>Odwykłem od bibliotek. W dobie internetu kto by pisał pracę siedząc w bibliotece, kiedy wystarczy wklepać na google i na tej podstawie coś napisać. Jeżeli jest się zdolnym* i nie poda w źródłach "internet" to nikt nawet się nie kapnie. Naturalnie daleko mi do "kopiuj-wklej" z wikipedii czy ściągi. Preferuję pracę "z wykorzystaniem materiałów" niż "odtwórczą". Czego nie chcą przyznać profesorkowie i doktorki wszelkiej maści jest to, że w internecie można znaleźć naprawdę wszystko. Tylko trzeba umieć. Fakt, istnieje całe multum publikacji niskiej jakości, zawierających przekłamania. Ale powiedzmy sobie szczerze, większość drukowanych publickaji też nie jest specjalnie wiarygodna, szczególnie jeżeli chodzi o dane statystyczne. A trzymane na półkach dzieła z lat 70' ubiegłego wieku nie poprawiają sytuacji. Ale można trafić też na taką ilość perełek, że wystarczyłyby do zapełnienia biblioteki. Perełek, które w bibliografii mają 50 i więcej dzieł drukowanych.&lt;br /&gt;Ja rozumiem, że niektórym starym pryką idea dzielenia się informacją i wiedzą za darmo jest absolutnie obca. Tak samo idea Creative Commons i FLOSS jak się zastanowić. Cóż, w czasach ich młodości coś co było za darmo to było i kiepskiej jakości i prawnie/moralnie podejrzane. Czasy się zmieniają, ludzie nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszedł jednak czas, kiedy trafił się referat na który w internecie dużo nie znajdzie się. Co naturalnie się zmieni w momencie kiedy znajdę 10 minut czasu aby przerobić to co napisałem na wersję zdatną do zamieszczenia na Wikipedii.&lt;br /&gt;Jest taka ryba, co mintaj się zwie. Ale żeby napisać o niej 4 strony tekstu niestety musiałem sięgnąć do źródeł bibliotecznych. Szczerze mówiąc, z uczelnianej czytelni i magazynu książek nie korzystałem jeszcze. Zawsze musi być ten pierwszy raz.&lt;br /&gt;Mimo pewnego wyobrażenia o tym wszystkim przeżyłem szok. Normalny szok, jak archaiczne i oderwane od rzeczywistości jest wyszukiwanie w książkach. Żeby znaleźć cokolwiek trzeba najpierw znaleźć dział(co jest podejrzanie skomplikowane), przeszukać dwa regały książek, potem przejrzeć całą, tą jedyną w której coś może być. I na koniec się przekonać, że pod hasłem "mintaj" znajduje się informacja "ryba z rodziny dorszowatych". No dajcie spokój.&lt;br /&gt;Mamy regał zatytułowany "ryby:. Są tam 3 książki: Mikrobiologia ryb morskich, Morskie surowce żywnościowe i jakąś broszurę której tytułu nie pamiętam. Jest też regał "rybołówstwo" dwie godziny życia straciłem, żeby się dowiedzieć, że powinienem szukać w działach "żywienie" oraz "zoologia". Kto by pomyślał. Tym bardziej, że zoologia, nie wiedzieć czemu była ładny kawałek drogi od "rybołówstwa", przedzielona prawem, immunologią i czymś tam jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pół biedy, kiedy w książce jest porządny spis treści oraz indeks rzeczowy. Można szybko dokonać oszacowania wartości trzymanego w ręce dzieła. Ale szlag człowieka trafia, jak znaleźiony atlas ryb nie posiada takiego udogodnienia, bo został wydany z 68' roku. Ba, w dodatku rybki nie są ułożone alfabetycznie, tylko według jakiejś pokrętnej logiki stosowanej przez autora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już dawno wszystkie biblioteki świata powinny być w formie elektronicznej. Wpisuję sobie interesującą frazę i już. Po gołym tekście poruszam się przy pomocy szukajki (ctrl+f). Google już coś takiego zaczęło robić. Ale profesorki się oburzyły na "takie łamanie praw autorskich". Ich praw autorskich. W dodatku do książek, których 99% treści topraca odtwórcza na podstawie setki innych publikacji.&lt;br /&gt;Paranoja.&lt;br /&gt;A przecierz można zarobić. Wstawić googleboxa z reklamami gdzieś z boku, dobrać reklamy do treści wg słów kluczowych i wypłacać tantiemy od odsłony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8160096956853523733?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8160096956853523733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8160096956853523733&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8160096956853523733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8160096956853523733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/wyszukiwanie-biblioteczne.html' title='Wyszukiwanie biblioteczne'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8893064077839367449</id><published>2008-10-01T01:33:00.000-07:00</published><updated>2008-10-01T11:02:54.162-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><title type='text'>Ktoś prosi się o kłopoty</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;em&gt;I have bad feelings about this&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;Obi-Wan Kenobi&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Zaczęło się. I mam bardzo złe przeczucia. Już same wakacje skończyły się źle. Wstrzymano piątkowe emisje Gwiezdnych Wojen na tvp2. To wystarczyło, aby popsuć mi ostatnie dni tego wspaniałego czau. Jeszcze gorzej, bo okazuje się iż w poniedziałki (!) rozpoczynam zajęcia o 8 rano (!!) i mam je do 18 (!!!). To wystarcza, aby człowieka zniechęcić do wszystkiego. Ktoś naprawdę postarał się aby popsuć mi humor.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;A poza tym?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Cóż, wracam do regularnego narzekania. A będzie chyba na co. Bo i rachunkowość, i finanse przedsiębiorstw, i logistyka...tylko 6h laborek w tygodniu jako tako ratuje sprawę.&lt;br /&gt;Po pierwszych wykładach mogę podzielić się refleksją na temat stopnia nudy. Miewałem już nudne zajęcia. Ale coś, co się nazywa "encyklopedia prawa" pobiło wszelkie rekordy. Ostatnią godzinę wykładu spędziłem próbując zmusić siłą woli kasztana do lewitacji. Musiałem czymś zając umysł, bo gdybym słuchał wykładowcy siedziałbym w tym momencie w psychiatryku, a nie w domu. To będzie prawdziwa próba charakteru, żeby wytrzymać wszystkie 15 wykładów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś naprawdę prosi się o kłopoty.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8893064077839367449?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8893064077839367449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8893064077839367449&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8893064077839367449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8893064077839367449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/10/kto-prosi-si-o-kopoty.html' title='Ktoś prosi się o kłopoty'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4481664135599563918</id><published>2008-09-04T08:23:00.000-07:00</published><updated>2008-09-04T08:32:09.292-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Słownik liczebników coinnegoznaczących Dwimenora</title><content type='html'>Jeden z tysięcy fanów tego bloga zauważył iż nadużywam słowa gazylion i zaintrygowany spytał ile to dokładnie jest. Po krótkich wyjaśnieniach odpuścił sobie zadawanie głupich pytań. Ale w ten sposób dał mi pomysł na krótki wpis na bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gazylion&lt;/span&gt; - dowolna liczba dodatnia, całkowita z przedziału od 1 do plus nieskończoności, która akurat pasuje w zdaniu. Statystyczny człowiek zapytany "ile to jest gazylion" nie będzie potrafił wskazać jakiegoś konkretnego wykładnika potęgi, ale z pewnością powie "dużo". "Przekręcić podatników na gazylion baksów" - przekręcić podatników na strasznie dużo baksów, tak dużo, że nie da się tego wyrazić słowami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zylion&lt;/span&gt; - mniej niż gazylion. Jeżeli stosuje się w zdaniu, to tylko w kontekście słowa gazylion&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pierdyliard&lt;/span&gt; - Liczba dodatnia, całkowita z przedziału od jednego do 10^9. Liczbą tą określa się liczbę rzeczy do zrobienia których nie chce się zrobić, lub niemiłych rzeczy które trzeba zrobić. "Poszedłbym na tymbarka, ale mam pierdyliard rzeczy do zrobienia" - Poszedłbym na tymbarka, ale mam masę rzeczy do zrobienia, ale to są strasznie głupie i nudne obowiązki i nie za bardzo chce mi się je wykonywać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-4481664135599563918?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4481664135599563918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=4481664135599563918&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4481664135599563918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4481664135599563918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/09/sownik-liczebnikw-coinnegoznaczcych.html' title='Słownik liczebników coinnegoznaczących Dwimenora'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6790032114572456194</id><published>2008-08-26T01:45:00.000-07:00</published><updated>2008-08-26T02:31:42.747-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='S I'/><title type='text'>Statystyka</title><content type='html'>&lt;style type="text/css"&gt;  &lt;!--   @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }   P { margin-bottom: 0.21cm }  --&gt;  &lt;/style&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Uwaga:&lt;/b&gt; poniższy tekst jest tylko teoretycznym rozważaniem na temat pewnych zjawisk. Nie odnosi się do rzeczywistości a jedynie prezentuje stanowisko "co by było gdyby".&lt;br /&gt;Zwolennicy spiskowej teorii dziejów będą zadowoleni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Są kłamstwa i wielkie kłamstwa. I jest statystyka&lt;/i&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="right"&gt;Stare przysłowie studenckie&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0.5cm;" align="left"&gt;Przy każdej okazji, kiedy w rządzie zaczyna się robić ciekawie, bombardowani jesteśmy wszelkiej maści danymi statystycznymi. A to tej partii spadło, a to tej poprawiły się notowanie. A to ludzie co raz bardziej lubią braci Kaczyński, a to Tuska. Zacząłem się zastanawiać po co nas o tym informują. Odpowiedź jest bardzo prosta. Mamy w Polsce ogromną rzeszę wyborców niezdecydowanych. Takich co pójdą zagłosować na tego, co im każą. Ot, taka subtelna propozycja: skoro jego poparcie rośnie, to znaczy że robi dobrze. Skoro robi dobrze, można na niego głosować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to można wykorzystać do manipulacji? Manipulować można w wielu miejscach: od ankieterów aż do wyników publikowanych w mediach. Taki numer przeszedłby tylko raz. W końcu ktoś by się kapnął, wygadał i poleciałby głowy. Możliwie, że dosłownie.&lt;br /&gt;Jeżeli GUS czy inny CBOS publikuje dane, to już nie da się ich zmienić. Więc tu machlojki odpadają. Fakt, ktoś na wysokim szczeblu mógłby podmienić je przed publikacją. Ale wcześniej czy później ktoś by coś dziwnego zauważył. Możliwie, że ankieterzy. Jak dzwonisz do 1000 osób a potem wyniki statystycznie są zgoła inne to musi coś być nie tak. Zgadza się - nawet za 10 razem mogłoby to nie być dziwne. Zawsze można to zwalić na statystyczną niedokładność.&lt;br /&gt;Mogliby sami ankieterzy naciągać wyniki. Ale to by zbyt szybko wyszło. Żeby zmienić cokolwiek trzeba by współudziału kilkunastu/kilkudziesięciu z nich. Zawsze któryś by się wygadał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc tym tokiem rozumowania wpadłem na proste i genialne rozwiązanie. Przecież ankieterzy nie muszą poprawiać wyników w papierach. Wystarczy, że będą dzwonić do odpowiednich ludzi. W lewej ręce numery do zwolenników prawicy, w prawej ręce lewicy. Dzwonimy do 900 prawicowców i 1000 lewicowców. Część na pewno zmieniła swoją orientację polityczną. Dzięki temu lewica zanotuje jedynie drobny wzrost poparcia a nie gwałtowny wzrost. Całość nie wyda się dziwna. Skoro lewica wpadła na fajny pomysł, media mówią że to fajny pomysł, ludzie będą na nich głosować bo to fajny pomysł to i jak zagłosują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak też by szybko wyszło. Któryś z ankieterów by się wygadał - nie ma takiej możliwości aby sprawa nie wyciekła. Ale oczywiście ankieterzy nie muszą o niczym wiedzieć. Przecież ręcznie nie wybierają numerów. Wciska przycisk "następne połączenie" a komputer wybiera odpowiednią osobę. O całej sprawie wie tylko programista który napisał system wybierania numerów i osoba która go opłaciła. Być może jest to jedna i ta sama osoba. Szalony programista który bawi się całym narodem, modyfikując wyniki sondaży. Właściwie nie wyniki. Modyfikuje tylko dane pierwotne tych wyników. Same wyniki są jak najbardziej autentyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W teorię szalonego programisty ciężko mi uwierzyć. Ale w jakiegoś narwane polityka i łasego na kasę, ale trzymającego język za zębami programistę już tak. Dwie osoby, jedno API, trochę ankieterów i 35 milionów Polaków którzy zatańczą jak im statystyka każe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Genialne.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6790032114572456194?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6790032114572456194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6790032114572456194&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6790032114572456194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6790032114572456194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/statystyka.html' title='Statystyka'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4062304080318332793</id><published>2008-08-20T02:03:00.001-07:00</published><updated>2008-08-20T04:08:27.422-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><title type='text'>Amerykańce</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uwaga&lt;/span&gt;: wpis został opatrzony dużą ilością ironii, cynizmu, oksymoronów i innych mądrych słów. Nie należy go traktować dosłownie. Wpis ten wyraża pewien światopogląd piszącego i nie powinien być czytany przez osoby które dopiero kształtują swoją przynależność polityczną. Zostaliście ostrzeżeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Amerykanie są narodem dziwaków. Dwieście pięćdziesiąt milionów palantów mówiących językiem w którym nawet nie ma słowa palant.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Jeremy Clarcson&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nie, żebym miał coś przeciwko jakiemuś konkretnemu Amerykaninowi. Nie podszedłbym do Johna Smitha i nie powiedział, że jest palantem. Nie podszedłbym do Georga "dabilju" Busha i nie powiedziałbym mu prosto w twarz, że jest palantem*. Chodź pewnie znaleźliby się tacy, co by twierdzili iż powinienem.&lt;br /&gt;Mamy Amerykanów i Amerykańców. Powiedzieć Amerykanowi, że jest Amerykańcem, to jak nazwać Anglika Angolem, Chińczyka Skośnookim, Francuza Żabojadem czy Polaka Polaczkiem. Są naturalnie pewne różnice. Polaczek to osobnik w wieku podstawówkowym, metr trzydzieści wzrostu, który nagrał się w Fifę albo innego PESa i szpanuje teraz na boisku. Jako, że krzyczy najgłośniej z wszystkich to gra w ataku, chodź nie potrafi dobrze kopnąć piłki. W międzyczasie w domu chodzi jego wypasiony komputer za 4000zł, w tle odpalona neostrada i jakiś bocik co za niego gra w Tibie. Po powrocie do domu, gdy mama woła na kolację, wścieka się, bo:&lt;br /&gt;a)Ktoś lepiej grał od niego na boisku&lt;br /&gt;b)Włączył mu się wygaszacz ekranu co wyłączyło bota, w rezultacie stracił swój plejt set&lt;br /&gt;c)Ma lagi na łączu 12mb/s i obwinia każdego kogo może, ale nie wie, że jego wypasiony komputer jest jednym z centrów rozsyłania spamu na świecie.&lt;br /&gt;Gdyby polaczek był kobietom (dziewczyną...dziewczynką? czemu one muszą tak wszystko utrudniać?) byłby pokemonem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykaniec to inna sprawa. Typowy Amerykaniec zbliża się do trzydziestki i ma lekką nadwagę. Popija Big Maca wodą mineralną, żeby nie utyć. Jeżeli je na mieście, to w swoim zdezelowanym samochodzie, żłopiącym 22 litry etyliny na setkę. I nie przejmuje się tym, bo benzyna jest u nich jakiś gazylion razy tańsza od wody. I jest biały. Czary może być Amerykaninem, Afroamerykaninem, Czarnuchem albo po prostu Czarnym. Ale na pewno nie Amerykańcem.&lt;br /&gt;Amerykańce są tym, na czym świat stał od ostatniej wojny. Typowy przykład konsumenta który prędzej czy później kupi wszystko co reklamują. Chodź korzysta z zdobyczy techniki, to wiedzę o świecie jako-takim ma zerową. Byle było co nalać do samochodu.&lt;br /&gt;Nie mam nic przeciwko komuś konkretnemu. Gdybym znał osobiście jakiegoś Amerykanina, pewnie zostałby moim przyjacielem. Ale jeżeli upchniesz ich kilkudziesięciu na kilometrze kwadratowym zaczną im przychodzić głupie pomysły. Na początek ustanowią legalny rząd federalny (u nich wszystko jest federalne), a potem podzielą ten kilometr kwadratowy na stany, a te na hrabstwa. Szybko zaczną się dusić ekonomicznie, bo własne fabryki produkują za dużo i za drogo, nie mogą w nieskończoność przyjmować produktów "made in china", bo to powoduje odpływ gotówki. Nie przyjmą też produktów z Europy, chodź są lepsze (i droższe). Wtedy jeden z nich wpada na pomysł, że rozwiązaniem wszystkiego jest wojna. No to zaczynają się tłuc między sobą. Najlepiej wschód z zachodem, żeby łatwiej było wyznaczać granicę frontu. Po linii prostej. Po skosie na tym ich kilometrze kwadratowym byłoby za trudno, front byłby za długi. Nie to co my Europejczycy, jak mamy front, to w trzydziestu różnych miejscach. W Ameryce kwadratowej wszystko musi być pod ołówek.&lt;br /&gt;Po jakimś czasie przepychanek któryś z Amerykańców wpada na kolejny genialny pomysł. Po co się bić między sobą. Lepiej połączyć siły i bić się z innymi, najlepiej na ich terenie, bo naszego szkoda trochę. Trzeba tylko znaleźć jakiś pretekst, na przykład niewolnictwo, terroryzm, pogwałcenie praw człowieka itp nieistotne sprawy które będą dobrze wyglądać na kratach historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto dlaczego nie lubię Amerykańców. W wszystko muszą się mieszać. W Unie Europejską muszą się mieszać, w Gruzję muszą się mieszać, w Afganistan i Irak musieli się wmieszać. A razem z nimi musi się mieszać cały świat. Zdecydowanie brakuje im umiejętności negocjacji i pokojowego rozwiązywania spraw. Zupełnie jak Rosja.&lt;br /&gt;Amerykańce w wszystko by się mieszali, chodź nie potrafią tego robić. Co z tego, że mają najpotężniejszą armię świata, jak w momencie kiedy podbili Irak nie wiedzieli co dalej z tym fantem zrobić. No podbili...i co teraz z nim zrobią? Nie włączą go jako 51 stanu. Nie oddadzą też władzy Irakijczykom, bo za 5 lat sytuacja wróci do stanu wyjściowego. Irakijczycy, a jak się zastanowić to Arabowie, Chińczyki i Słowianie, są niereformowalni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są naturalnie też inne powody. Jeden z nich wiąże się z powyższym. Amerykańce są jedynym krajem na świecie w którym prawnie zalegalizowany przestępczość zorganizowaną. Nazywa się to "US Army". Chłopaki są tak wielką siłą, że są zdolni nie tylko przekręcić podatników na okrągły gazylion baksów rocznie, ale też podbić inny, praktycznie dowolny kraj na świecie. US Army to jedyna grupa przestępcza która ma broń atomową do zabawy, przedstawicieli w ichnim senacie i komórkę w prawie każdym mieście. Jak się zastanowić, to i w prawie każdym państwie. Wkrótce także w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze słowa cytatu brzmią "Amerykanie są narodem dziwaków". "Dziwnym narodem" a nie "narodem dziwaków" - tak powinno być jeżeli chodzi o mnie. Ciężko też ich nazwać narodem. Narodem są Skandynawowie o pięknej tradycji wypraw wikingów. Tradycji łupienia, grabienia, gwałcenia i plądrowania. Anglicy są narodem o pięknej tradycji bycia łupionym, grabionym, gwałconym i plądrowanym przez wikingów, ale w końcu się zebrali i stworzy imperium, które przetrwało dłużej niż wskazywałby na to zdrowy rozsądek. Francuzi się wspaniałym narodem, który nigdy nie wygrał żadnej wojny i dzięki temu utrzymał swoje granice mniej/więcej nienaruszonym stanie przez wieki. Niemcy są dumnym i wspaniałym narodem, który łupił, rabował, gwałcił i plądrował Polaków kiedy tylko mógł. No i nie zapominajmy o nas samych. Wspaniałym narodzie Polaków, który fakt faktem dawał się złupić, zgrabić, zgwałcić i splądrować każdemu z sąsiadów a najczęściej samym sobie, ale kiedy już wytrzeźwieli spuszczali niezłe manto każdemu kto się nawinął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę jakoś tak pod koniec XV** wieku. Gdybym miał być szczery, to za naród można ich uznać od 1776*** roku, od podpisania deklaracji niepodległości.&lt;br /&gt;Policzmy: mamy 2008 rok, czyli obchodzili 232 rocznicę. Rozumiecie? Naród Amerykański, jako taki, ma 232 lata. A co robili Wikingowie gdy mieli 232 lata? Co robili Francuzi, Polacy, Mongołowie kiedy byli w podobnym wieku? Teraz rozumiecie? Czyżby czekał nas kolejny Napoleon, tyle że w wydaniu Amerykańskim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ameryńce to jedyny naród, w którym stężenie prawników przekracza 10 na kilometr kwadratowy. Oznacza to, że w omawianych wcześniej Stanach Zjednoczonych Ameryki Kwadratowej jakieś 20% obywateli jest prawnikami.&lt;br /&gt;Mają tam lekarzy, grabarzy i prawników. Kolejność nie jest przypadkowa. Pozwać się o wszystko i wszędzie. Że podłoga była śliska, że nie było zakazu wkładania kota do pralki, że opatentowałem dzwonek do drzwi i wszyscy muszą mi teraz płacić za leasingowanie patentu. Ludzi składających takie pozwy(oraz patenty) powinno się odizolować od reszty społeczeństwa. Sądowy zakaz korzystania z telefonów, poczty i internetu? Zakaz zbliżania się do innych ludzi na bliżej niż wynosi zasięg słyszalności? Przy okazji powinno się objąć tym prawników którzy reprezentują tych ludzi w sądzie oraz urzędasów przyjmujących takie wnioski do rozpatrzenia.&lt;br /&gt;W wszystkich przypadkach: za głupotę. Jednym z moich marzeń jest, aby głupota stała się bolesna. Może nie zlikwidowałoby to problemu, ale przynajmniej jakaś kara by była. Ktoś bardzo mądry powiedział, że "Głupota, po wodorze, jest najbardziej rozpowszechnioną rzeczą w wszechświecie"****&lt;br /&gt;Nieoficjalny slogan prawniczy w Ameryce brzmi "szukaj wielkiej korporacji a potem sytuacji gdzie można by z niej wydoić kilka milionów". Bierzmy dowolnego fastfooda, szukamy milion naiwniaków którzy przytyli od jedzenia. Nieważne, czy jedli tam więcej niż raz. Wystarczy że powąchali frytki i musieli wydać na cudowne kuracje odchudzające, żona ich rzuciła albo ich życie z tego powodu się w jakikolwiek pogorszyło. Teraz wystarczy wytoczyć proces na okrągły miliard baksów. Milion naiwniaków podzieli się 900 milionami dolców, a 30 prawników zainkasuje w sumie 100 milionów baksów do podziału. Proste i genialne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykanie są jakimiś maniakami prawa. Prawa własności(i komunizm się u nich nie przyjmie, o to można być spokojnym), prawa autorskiego, prawa do pierdzenia w stołek i prawa do wtykania nosa w nie swoje interesy. To ostatnie widać wspaniale w grach cRPG made in USA.&lt;br /&gt;-Może pomóc szanownej pani?&lt;br /&gt;-To nie twoja sprawa młodzieńcze/krasnoludzie/elfie/orku&lt;br /&gt;-Ależ nalegam/Na Durina, pomogę ci/Ashar'lo/Khraaaak orag!&lt;br /&gt;-Nie nie, nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy&lt;br /&gt;//Po godzinie uganiania się za bandytami, wyrżnięciu wszystkich i odzyskania zrabowanego pierścienia dziadka, wartego 2 złote monety&lt;br /&gt;-Ale nie trzeba było...wybacz, że nie przyjęłam twojej pomocy, byłam taka zrozpaczona. Proszę, przyjmij ten magiczny miecz. Był przekazywany w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Tobie bardziej się przyda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że Amerykańce nie zastanawiają się co będzie dalej. Taka zorganizowana grupa bandytów raczej z rzadka atakuje wieśniaków. Zajmuje się poborcami podatkowymi i innymi im podobnymi. Sami lepiej dbają o bezpieczeństwo (w końcu dlaczego ktoś miałby im podbierać pracę) niż wojsko i policja. Po jej rozbiciu, kiedy samotny bohater wyruszy spotkać swoje przeznaczenie w paszczy smoka, wioska będzie miała straszne kłopoty. Zaraz znajdzie się kilkunastu wyrzutków, co sądzi iż woli żyć z pracy innych. O zgrozo, mogą się też pojawić poborcy podatkowi. Zanim opryszki się zorganizują przeciw wspólnemu wrogowi, każdy będzie łupił każdego, a dla wioski nadejdą ciężkie czasy.&lt;br /&gt;Kobietka nie chciała pomocy bohatera, więc pewnie miała coś więcej niż pajęczynę między uszami. Powinna sprzedać ten miecz jakiemuś magowi za grube tysiące i zainwestować. Wykupić grunty orne, nająć parobków a grupę bandytów przekonać, że lepiej im będzie jako osobistym ochroniarzom wielkiego folwarku niż dalej włóczyć się po drogach. Przywódcy takich band zgodnie z utartymi kanonami są skrzywdzonymi w dzieciństwie, ale twardymi i przystojnymi kawalerami. Świetna parta dla nowej pani magnat. Że nie szlachcic? Ona też nie mości panna, zresztą szlachectwo jest przereklamowane.&lt;br /&gt;A co z szlachetnym bohaterem-Amerykańcem? Dać beczkę wina, poczekać aż się spije i wywieść daleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spory offtopic się zrobił. Ale to chyba prezentuje różnicę w mentalności mojej i Amerykańców. Oczywiście to nie koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak stężenie prawników przekracza wszelkie normy(serio, powinno być jakieś prawo ograniczające to zjawisko) tak też stężenie ekologów i ogólnie pojmowanych "zielonych" zbliża się do punktu krytycznego. Ameryka jest chyba jedynym krajem tak medialnie walczących zanieczyszczeniem a w praktyce jednym z największych trucicieli. Zresztą, sami "zieloni" to jedna wielka pomyłka ewolucji. Może wyginą, ale to temat na osobny felieton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawym przykładem jest system wyborów prezydenckich, którego nawet oni nie rozumieją. Albo ta walka o demokrację, wolność słowa, prawa człowieka, prawa do prywatności....dobrze, ale nie w Ameryce. To bardzo ważny temat, cały świat powinien to respektować, ale Amerykańce są do tego niewiele bliżej niż Rosja czy Chiny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na tym koniec żalów. Żeby nie było, następnym razem będę się czepiał Unii Europejskiej. Znaczy, jak najdzie mnie ochota na dłuższy felieton.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Nawet nie wiem jaki jest amerykański odpowiednik tego słowa.&lt;br /&gt;**Nie jestem dobry z historii.&lt;br /&gt;***Ale tu specjalnie sprawdziłem&lt;br /&gt;****Na trzecim miejscu jest myśliwiec typu TIE.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-4062304080318332793?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4062304080318332793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=4062304080318332793&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4062304080318332793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4062304080318332793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/amerykace.html' title='Amerykańce'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5759278719767236396</id><published>2008-08-19T02:51:00.000-07:00</published><updated>2008-08-19T02:53:32.407-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tibia'/><title type='text'>Domek</title><content type='html'>&lt;a style="" href="http://4.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/SKqXsqwNJNI/AAAAAAAAAQA/6fAHUETiJgg/s1600-h/domek.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/SKqXsqwNJNI/AAAAAAAAAQA/6fAHUETiJgg/s400/domek.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0pt; clear: both; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Slythia prosiła, Slythia ma ;)&lt;br /&gt;Mój piękny, Tibijski domek, kupiony za 180000gp. Ihmo warto było.&lt;br /&gt;&lt;div style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://picasa.google.com/blogger/" target="ext"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/pbp.gif" alt="Posted by Picasa" style="border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;" align="middle" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5759278719767236396?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5759278719767236396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5759278719767236396&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5759278719767236396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5759278719767236396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/domek.html' title='Domek'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/SKqXsqwNJNI/AAAAAAAAAQA/6fAHUETiJgg/s72-c/domek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4971602812851988152</id><published>2008-08-11T10:10:00.000-07:00</published><updated>2008-08-11T10:15:44.856-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><title type='text'>Leczenie anoreksji metodą Dwimenora</title><content type='html'>Ostatnio kupiłem sobie 19' panoramiczny telewizor. Niby nic nadzwyczajnego, ale....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W polskiej telewizji obraz nadawany jest przede wszystkim w formacie 4:3. Na panoramicznym telewizorze obija się to w ciekawy sposób: przy normalnym wyświetlaniu obrazu wszyscy ludzie są nieco pogrubiani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki mój pomysł? Kupić anorektyczce panoramę za 800zł i dać jej do oglądania Modę na sukces*. Naogląda się grubych ludzi, zobaczy, że wszyscy są grubi i sama przestanie myśleć że jest z gruba. Genialne, prawda? A jakie oszczędności. Hospitalizowanie dziewczyny w skrajnym stadium choroby kosztuje pewnie parę kafli miesięcznie. A tu za 800zł mamy rozwiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Gdzieś po torrentach krąży plik z 2000 pierwszych odcinków. 12 Tb. Ktoś ma odpowiedni dysk? ^.^&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-4971602812851988152?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4971602812851988152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=4971602812851988152&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4971602812851988152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4971602812851988152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/leczenie-anoreksji-metod-dwimenora.html' title='Leczenie anoreksji metodą Dwimenora'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2377331955792194913</id><published>2008-08-10T10:11:00.000-07:00</published><updated>2008-08-11T06:23:28.217-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Składanie kabiny prysznicowej</title><content type='html'>Według instrukcji, jest to proste: potrzebujesz trzech ludzi, z których przynajmniej jeden ma trzy ręce. Przyda się też pomieszczenie wysokie na 5.2 metra. Naturalnie składać można i pod gołym niebem. I zarezerwuj sobie przynajmniej tydzień.&lt;br /&gt;To tak pół żartem pół serio. Instrukcja nie mówi tego wprost, ale....Cóż już ją czytając miałem złe przeczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile składanie narożnej kabiny prysznicowej jest proste i można to zrobić samotnie (chodź druga para rąk się przydaje), to kabina na ścianę, z czterema płytami szklanymi to zupełnie inna liga. Pomijając fakt, że w łazience o powierzchni 10 metrów kwadratowych (!) było za mało miejsca (!!) i trzeba było nosić tafle szkła z przedpokoju, przez drzwi łazienkowe: 55cm (!!!). Przytrzesz gdzieś, zarysujesz i...cóż byłbym półtora kafla w tył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Składanie to 4 etapy: przytwierdzenie brodzika do ziemi*, złożenie listew i tafli szkła**, dołożenie drzwi na rolkach*** zamontowanie całości do brodzika**** i uszczelenie. Proste?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Zdecydowanie nie należy obudowywać glazurą i przyciskać go do ściany. Brakuje potem dokładnie 2mm przestrzeni, żeby założyć szyny trzymające szkło. Kucie pięknie położonej glazury to ból.&lt;br /&gt;**Uszczelnić to trzeba silikonem PRZED przytwierdzeniem do szyn, a nie jak wynika z rysunku: po&lt;br /&gt;***Rolki mają taką fikuśną sprężynkę. Jak ucieknie, to po 4 rykoszetach może wylądować w muszli klozetowej&lt;br /&gt;****Całość waży niewiele ponad 10kg. Ale konia z rzędem temu, co&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; sam&lt;/span&gt; to prawidłowo ustawi. Trzeba to zrobić za pierwszym razem, żeby silikon uszczelniający nie wyciekł. Nie możliwości, żeby sobie kawałek przesunąć potem. Margines bezpieczeństwa to jakieś 2 centymetry.&lt;br /&gt;Przypomina to próbę podniesienia metra sześciennego styropianu w wietrzny dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby podnieść kabinę potrzeba trzech osób. Dwie łapią z obu stron, a trzecia za szynę z przodu. Nie zapominajmy, że jeszcze jest żyrandol (w postaci żarówki zamontowanej do kabelka. Prowizorka) na który wypadałoby uważać. Ciekawie też montuje się usztywniacze. Wg rysunku nakłada się je z góry. Wg zdrowego rozsądku, trzeba by było mieć 6 metrów zapasu. Wg sąsiadów, odgina się usztywniacz i nakłada z boku....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie zmontowanie zajęło 3 dni. Fakt, sporo czasu zeszło na skręcanie i ponowne rozkręcanie całości bo coś tam. W tak zwanym międzyczasie hydraulicy podłączali ogrzewanie. Trzeba było też wnieść 300kg piec do kotłowni. Swoją drogą, wiedzieliście że wniesienie takiego pieca to odrębna pozycja w cenniku firm je sprzedających? Dowiozą i wyładują ci na podwórko za darmo. Wniesienie pół piętra w dół kosztuje mniej więcej złotówkę za każdy kilogram pieca i jest procedurą logistyczną na miarę wysłania człowieka na Marsa. Całość wymaga udziału sześciu dobrze zbudowanych ludzi. Czyli coś co jest zajęciem absolutnie nie dla mnie. Większa część kwoty idzie pewnie na ubezpieczenie na życie dla osoby stojącej na dole i pilnującej aby piec nie zsunął się po schodach i nie przewrócił.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2377331955792194913?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2377331955792194913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2377331955792194913&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2377331955792194913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2377331955792194913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/skadanie-kabiny-prysznicowej.html' title='Składanie kabiny prysznicowej'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-1789506932487729681</id><published>2008-08-07T05:49:00.000-07:00</published><updated>2008-08-07T06:09:27.875-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Wysoki poziom trudności: Duke Nukem - Manhattan Project</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Looks like your hardware is a little bit soft.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Duke Nukem&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;W przerwie, i dla odciągnięcia się od ciężkich gier (Gothic II) zainstalowałem sobie starego dobrego Duka. No, może ta produkcja nie jest aż tak stara, ale...&lt;br /&gt;MP powstał tak nagle. Wszyscy czekali na Duke Nukem Forever (i nadal czekają) a tu nagle takie coś wyszło. Ni to platformówka, ni to strzelanka a gra się bardzo przyjemnie. Oczywiście na wysokim poziomie trudności, bo na normalu (nie mówiąc już o łatwym) idzie za prosto. Dużo za prosto. Jak dla mnie obecny wysoki poziom powinien być normalnym, a prawdziwy wysoki mocno cięższy do przejścia. Np bonusy do ego nie są przyznawane za załatwienie wrogów z giwery, a apteczki o połowe słabsze. Wtedy by była zabawa.&lt;br /&gt;Mówiąc o giwerach, jest siedem. Właściwie osiem. Jest jeszcze potężny kopniak Duka. Fakt, nie licząc bossów to całą grę można przejść wykorzystując jedynie granaty i starotowy pistolecik, posiłkując się kopniakami. Ale bossowie...to inna sprawa.&lt;br /&gt;Nie licząc czterech (helikopter, kung-fu aligator, królowa zmutowanych karaluchów i cyberlaseczka) jacoś tacy niejacy. Także walka finałowa nie jest zbyt trudna. Musiałem do podchodzić 2 razy tylko dlatego, że nie trafiłem w platformę i spadłem. Mniej więcej wychodzi tak, że połowa bossów jest dobra, a druga już nie za bardzo. Ale mimo to gra się świetnie.&lt;br /&gt;Gra ma jedną wadę: można ją ukończyć w jeden deszczowy poranek/burzowy wieczór. I pozostawia niedosyt, chciałoby się prowadzić Duka jeszcze przez kolejne kilka poziomów...a potem jeszcze przez kilka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duke Nukem jest jednym z tych bochaterów, którzy zapadają w pamięć. Na dobrą sprawę tylko dwie produkcje z jego udziałem się naprawdę liczyły: Duke Nukem 3D i Manhattan Project. A mimo to ciężko znaleść osobę która nie słyszałaby o Atomowym Księciu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-1789506932487729681?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/1789506932487729681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=1789506932487729681&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1789506932487729681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1789506932487729681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/wysoki-poziom-trudnoci-duke-nukem.html' title='Wysoki poziom trudności: Duke Nukem - Manhattan Project'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7890487829923960532</id><published>2008-08-04T03:30:00.000-07:00</published><updated>2008-08-04T03:30:54.423-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wczasy'/><title type='text'>Wczasy</title><content type='html'>&lt;a style="" href="http://bp2.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/SJbaNWSxBKI/AAAAAAAAAP0/MhxbusyQBpg/s1600-h/image7.jpg"&gt;&lt;img src="http://bp2.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/SJbaNWSxBKI/AAAAAAAAAP0/MhxbusyQBpg/s400/image7.jpg" alt="" style="margin: 0px 10px 10px 0pt; clear: both; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Może niektórych stałych czytelników zdziwiła ta dwutygodniowa przerwa w pisaniu bloga. Ale tak wyszło: wyjechałem na wczasy nieco wypocząć.&lt;br /&gt;Praktycznie te 16 dni wypoczynku dały mi mnustwo interesującego materiału do opisania na blogu w dziale trudno. W tym momencie sobie to odpuszczę, bo za dużo pisania. Skupię się tylko na domku z kart.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas jednego z tych upalnych dni, kiedy nie można było się ruszyć z domu musiałem się czymś zająć. Jakoś tak padło na ustawianie domku z kart. Nie wiem czemu, nigdy wcześniejt ego nie robiłem. Już po ustawieniu kawałka naszła mnie ochota żeby zweryfikować teorię o "kruchym jak domek z kart".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mająć do dyspozycji tylko jedną talię i niezbyt dużo wprawy, zdecydowałem się na wariant czteropiętrowy, widoczny na zdjęciu. Może to nie za wiele, ale kiedy materiałów brak nie da się nic poradzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z przyjemością muszę stwierdzić, że domek z kart nie jest aż tak kruchy jak to opisują. Podłogi świetnie stabilizują ściany i trzeba mocno je pchnąć żeby się pospały jak domino. Nawet totalnie zawalając stawiania szczytowego piętra, złożyło mi się jedynie przedostatnie piętro. Im wyższy był domek, tym spód był bardziej stabilny. Wręcz mogłem wyciągać co drugą kartę, bo reszta jakoś się trzymała.&lt;div style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://picasa.google.com/blogger/" target="ext"&gt;&lt;img src="http://photos1.blogger.com/pbp.gif" alt="Posted by Picasa" style="border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: -moz-initial; -moz-background-origin: -moz-initial; -moz-background-inline-policy: -moz-initial;" align="middle" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-7890487829923960532?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7890487829923960532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=7890487829923960532&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7890487829923960532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7890487829923960532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/08/wczasy.html' title='Wczasy'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/SJbaNWSxBKI/AAAAAAAAAP0/MhxbusyQBpg/s72-c/image7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7856588545540173279</id><published>2008-07-18T11:19:00.000-07:00</published><updated>2008-08-21T11:15:07.661-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bash'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Dziurawy menadżer pakietów</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;Ostatnio  świat obiegły straszliwe wiadomości o domniemanych dziurach w menadżerach pakietów. Ale? No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała sprawa sprowadza się do ingerencji użytkownika. A żaden system nie jest w 100% użytkownikoodporny. Zresztą, strasznie się wysilali. Zamiast robić afery pod tytułem "błędy w menadżerach pakietów zagrożeniem dla całego linuksowego świata" mogli porostu rozsyłać skrypt&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;#I/bin/bash&lt;br /&gt;sudo rm -rf /*&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;I zatytułować to "Błędy w powłoce &lt;tu&gt; zagrożeniem dla całego świata". Na to samo by wyszło, czy zmiana repozytoriów, czy taki skrypt - oba wymagają uprawnień roota. Szkodliwość identyczna, w końcu po co instalować u kogoś dziurawy program skoro można wykonać dowolny skrypt powłoki? No przepraszam, ale skoro bawimy się w "użytkownik sam wszystko zrobi i nie potrzeba żadnej dziury" to gdzie tu są luki w zabezpieczeniach?&lt;br /&gt;Nic się samo nie zrobi - repozytoria same się nie dodadzą, paczki same się nie ściągną...W którymś servisie podawano, iż ci "naukowcy" chwalą się setkami tysięcy pobrań z ich mirrorów. Jeżeli mam być szczery to przynajmniej 5 zer im się do wyniku dopisało.&lt;/tu&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-7856588545540173279?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7856588545540173279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=7856588545540173279&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7856588545540173279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7856588545540173279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/dziurawy-menader-pakierw.html' title='Dziurawy menadżer pakietów'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6639258629328830915</id><published>2008-07-17T00:37:00.000-07:00</published><updated>2008-07-17T01:05:06.629-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Nie miał człowiek problemu, to sobie kartę dźwiękową kupił</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wybór wierła ma znaczenie, tak samo jak wybór miejsca do wiercenia. Zdecydowanie nie należy wiercić nad kontaktami&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Stare przysłowie ludowe&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;W czasach, kiedy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wszystkim miało wystarczyć 640k&lt;/span&gt; było zabawnie. Nieważne jaką miałeś kartę graficzną to i tak zawsze coś tam rysowała. Ale żeby mieć dźwięk, trzeba było się nieźle natrudzieć. Przerwania, porty, próbkowanie, bum, tralala i jeszcze masa innych rzeczy o których trzeba było wiedzieć aby wydobyć coś więcej niż piski z brzęczyka.&lt;br /&gt;To były czase...a historia ponoć lubi zataczać koła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z nowym komputerem przyszła i płyta główna. Wraz z nią - zintegrowana karta dźwiękowa. Melomanem nie jestem, wystarczy, że coś mi z głośniczków bzyczy a głośniczkiem nie jest PC Speaker.&lt;br /&gt;Generalnie nigdy nie wiem, pod które gniazdko podłączyć głośniki. Zawsze, kiedy trzeba sprzęt rozkręcać jest problem przy uruchamianiu i szukaniu. Tym razem problem był większy, bo zliczając wszystkie gniazda, jest ich 8. No cóż, głośniki na cały regulator, jakieś mp3 puszczone w tle i szukamy. Metodą prób i błędów szybko doszedłem co i jak, mało nie spadając z krzesła gdy Terrański czołg oblężniczy* dał salwę z działa. Złożyłem sprzęt do kupy, ustawiłem na miejscu, profilaktycznie przyciszyłem głośniki i już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle Windowsa. Gorzej było z Ubuntu. W takich sytuacjach daje o sobie znać olewactwo producentów. Brak natywnych sterowników sprawiał pewne problemy. O ile pod Oknami nie ważne w co podłączyłem moje głośniczki (dwa, 6 watowe. A dźwiękówka obsługuje 7.1) to coś tam leciało.  Pod linuxikiem był mały problem. Na tym ssamym gnieździe było masakrycznie cicho. Standard w takich sytuacjach: alsamixer i mixujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy godziny potem, zaliczając wszystkie gniazda od dźwiękówki, reinstalując alse i puleaudio, googlują i kończąć na kompilacja alsy 1.1.17rc z źródeł doszedłem co i jak. Okazało się, że głośniczka podłączyłem pod wyjście "na satelitę" czy innego sputnika. Po pierwszych zabawach w aslamixer już się to przyjęło, a że nie znam się na tym całym sprzęcie grającym, tak zostało. A ja się męczyłem. Dopiero przy drugim podejściu do mixera i kombinowaniu z wyciszaniem/przełączaniem kanałów udało mi się znaleźć odpowiednią dziurę w odbudowie, co by podpiąć głośniczki.&lt;br /&gt;Instrukacja obsługi vel przepis prania? A znacie taką anegdotę?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dokumentacja urządzenia zajmuje 200 stron i obejmuję pomoc dla systemu MS Windows. Użytkownicy Appla przyzwyczaili się, że wszyscy ich olewają, a linuksiarze dadzą sobie radę sami.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Nie zgadniecie. Dźwięk potem pod Windowsem nie działał ;) Trzeba było przestawić parę rzeczy w sterownikach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Jednostka artyleryjska z Starcrafta. Kto nie grał albo chodźby nie wie co to, niech się schowa. Cechą charakterystyczną było bardzo rozpoznawalne JEBUDU jakie robiła strzelając. Dźwięk ten ma ustawiony jako domyślnie odtwarzany w przypadku wystąpienia błędów oraz jako dźwięk gotowości do logowania w GDM. Osoby nieprzygotowane na takie coś mają niezłego zonka siadając do mojego komputera.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6639258629328830915?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6639258629328830915/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6639258629328830915&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6639258629328830915'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6639258629328830915'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/nie-mia-czowiek-problemu-to-sobie-kart.html' title='Nie miał człowiek problemu, to sobie kartę dźwiękową kupił'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5965873189119362604</id><published>2008-07-11T09:18:00.000-07:00</published><updated>2008-07-11T09:29:53.581-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='debian'/><title type='text'>Debian: część II i ostatnia</title><content type='html'>Po ponad tygodniu testowania na maszynie wirtualnej jestem bardzo zadowolony z systemu. W tym czasie wykonałem kilka kompilacji kernela, kompilacji iceweasel (firefox) z źródeł (a ciągnie się...gorzej niż kernel) pięciokrotnej instalacji GNOMA (w celach optymalizacji liczby pakietów) itp itd. Naszło mnie parę ciekawych wniosków, którymi się podzielę w czasie gdy 30GB partycja wirtualna jest kasowana&lt;br /&gt;-Ciężko zejść poniżesz 1000 pakietów zainstalowanych w systemie. Po wielu trudach udało mi się osiągnąć wartość 993. W to wlicza się paczki do kompilacji jądra.&lt;br /&gt;-Instalując apt-build przygotuj się na piekło. Fakt, iceweasel (firefox) zkompilowany z źródeł ładuje się mniej więcej 3 razy szybciej, ale....cóż takie budowanie trwa wieki i robi niesamowity bałagan w systemie&lt;br /&gt;-Mając już całe środowisko pracy odpicowane uznałem, że...nie potrzebuje Debiana! Dziwne. Na początku testu byłem pewnien, że zaraz się przesiądę na Debiana i więcej Ubuntu nie zainstaluje. Ale tak popatrzyłem, popatrzyłem i pomyślałem, że skompilować kernel mogę sobie i na Ubuntu, a na dobrą sprawę to w sumie to prawie identyczne systemy. Tyle, że w Ubu na początku od razu mamy wszystko a do Debiana trzebadoinstalować. Pewnie, jakbym miał jakiś wymyślny sprzęt (jakieś kosmiczne wifi, 64bit AMD i kartę od ATI) to byłyby pewnie problemy. Ale dobierając komponenty do kompa wybierałem tak, aby ich nie było.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5965873189119362604?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5965873189119362604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5965873189119362604&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5965873189119362604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5965873189119362604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/debian-cz-ii-i-ostatnia.html' title='Debian: część II i ostatnia'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5332420601894440842</id><published>2008-07-06T04:55:00.000-07:00</published><updated>2008-07-06T05:23:53.306-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='debian'/><title type='text'>Debian cz2: kompilacja kernela</title><content type='html'>Już dawno minęły czasy, kiedy trzeba było kompilować samodzielnie kernel, żeby mieć jako-taką wydajność. Prekompilowane wersje, dostarczane z płytami instalacyjnymi sprawują się świetnie. Praktycznie nie widać różnicy w wydajności po kompilacji. Naturalnie mówię o w miaręnowym sprzęcie, a nie jakiś zabytkach ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko chciałem sobie to zrobić. Skoro stoi maszyna wirtualna z Debianem, to czemu nie?&lt;br /&gt;Cała operacja jest banalnie prosta.&lt;br /&gt;1. Ściągamy i rozpakowywujemy źródełka&lt;br /&gt;2. Importujemy stare ustawienia, wybieramy architekturę i ew wprowadzamy poprawki w liście kompilowanych modułów&lt;br /&gt;3. Kompilujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad szczegółami nie będę się rozwodził. Zainteresowanych odsyłam na google. Wystarczy wklepać "masterk kernel theard" a skieruje Was do odpowiedniego tematu na ubuntuforums.org. Niby to o Ubuntu, ale i pod Debianem ta metoda działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały proces kompilacji trawł u mnie godzinę dwadzieścia, przy wykorzystaniu jednego rdzenia. Jak dla mnie -  za długo. Są sztuczki do skracania czasu, ale chyba najlepszy efekt da wywalenie wszystkich niepotrzebnych sterowników urządzeń oraz systemów plików. A to też wymaga czasu... żeby przebrnąć przez wszystkie moduły...brrr&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5332420601894440842?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5332420601894440842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5332420601894440842&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5332420601894440842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5332420601894440842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/debian-cz2-kompilacja-kernela.html' title='Debian cz2: kompilacja kernela'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4941607022032167126</id><published>2008-07-03T12:37:00.000-07:00</published><updated>2008-07-03T12:45:45.880-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='debian'/><title type='text'>Debian cz1. Eerta</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/SG0q4LpbLpI/AAAAAAAAAPU/BrQ9Ge1Eu9w/s1600-h/debian.png"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://bp2.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/SG0q4LpbLpI/AAAAAAAAAPU/BrQ9Ge1Eu9w/s200/debian.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5218874687879851666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na początek zdjęcie. Kliknij aby powiększyć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tu widać? Proces kompilacja kernela 2.6.25.9 na moim wirtualnym Debianie. W conkym widać, że zużycie procesora sięga 50%, czyli cały 1 rdzeń jest wykorzystywany na tą operację.&lt;br /&gt;Ech, konfiguracja conkyego jest jeszcze z czasów starego kompa, więc nie ma rozdzielenia na rdzenie. Będę musiał to kiedyś naprawić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej chciałbym napisać skąd biorę informacje o instalacji itp sprawach. Jak na razie moimi źródłami wiedzy jest debian.linux.pl (&lt;a href="http://debian.linux.pl/viewtopic.php?t=6073"&gt;polecam ten temat&lt;/a&gt;). Opis kompilacji kernela wziąłem z "Master Kernel Theard" z ubuntuforums.org. Oczywiście z pewnymi poprawkami. Bądź co bądź Ubuntu jest bardziej Debianem niż Debian jest Ubuntu. Po ludzku? Proszę bardzo: wiele rzeczy, tutoriali, pakietów, porad, how-to pisanych pod Debiana będzie chodziało na Ubuntu (sprawdzone empirycznie) ale w drugą stronę już nie (bardziej teoretyczne podejście)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-4941607022032167126?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4941607022032167126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=4941607022032167126&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4941607022032167126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4941607022032167126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/debian-cz1-eerta.html' title='Debian cz1. Eerta'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/SG0q4LpbLpI/AAAAAAAAAPU/BrQ9Ge1Eu9w/s72-c/debian.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8520989777885665230</id><published>2008-07-02T00:03:00.000-07:00</published><updated>2008-07-02T12:03:48.904-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='debian'/><title type='text'>Debian</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie ważne gdzie zaczynasz, zawsze kończysz na Debianie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Stare powiedzenie linuksowe&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Są wakacje, to można wykorzystać te 3 miesiące wolnego czasu. Jedną z rzeczy które sobie zaplanowałem, jest poznanie nieco bardziej złożonego systemu operacyjnego, którym jest Debian GNU/Linux&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, nie będę od razu rzucał się na głęboką wodę. Postanowiłem skorzystać z maszyny wirtualnej i uruchamiać Debiana pod kontrolą Ubuntu. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to wykorzystam zdobyte doświadczenie i zainstaluję Debiana jako pełnoprawny system operacyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;0. Zdobycie debiana&lt;br /&gt;Jak się uczyć, to porządnie. Wybrałem Debiana w wersji netinstall. A po poprawdzie...nie chciało mi się zassysać 700mb obrazu płyty. Padło na i386 Debian-lennyBeta2 netinstall&lt;br /&gt;Link do obrazu iso&lt;br /&gt;http://cdimage.debian.org/cdimage/lenny_di_beta2/i386/iso-cd/debian-LennyBeta2-i386-netinst.iso&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Instalacja maszyny wirtualnej.&lt;br /&gt;Żadna filozofia, skorzystałem z opensourcowego VirtualBox'a. Opis instalacji i konfiguracji wziąłem z blogu ubuntutweak.blogspot.com, konkretniej z &lt;a href="http://ubuntutweak.blogspot.com/2008/02/wirtualizacja-maszyn-w-linuksie.html"&gt;tego wpisu&lt;/a&gt;. Z tą różnicą, że typ maszyny wirtualnej ustawiłem na linux2.6 i partycja wirtualna ma stały, 12gb rozmiar.&lt;br /&gt;Kiedy maszyna była gotowa, pozostało zmontować obraz .iso Debiana. To taki feature - zamiast nagrywać płytę fizycznie, korzystamy z gotowego obrazu płyty. Oszczędność czasu i płytek CD.&lt;br /&gt;Ustawienia -&gt;CD/DVD-ROM -&gt;Zamontuj napęð... -&gt;Obraz ISO&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Uruchomienie maszyny i instalacja&lt;br /&gt;Poszło gładko. Graficzny instaler nie różni się zbytnio od Ubuntowego. No, jest parę dodatkowych funkcji, ale i tak je przeklikałem (Dalej, Dalej...). Pozwoliłem też instalatorowi samodzielnie podzielić 12gb dysk na 3 partycje (/, /home, SWAP). Skoro ktoś się namięczył, żeby napisać taki program, to niech jego praca nie pójdzie na marne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Pierwsze uruchomienie&lt;br /&gt;Standard - sprawdzić czy działa. Mając jeszczę parę minut wolnego czasu zrobiłem parę najpotrzebniejszych rzeczy. Żeby w przyszłośći nie mieć problemu/nie zapomnieć czegoś, prowadzę osobny log zdarzeń, którego pierwszą część prezentuję poniżej:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;apt-get install sudo&lt;br /&gt;dodać usera dwimenor do /etc/sudoers&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaktualizować system:&lt;br /&gt;sudo apt-get update &amp;amp;&amp;amp; sudo apt-get upgrade&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zainstalować Xy:&lt;br /&gt;sudo apt-get install xserver-xorg xbase-clients xfonts-base xterm&lt;/blockquote&gt;I na dziś tyle. W najbliższych dniach, poza instalacją domyślnego środowiska graficznego (gnome) zamierzam jeszcze skompilować kernel &lt;b&gt;&lt;a href="http://kernel.org/pub/linux/kernel/v2.6/patch-2.6.25.9.bz2"&gt;2.6.25.9&lt;/a&gt;. &lt;/b&gt;Zobaczymy jak pójdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8520989777885665230?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8520989777885665230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8520989777885665230&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8520989777885665230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8520989777885665230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/07/debian.html' title='Debian'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2826121514793983143</id><published>2008-06-30T09:35:00.000-07:00</published><updated>2008-07-02T12:04:15.452-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Wysoki poziom trudności: Knights of the Old Republic</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pozostać czujnym trzeba, by stawić czoła Ciemnej Stronie. Bo taki jest los, Rycerza Jedi&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;Jeden z starożytnych Mistrzów Zakonu Jedi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;W Rycerzy Starej Republiki bardzo długo chciałem zagrać. Znaczy, miałem tą grę od premiery polskiej wersji, ale gra na moim starym złomie to nie to samo, co na nowym i wypasionym sprzęcie.&lt;br /&gt;Chodź gra ma swoje lata i nie imponuje grafiką, to i tak dla mnie wygląda pięknie. Co z tego, że cienie trochę kanciaste, postacie trochę dziwnie się poruszają (w biegu normalnie, chodzi o...chodzenia). Ale ta fabuła, ta muzyka, ten klimat. Ta gra ma Moc. Od pierwszej sceny, ataku na Endar Spire, aż do wielkiego finału, bitwy o Gwiezdną Kuźnię, czułem się nie jak gracz, ale jak widz. Jakbym oglądał kolejną część sagi Gwiezdnych Wojen. Ta gra to film. Kapitalna fabuła, wspaniała ścieżka dźwiękowa, latające napisy na początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie przepadałem za wysokim poziomem trudności w grach na silniku D&amp;amp;D. Właściwie jedyna różnica to ilość zadawanych obrażeń przez przeciwników. Taki Darth Malak w finałowej walce potrafi i za 130 przysolić, używając atutu potężny atak. Biorąc pod uwagę, że w finałowej bitwie mój Rycerz Jedi miał maksymalnie 134 punkty życia, przejście jej bez "brudnych sztuczek" byłoby nieco frustrujące. Nie jestem fanem metody "load &amp;amp; save"&lt;br /&gt;Poziom trudności zostawiłem na standardowym. Trochę podkręciłem pewnymi założeniami:&lt;br /&gt;1. Postać będzie miała klasę Negocjator Jedi. Mało punktów zdrowia, mało umiejętności, skupienie na wykorzystaniu Mocy a nie miecza świetlnego.&lt;br /&gt;2. Postać będzie prowadzona Jasną Stroną. W puźniejszym okresie nieco to utrudnia zabawę. Moce takie jak wyssanie życia czy błyskawica, na trzecim poziomie wtajemniczenia są naprawdę potężne.&lt;br /&gt;Ostateczny rozkład Mocy: pole zastoju, zniszczenie robota, zbroja mocy, niewrażliwość na moc, odporność na energię, zdominowaniu umysłu. Pole zastoju to świetna Moc, o ile ma się kogoś kto zparaliżowanych przeciwników potrafi szybko wykończyć. Na przykład duet Hk-47 i Canderus Ordo.&lt;br /&gt;3. Postać nie otrzyma żadnych atutów stricte bojowych, związanych z wykorzystaniem miecza świetlnego. Ostał się jedynie grad ciosów otrzymany na pierwszym poziomie.&lt;br /&gt;Zamiast tego inwestowałem w empatię, złotą rączkę, władanie mieczem świetlnym.&lt;br /&gt;4. Postać będzie używała jednego miecza świetlnego. Miecz o dwuch ostrzach/dwa miecze w połączeniu z Mocą szybkość mistrza dają w sumie cztery ataki na rundę. Większość przeciwników w Gwiezdnej Kuźni można załatwić w sekundę.&lt;br /&gt;O ostatecznym rozrachunku umieściłem w nim kryształy Solari, Płaszcz Mocy oraz Perłę Kartha.&lt;br /&gt;5. Kiedy postać nie była Jedi, inwestowałem w umiejętności programowanie, naprawa, leczenie. Co zostało, to po trochu w spostrzegawczość, zabezpieczenia, materiały wybuchowe. Kiedy zostałem Jedi, wszystkie punkty w perswazję.&lt;br /&gt;Chociarz fakt. Z programowaniem na wysokim poziomie (40, razem z przedmiotami) można sobie ułatwić mocno życie (amasada Sithów na Mannan, Świątynia, czy rezydencja Davika na początku).&lt;br /&gt;W finale postać nie była typowym wymiataczem, dla którego buildy można znaleść w necie. Bez pomocy Juhani i Joela nie dałaby rady przebić się przez Świątynie w układzie Gwiezdnej Kuźni. Nie mówiąc już o samej Kuźni.&lt;br /&gt;Bądź co bądź, postać to Negocjator, a nie Obrońca albo Strażnik. Nawet na normalu walka z Darth Malakiem była ciężka. Chodź Moc zniszczenie robota baaaardzo ją ułatwia. Kto grał, wie jak można dzięki temu odciąć Malaka od "zasilania".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wspominałe, gra ma w sobie Moc. Od razu widać, jak elastyczny jest system D&amp;amp;D. Jak łatwo zerwano z tradycją zapamiętywania czarów przez odpoczynek, aby przejść na system punktów many (tu, Mocy)  i uprzyjemnić rozrywkę. Dawno twierdziłem, że zapamiętywanie czarów to nawet w papierowym RPG nie jest za dobre. Oczywiście odpoczynek w celu regeneracji many jak najbardziej wskazany, a nie jak w hack'n'slash, że wystarczy wypić miksturkę, żeby zapełnić pasek.&lt;br /&gt;Bardzo w grze podoba mi się wykorzystanie atutów i specjalnych umiejętności. Chodźby przy użyciu broni dystansowych (blasterów, karabinków, miotaczy itp). "Szybki strzał" to naprawdę zasypanie wroga gradem strzałów z blastera, a nie, że postać częściej łuk napina. Potężny strzał? Akumulacja energi i wystrzelenie jednego dużego ładunku, zamiast kilku małych. Ustawiając kamerę za postacią, widać jak drży i ma trudności w opanowaniu energi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzorem Baldurów, Biowere postarał się aby drużyna nie była tylko szeregiem osób którymi możemy dowodzić. Każdy z jej członków ma swoją przeszłość, własny styl, własny charakter. Przez rozmowę można poznać fascynujące historie ich życia. Chodźby taki Canderus. Na początku wydaje się bezwzględnym Mandolorianinem. Ale im bardziej drążymy ten temat, im więcej histroi z wojen opowiada, tym bardziej stary wojak zaczyna się zastanawiać nad swoją przeszłością. Albo Joel Bindo. Na początku wydaje się nieszkodliwym, ale lekko zbzikowanym staruszkiem. Do dobra, jest nieszkodliwy, ale zbizkowany na pewno. Ale jak podrążyć ten temat, to okazuje się, że jest najbardziej złożoną postacią niezależną w drużynie.&lt;br /&gt;No i Bastila Shan. Kiedy pierwszy raz grałem mało nie spadłem z krzesła przy pierwszym spotkaniuz tą adeptką Jedi. Dama, uratowana od niewolnictwa robi mi wyrzuty, że zamiast ją ratować powinienem szukać drogi ucieczki z Taris. W końcu ona sama dałaby sobie radę tratata, sratyty taty dupa w kraty. Już po pierwszej rozmowie miałem jej serdecznie  dojść. No, ale potem można było się nieźle uśmiać. Chodźby dialog:&lt;br /&gt;-Jesteś Jedi, dlaczego dałaś się pojmać w podmieście?&lt;br /&gt;-No, gdzieś zapodziałam swój miecz świetlny.&lt;br /&gt;-Że też z wszystkich Rycerzy Jedi w wszechświecie musiał mi się trafić ten najbardziej roztargniony!&lt;br /&gt;Rozmowy z Bastillą to istna komedia. Chodź dziewczyna próbuje zachować spokuj za wszelką cenę, świetnie wyprowadza się ją z równowagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne co mnie w grze rozczarowuje to Kashyyk oraz dno oceanów Mannan(ale Atho City już było znacznie lepsze). To...jakoś nie tak, nie czuć było tego terenu. Ale Korriban, w szczególności Dolina Mrocznych Lordów to istny cód. Człolwiek idzie kanionem, wychodzi zza zakrętu i jego oczą ukazuje się wspaniała dolina, z grobowcami wykutymi w skałach i kolumnami przy wejściu.&lt;br /&gt;Dech w piersiach zapiera też piasokoczłg na Morzu Wydm planety Tatooine.  Widać go z daleka i ma się wrażenie, że to tylko element tła, ustawiony przez twórców. Ale można do niego podejść, niemalże dotknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasów "Jedi Knight 2" z Kylem Katarnem w roli głównej, nie grałem w tak dobrą grę z gatunku GW. KOTOR to pierwsza gra RPG z prawdziwego zdażenia osadzona w tym świecie. I od razu taki przebój. Wystarczy wspomnieć ile czasu trzeba było czekać na strategię z prawdziwego zdażenia, tj Empire at War.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wspomniałem nic o fabule, ale...cóż nie lubię spoilować. Powiem tyle, że chodź motyw utraty pamięci był już wielokrotnie wykorzystywany, szczególnie od czasów Planscape: Torment, to tu jest pokazany w niecodzienny sposób. Jak? Dojść powiedzieć, że kiedy w 2/3 fabuły wyjaśnia się kto, kogo i dlaczego, szczęka mi opadła. Wszystkiego się spodziewałem, ale nie tego. A w szczególności nie z strony Rycerzy Jedi. Z drugiej strony, tam gdzie w grę wchodzi Moc, wszystkiego można się spodziewać. Jak skwintował to Canderus to wyjawieniu prawdy o Naszej przeszłości: "Na mnie nie robi to wrażenia, tam gdzie jest Moc niczego nie można być pewnym. Darth Malak mógłby tu spaść z nieba w tej chwili, a ja nawet nie mrógłołbym okiem."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KOTOR to jedna z tych gier, gdzie wybór obranej ścierzki naprawdę odbija się na otaczającym nas świecie. Naprawdę czuć, że jeżeli coś robimy, to zmienia to rzeczywiśtość. I trzeba ponosić konsekwencje swoich wyborów. Dla prawdziwego role playowca takiego jak ja proces Surrego na Mannan był naprawdę ciężkim orzechem do zgryzienia. Z jednej strony - jako jedyny miałem dowody świadczoące o jego winie. Próbujący go wrobić Sithowie chcieli tylko skorzystać z nadażającej się okazji, przekupując świadków. Oni nawet nie są pewni, czy on naprawdę zabił tą kobietę.  Co też przed trybunałem udowodniłem. I teraz co? Kodeks Jedi nakazuje mi wydać Surrego, ale jeżeli to zrobię Republika może stracić koncesję na zakup kolto - najsilniejszego środka leczącego. To może oznaczać przegraną w wojnie z Sithami.&lt;br /&gt;Sprawa ma też piąte dno. Surry jest emerytowanym bochaterem Republiki. W dodatku przyjacielem Joela, członka drużyny. Kobieta którą zamordował była agenetem Sithów próbującym przekabacić go na ich stronę, a w dodatku mrocznym Jedi. No i jego kochanką. Sithowie chcą to wykorzystać aby odciąć Republikę od dostaw kolto, a potajemnie szukują zamach na władze Mannan. No i nie zapominajmy, że byłem jego obrońcą w sądzie. Bądź co bądź zgodziłem się, że będę go bronił.&lt;br /&gt;W moim rozwiązaniu Surry dostaje wyrok śmierci w zawieszeniu, czyli dożywocie. Nie mogłem go po prostu wydać na śmierć, to nie mój styl. Nie mogłem też pozwolić, żeby uszedł bezkarnie - w końcu to on zabił tą kobietę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie rzeczy nadają charakter grze. Sytuacji, gdzie wpływamy na świat jest mnóstwo i nie mówię tu tylko o wątku fabularnym. Nie bezmyślna rąbanina pokroju Crisiza, której jedyną zaletą jest grafika.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2826121514793983143?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2826121514793983143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2826121514793983143&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2826121514793983143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2826121514793983143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/wysoki-poziom-trudnoci-knights-of-old.html' title='Wysoki poziom trudności: Knights of the Old Republic'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5306643321698064005</id><published>2008-06-29T11:09:00.000-07:00</published><updated>2008-06-29T11:37:40.434-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='studia'/><title type='text'>Sesja egzaminacyjna</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I przyszedł dzień, i nastała sesja. I żywi pozazdrościli umarłym&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Stare przysłowie studenckie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Prawdziwy student w ciągu semestru poświęca miesiąc na naukę. To jest: dwa tygodnie przed sesją i dwa tygodnie trwania sesji. Od dawien dawna życie studenckie kręci się wokoło egzaminów zaliczających semestr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maturzyści myślą, że kiedy zaliczą ten jakże ważny egzamin dojrzałości, to mają wszystko już z głowy. Że teraz studia itp. Nic bardziej mylnego. Dla studenta matura jest co semestr. Z sesją nie ma żartów. To nie prościutki teścik maturalny. Oczywiście zaliczenie części przedmiotów to czysta formalność. Ale trafiają się takie, przy których wszystkie matury świata wymiękają. Tak też było w czasie ostatniej sesji egzaminacyjnej drugiego roku towaroznawstwa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, że mikrobiologia to Ragnarok, Armagedon i Chiński Nowy Rok razem wzięte wiedzieliśmy od ponad roku. Starsze roczniki profilaktycznie nas ostrzegły. Sam dr. hab. prowadzący miał ponurą sławę. Wystarczy spojrzeć na wynik jednego z poprzednich egzaminówi. Masakryczne zwycięstwo 52:6 dla egzaminującego. Toć to nawet nie porażka, to totalne upokorzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze, żeby egzamin był pisemny. Dwie godzinki, to można coś wykombinować, spokojnie się zastanowić, trochę wody polać...ale nie. Dla tak małego wydziału, jakim jest mój MST prowadzący zdecydował iż egzamin będzie ustny. Wiesz, lub nie wiesz. Jak nie, to do zobaczenia w kampanii wrześniowej*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to zabrzmi dziwnie, ale jesteśmy tak bardzo zorganizowanym wydziałem, że aż wygląda jak zdezorganizowany. Na blisko miesiąc przed egzaminem zdołaliśmy zebrać wszelkie pytania jakie dr. hab. zadawał w ostatnich latach. Niektóre z nich sięgały nawet do 2003r. Mając 250 pytań wszelkiej maści trzeba było się jeszcze przygotować z nich. Nikt nie miał pewności, czy będą akurat te, ale dla wielu osób ryzyko było do przyjęcia. Notatek z wykładów było za 15zł (na kserowni), podręcznik liczył przeszło 600 drobnego druku oraz jakieś 300 z innego. Materiał ogromny, a czasu coraz mniej. W dadatku druga kobyła - technologia żywności - też wymagała sporo czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie 10 dni przed egzaminem...właściwie niewiele pamiętam. Tyle tylko, że siedziałem przed kompem i opracowywałem te wszystkie pytania**. Wszystkie wyszło 342 sztuki. Dobry kilogram makulatury na wydruku.&lt;br /&gt;Te 10 dni upłynęło mi pod znakiem zakówania materiału i opracowywania pytań. To drugie skończyłem (przy współudziale koleżanki z roku rzecz jasna) na 4 dni przed egzaminem. Dalej to już było powtarzanie ich w kółko. Nie jestem z tych, co jak dostaną pytania to tylko ich się uczą. Moja wersja opracowania była daleka od tego. Poza standardowymi drążyłem temat, rozmieniając jeden temat na drobne. Od "wpływ temperaturny na drobnoustroje" doszedłęm do 14 osobnych pytań, rozwijających ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te 10 dni sprawiło, że zdążyłem pokochać i znienawidzić mikrobiologię przynajmniej po 3 razy. Na kilka dni przed egzaminem te pytania już mi się śniły po nocach. Miałem dojść, patrząc na kartki dostawałem czegoś w rodzaju rozwolnienia. Nie dojść, że mogłem blisko 40 stron wyrecytować z pamięci, to odpowiadając na jedno myślałem o 10 kolejnych, powiązanych z nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Egzamin to czysta nerwówka, można powiedzieć, że zdawał co drugi podchodzący. Czasem była pięka seria 10 zaliczeń, żeby skończyć się w postaci 2 po 15 sekundach od wejścia do pokoju egzaminatora. ***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z stresem ludzie radzili sobie różnie. Chyba najczęstrzą metodą były jakiś ćwiczenia fizyczne. Pąpki, kopy z półobrotu, biegi po korytarzu...wszystko byle na chwilę zapomnieć o mikrobiologii. Co bardziej nerwowi odpytywali się nawzajem albo przeglądali notatki w nadzie, że trafią na coś co się przyda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na egzaminie siedziałem jak skrępowany. Ręce za sobą, splecione za oparciem krzesełka. Pierwsze pytanie: dobrze. Drugie: dobrze. Trzecie: dupa.&lt;br /&gt;Wyszedłem z 4.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do domu, uświadomiłem sobie, że właśnie rozpoczęły się trzy miesięczne wakacje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Kampania wrześniowa - sesja poprawkowa. Studenci zaczynają rok akademicki 1 października. W wrześniu poprawiają niezaliczone przedmioty.&lt;br /&gt;**Oraz grałem w GunZa, żeby się odstresować.&lt;br /&gt;***"Czy wszystkie bakterie to prokarioty?"&lt;br /&gt;-"tak"&lt;br /&gt;-"Na pewno"&lt;br /&gt;-"eee nie..."&lt;br /&gt;-"To proszę się douczyć i przyjść w wrześniu. "&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5306643321698064005?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5306643321698064005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5306643321698064005&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5306643321698064005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5306643321698064005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/sesja-egzaminacyjna.html' title='Sesja egzaminacyjna'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8866180463719236964</id><published>2008-06-23T03:31:00.000-07:00</published><updated>2008-06-23T03:50:57.066-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Microsoft Windows XP</title><content type='html'>Mówi się, że XP jest przyjazny użytkownikowi. Że wszystko łatwo sobie wyklikać. Że łatwo się instaluje, szybko się ładuje po przymusowym resecie, nie ma problemów z obsługą sprzętu i sterownikami&lt;br /&gt;Mówi się też, że to beznadzieja, nic nie działa, dziurawe jak beczka bez dna, niekonfigurowalne, nieprzyjazne użytkownikowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tygodnia mam zainstalowane Okna XP. Mogłem się dobrać do nich jako administrator, a nie jako user. I..no właśnie i.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Makabra. Tam się nic nie da zmienić. Kontrola nad kontami użytkowników to jakaś porażka, działa strasznie na wypasionym sprzęcie, wywala się przy hibernacji, potrafi nie z tego ni z owego wyłączyć kartę sieciową bo "komputer może być zagrożony". Normalnie, czuję się zagubiony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze co chciałem zmienić w domyślniej instalacji to utworzyć konto z ograniczeniami. Żeby wirusów nie zainstalować itp. Naszukałem się, naszukałem i  znalazłem. Konto stworzone, przelogowałem się. No, ale chcę poinstalować antywirusa, firewall, open office itp. No to dawaj na administratora. Zainstalowane. Wróciłem na usera. Pograłbym sobie w KOTORa. Znowu przełączanie się na admina. Zainstalowałem i zonk. Jako user nie mogę uruchomić gry. Nigdzie też nie znalazłem opcji zmiany uprawnień/dostępu. A przecierz takie coś (o ile istneje) powinno być na wieszchu. Czyli albo dać userowi prawa admina, albo się wypchać. Oczywiście można to łatwo obejść, edytując rejestr. Ale czy to już jest ten "prosty, wyklikalny system"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem teraz, czemu tak dużo osób używa kompa jako admin, chodź nie powinno się. A używa, bo źle to wszystko jest przemyślane. Dlaczego tak sprawa jest skomplikwana? Skoro już panowie z MS kopiowali architekturę admin/user z unixów, mogli to zrobić porządnie a nie na nowo wymyślać koło. W dodatku kwadratowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konfigurowalność? Dobre sobie. Albo człowiek nainstaluje programów, żeby coś zmienić albo dodać jakąś funkcję, albo ograniczy się do zmiany tapety i ułożenia ikonek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem po prostu wściekły. Nie dlatego, że wybuliłem 300zł na system. Bo to akurat nie ja płaciłem. Ale jestem wściekły, że za 300zł człowiek nie dostaje praktycznie nic. Żadnych porządnych narzędzi, obsługi wielu języków, konfigurowalności. Dostałem goły system, nad którym musiałbym posiedzieć z 20 godzin aby dopasować do swoich potrzeb. I dodatkowo ściągnąć kilkaset mega programów, robiąc w ten sposób bajzer w rejestrze.&lt;br /&gt;Za 300 zł dostaję czysty, goły sysyem. Bez niczego, a w dodatku dziurawy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8866180463719236964?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8866180463719236964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8866180463719236964&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8866180463719236964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8866180463719236964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/microsoft-windows-xp.html' title='Microsoft Windows XP'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8979936887721939883</id><published>2008-06-19T11:04:00.000-07:00</published><updated>2008-07-01T07:00:04.201-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Instalacja sterowników Nvidia 173.14.05 na Ubuntu Hardy</title><content type='html'>Siedziałem nad tym całe 20 minut, więc warto się podzielić z ludźmi jak to się prawidłowo robi. Przede wszystkim: daruj sobie EnvyNG. Nie rozpoznaje prawidłowo nowszych kart graficznych (seria 9xxx oraz X200). W repozytoriach też brakuje odpowiednich paczek. Cyrki mogą też się dziać używając Envy w przypadku 32bitowego systemu na 64 bitowym procku. Jak jak ^.^&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko co jest wyżej zdążyłem przetestować samodzielnie. Trochę bez akceleracji 3d dziko, mając świadomość posiadania full_wypas sprzętu (patrz poprzedni wpis).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to co robimy? Olewamy wszystkie skróty i idziemy na całość instalując z strony producenta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.nvidia.pl/Download/index.aspx?lang=pl&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybieramy nasz model, przechodzimy dalej i sprawdzamy czy na liście jest nasz układ graficzny.&lt;br /&gt;Pamiętaj, żeby pobierać sterownik na architekturę systemu a nie procesora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściągamy sterownik gdzieś na dysk. Najlepiej do naszego katalogu domowego. Gdzieś tam na stronie mamy tekst "Pobierz plik sterownika znajdujący się &lt;a href="http://www.nvidia.pl/content/license/driver_license.asp?language=pl&amp;amp;url=http://pl.download.nvidia.com/XFree86/Linux-x86/173.14.05/NVIDIA-Linux-x86-173.14.05-pkg1.run"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. ". Klikamy to "tutaj", zatwierdzamy umowę licencyjną i ściągamy sterownik.&lt;br /&gt;Można też bezpośrednio. &lt;a href="http://pl.download.nvidia.com/XFree86/Linux-x86/173.14.05/NVIDIA-Linux-x86-173.14.05-pkg1.run"&gt;[tutaj masz link]&lt;/a&gt;. Kliknij prawym przyciskiem myszy i wybierz "zapisz element docelowy jako"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już jest? No to teraz parę przygotowań.&lt;br /&gt;Aktualizujemy system&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo apt-get update &amp;amp;&amp;amp; sudo apt-get upgrade&lt;/blockquote&gt;Instalujemy parę potrzebnych pakietów&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo apt-get install build-essential linux-headers-`uname -r` pkg-config xserver-xorg-dev&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;Wywalamy kilka starych, których nie powinno być&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo apt-get remove --purge nvidia-glx&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;I parę niepotrzebnych plików&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo rm /etc/init.d/nvidia-glx /etc/init.d/nvidia-kernel&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;Teraz musimy wyedytować jeden z plików:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;/etc/default/linux-restricted-modules&lt;br /&gt;/etc/default/linux-restricted-modules-common&lt;/blockquote&gt;W zależności, czy je posiadamy. Jeżeli ich nie ma, to nie ma problemu. Jeżeli jest, to w nich dopisujemy:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;DISABLED_MODULES="nv nvidia_new"&lt;/blockquote&gt;Samo DISABLED_MODULES już powinno być, wystarczy dopisać nv nvidia_new&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz przechodzimy na inny ekran, używając kombinacji CTRL+ALT+F1. Jeżeli chcemy wrócić do trybu graficznego użyj tej samej kombinacji z klawiszem F7&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trybie tekstowym wyłączamy Xy. Jako, że nie zawsze prawidłowo się chcą wyłączyć, lub od razu z powrotem startują, zrobimy to brutalnie&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo killall gdm &lt;--dla użytkowników GNOME sudo killall KDM &lt;--dla użytkowników KDE sudo killall Xorg&lt;/blockquote&gt;Teraz sprawdzamy, czy nic nie zostało:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;ps -A |grep gdm&lt;br /&gt;ps -A |grep Xorg&lt;/blockquote&gt;Jeżeli nic nam nie zwróci, możemy przystąpić do instalacji. Jeżeli coś dostaniemy - sprawdzamy numer procesu (pierwsze numery po lewej) i killujemy:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo kill [numer procesu]&lt;/blockquote&gt;Instalacja sterownika&lt;br /&gt;Przechodzimy do katalogu gdzie mamy sterownik i:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo sh NVIDIA-Linux-x86-173.14.05-pkg1.run&lt;/blockquote&gt;Dalej to pestka. Instalator zapyta czy akceptujemy umowę licencyjną, zainstaluje się, skompiluje moduł dla jądra i skonfiguruje iksy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz wystarczy zresetować komputer (sudo reboot) i cieszyć się pełną obsługą karty graficznej. Jeżeli mamy prawidłowo złożony komputer, to wiatraczek chłodzący kartę graficzną będzie się automatycznie spowalniał, jeżeli karta nie będzie rozgrzana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8979936887721939883?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8979936887721939883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8979936887721939883&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8979936887721939883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8979936887721939883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/instalacja-sterownikw-nvidia-1731405-na.html' title='Instalacja sterowników Nvidia 173.14.05 na Ubuntu Hardy'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-558900416527503615</id><published>2008-06-18T08:48:00.000-07:00</published><updated>2008-06-19T11:03:17.725-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Okna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Naczynia powiązane, czyli nie jest tak prosto jak miało być</title><content type='html'>To...każda historia ma swój początek. Ta się zaczyna ponad rok temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie wtedy pomyślałem, że czas na nowy komputer. Zebranie odpowiedniej kwoty zabrało mi niemalże rok. Pewnie, można kupić w Tesco kompa za 999zł. Można też i nie kupić i liczyć na liczydle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy tygodnie temu zamówiłem zestaw w jednej z bardziej znanych i cenionych warszawskich firm. Właściwie to jest raczej  niewielka konkurencja, jeżeli chce się mieć pewność zakupu. Tą szczęśliwą firmą która mogła spełnić moje zachcianki była firma Format, a konkretniej filia mieszcząca się przy ulicy Brzeckiej (koło ronda Starzyńskiego, jadąc Jagielońską w stronę mostu Grota).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedząc, że życie nie jest proste i potrafi dać ostro po zadzie, odpowiednio się przygotowałem. Pierwsza rzecz: dokładnie określić czego chcę. Tu chciałbym podziękować Scoblowi za przygotowanie dla mnie zestawu. Bardzo dziękuję.&lt;br /&gt;Ważne jest nie tylko wiedzieć co się chce. Ważniejsze jest "co dokładnie się chce". Płyt głównych jest skolko godno a "panowie dadzą coś co pasuje" to nie jest dobre rozwiązanie. Ale ja wiedziałem. Konkretna płyta, konkretny chipset, konkretny producent. I mnóstwo problemów.&lt;br /&gt;Ale dobra, na początek prezentacja tego co zakupiłem:&lt;br /&gt;&lt;pre&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mainboard: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Plyty_glowne/EVGA/Socket_775/EVGA_nForce_780i_SLI_Mainboard_Premium_132_CK_NF78_A1_BOX/pelny,id,50445,s,1/"&gt;EVGA nForce 780i SLI Mainboard Premium [132-CK-NF78-A1] BOX&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Procek:&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Procesory/Intel/Core2_Duo_S775_dual_core_64_bit_/Intel_Core2_Duo_E8400_3_00GHz_S775_BOX/pelny,id,50648,s,1/"&gt;Intel Core2 Duo  E8400 3,00GHz (S775) BOX&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Grafika:&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Karty_graficzne/PCI_Express_x16/chipset_nVidia/GeForce_9600_GT/GeForce_9600_GT_512MB/GeForce_9600_GT_EVGA_512MB_HDTV__DVI_PCI_E_SSC/pelny,id,53525/"&gt;GeForce 9600 GT EVGA 512MB HDTV &amp;amp; DVI (PCI-E) SSC&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dysk twardy&lt;/span&gt;: &lt;/span&gt;&lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Dyski_twarde/Wewnetrzne_ATA_/_SATA/Dyski_3_5__desktop_/Seagate/ATA/100/Seagate_500_GB_Barracuda_7200_10_16MB_ATA/100_zapis_prostopadly_/pelny,id,32225/"&gt;Seagate 500 GB Barracuda 7200.10 (16MB, ATA/100, zapis prostopadły)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;RAM: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Pamiec_DRAM/Pamieci_DIMM_do_komputerow_desktop_/DDR2/PDP_Patriot/Extreme_Performance/PDP_Patriot_Dual_LLK_2x_1GB_DDR2_EPP_800MHz_CL4/pelny,id,20641,s,1/"&gt;PDP Patriot Dual LLK 2x 1GB DDR2 EPP 800MHz CL4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obudowa: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Obudowy/CoolerMaster/CoolerMaster_Cavalier_3_Silver/pelny,id,25643/"&gt;CoolerMaster Cavalier 3 Silver&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zasilacz do obudowy:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Zasilacze_do_obudow/Chieftec/SUPER/Zasilacz_do_obudowy_Chieftec_CFT_500A_12S_500W/pelny,id,27578,s,1/"&gt; Zasilacz do obudowy Chieftec (CFT-500A-12S) 500W&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;System:&lt;/span&gt; &lt;a class="produkt" href="http://www.komputronik.pl/Oprogramowanie/Microsoft/Microsoft_Windows/OEM_Windows_XP_wersja_polska/Microsoft_Windows_XP_Professional_PL_SP2b_OEM__voucher_na_Windows_Vista_1_pak_/pelny,id,34112/"&gt;Microsoft Windows XP Professional PL SP2b OEM&lt;/a&gt;&lt;/pre&gt;Razem: 3165.01 zł&lt;br /&gt;A teraz co poszło dobrze, a co źle.&lt;br /&gt;Dobrze poszło to co się spodziewałem, że pójdzie źle, a źle poszło wszystko inne. Trudności spodziewałem się przy dostępności sprzętu, zwłaszcza zasilacza i obudowy. Spodziewałem się, że nie będzie się chciało  sprzedawcy szukać i zamawiać tak skonfigurowanego kompa. I tu się zdziwiłem: siedział blisko 45 minut i przeszukiwał wszystkie magazyny i hurtownie aby znaleźć te konkretne podzespoły. I było wszystko poza dyskiem. Początkowo miało być 320gb, ba i to za dużo. Wcześniej miałem problem, żeby 40gb dysk zapchać. No, ale że trzysta dwudziestek nie było, dostałem 500, parę złotych drożej. Dalej wszystko już było. Wziąłem fakturę, zapłaciłem przelewem i...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dupa. 4 dni po za mówieniu dzwonią do mnie z pytaniem "Nie działa dioda sygnalizująca pracę dysku twardego, co mamy zrobić? Montować czy reklamować?"&lt;br /&gt;Oczywiście reklamować. I się zaczęło. Zanim przyszła druga (notabene, też uszkodzona) to się naczekałem dwa tygodnie. W tym czasie wszystkie płyty EVGA oparte o nForce 750i zniknęły z hurtowni. I znów Format się popisał. Zaproponowali 780i (ten z spisu) po kosztach. Tzn dopłaciłem tylko różnicę pomiędzy dwoma modelami minus marża.&lt;br /&gt;W sumie na kompa czekałem 20 dni. Niemalże 3 tygodnie. Momentami już naprawdę mną rzucało. Nie wiedziałem, że to dopiero początek problemów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek dostałem w końcu upragniony sprzęt. W sumie był już w piątek, ale przez weekend chodził na montowni z odpalonym 3dMarkiem. Tak na wszelki wypadek. Kolejny plus dla Formata. Przy odbiorze dostałem gratis Panda Antywirus 2007 z subskrypcją na rok i piankę do czyszczenia monitorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwy jaaz zaczął się w domu, przy podłączaniu maszynki. Raz: kabel od monitora nie pasuje do żadnego gniazdka na płycie głównej. Dwa: kabel od drukarki nie pasuje...jak wyżej. Trzy: jest 8 podłączeń do karty dźwiękowej. Gdzie wytknąć głośniki? Cztery...ale o tym zaraz.&lt;br /&gt;Kabel DVI od monitora szybko się znalazł w pudle z częściami zamiennymi. W końcu był w zestawie, kwestia zlokalizowania. Głośniki? Puści się jakieś MP3 i znajdzie pasujące gniazdko. Ale drukarka...to już problem. Przyznam, że drukareczka (HP Deskjet 640c) jest jednym z podstawowych elementów pracy dla mnie. No, ale że w czasach jej wydawania nikt na serio nie myślał o USB jako standardzie....Na szczęście blisko mam do sklepu z akcesoriami. Laptopy, myszki, klawiatury, płyty CD-RW i takie tam. Nieźle zaopatrzony. Wziąłem stary kabel LPT w dłoń i udałem się z nadzieją, że będą mieli odpowiednią przejściówkę...a przynajmniej z nadzieją że takie coś w ogóle istneje.&lt;br /&gt;Sprzedawca dziwnie się na mnie spojrzał, kiedy wyjaśniłem o co mi chodzi. Jeszcze bardziej się skrzywił gdy zobaczył przyniesiony kabel. Już byłem pewien, że czeka mnie intensywne googlowanie w poszukiwaniu jakiegoś magicznego urządzenia, żeby połączyć drukarkę do komputera. Miałem jednak szczęście. Przejściówki nie było, ale znalazł się kabelek zastępczy. Z jednej strony LPT (do drukarki) z drugiej USB2.0. 26zł Piechotą nie chodzi, ale to i tak mniej niż nowa drukarka. Dodatkowo sprawiłem sobie nowe głośniczki, bo stare zużyły się lekko rzecz ujmując. 12 lat to dużo nawet jak na taki sprzęt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, byłem w domu. Wszystko podłączone do skrzyneczki. Pierwsze uruchomienie systemu - o dziwo wszystko działa. Nadszedł czas na włożenie pudła na półkę w biurku. I tu zonk na maxa. Obudowa jest dokładnie 6mm za wysoka i się nie miejści. Myślałem, że mnie coś trafi. Oczywiście sam jestem sobie winien, w końcu nie sprawdziłem wymiarów. Założyłem, że skoro stary komputer pasuje to nowy też. Widać źle założyłem. Skończyło się na małej rewolucji. Poodłączałem wszystkie kable i ustawiłem kompa na biurku, obok monitora. Trochę dziko to wygląda...pewnie dlatego, że przyzwyczaiłem się do starego rozmieszczenia. Tym bardziej klapka od obudowy (zakrywa przedni panel) otwiera się w moją stronę i używanie CD jest z deka nie wygodne. Za to 2 porty USB zlokalizowane z przodu są w bardzo wygodniej pozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tym się kończą cyrki z hardware. Jeżeli chodzi o systemy operacyjne...to nie jest źle. Na Oknach wszystkie stery mi poinstalowali, a Linusik sam wszystko skonfigurował. Tylko trochę jeezu było przy sterach do grafiki. Całe 20 minut się z tym męczyłem.&lt;br /&gt;Jednakże opowieść o systemach operacyjnych to temat na kolejny wpis.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-558900416527503615?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/558900416527503615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=558900416527503615&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/558900416527503615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/558900416527503615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/naczynia-powizane-czyli-nie-jest-tak.html' title='Naczynia powiązane, czyli nie jest tak prosto jak miało być'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6871332352356605549</id><published>2008-06-16T03:38:00.000-07:00</published><updated>2008-06-16T04:00:46.008-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KDE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Rzut oka na KDE</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;K Desktop Enviroment&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że wymiana sprzętu zbliża się wielkimi krokami pomyślałem sobie, że można poszaleć na starym sprzęcie i zobaczyć co oferują inne środowiska graficzne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od KDE odstraszało mnie przede wszystkim brak kompatybilności z jedynym_słusznym środowiskiem graficznym* To znaczy, że to co sobie odpicowałem a GNOMEie nie będzie działać pod KDE, a drugi raz kombinować mi się nie chce.&lt;br /&gt;No, ale skoro to miał być eksperyment, to można się poświęcić i te dwa dni posiedzieć na ustawieniach domyślnych. Takie założenie: sprawdzić jak dla osoby przywiązanej do GNOME'a będzie się sprawdzać środowisko K w wersji "out of box"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Instalacja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bajecznie prosta.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo apt-get install kde&lt;/blockquote&gt;Z zależnościami do ściągnięcia było 211MB, co przy średnim transferze 360kb/s trwało mniej niż 10 minut. Potem tylko kwestia doinstalowania paczek językowych. Po instalacji ubyło trochę ponad pół giga z dysku. Liczba paczek: 308&lt;br /&gt;Zdecydowałem się na KDE w wersji 3. Czytając na forach - mniej problemogenne, a ja nie mam czasu na zabawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pierwsze uruchomienie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na dzień dobry dostajemy do wypełnienia kreator z podstawowymi opcjami konfiguracji. Nie zagłębiając się, przeklikałem.&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o środowisko pracy, to nawet nawet. Pulpit, paski narzędziowe, programy. Zachwyciło mnie centrum sterowania. Wszystko w jednym miejscu zamiast grzebania w plikach konfiguracyjnych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Konfiguracja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ograniczyłem się jedynie do zmiany tapety i motywu systemowego. Patrząc na slash screen i procesy działające w tle to jest tego dużo za dużo. Jeżeli mam się zabawić na stałe to na pewno pójdzie sporo do kosza.&lt;br /&gt;Biorąc pod uwagę, że działa jednocześnie sporo programów używających bibliotek GTK, to zużycie ramu jest masakryczne. To też będę musiał doszlifować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oprogramowanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na starcie dostajemy ogromną ilość softu. Jak dla mnie multum rzeczy zajmuje tylko przestrzeń dyskową. Ale taka rola środowiska graficznego - dostarczać narzędzia do każdej pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dla kogo?&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Po pierwszym dniu - dla osób bezpośrednio przesiadających się z windowsa. Wszystko do wyklikania, pod ręką. Ba nawet styl systemu można ustawić na identyczny z windosowym. Chodź nazewnictwo programów może na początku wprawiać w osłupienie. Wszystko zaczyna się od literki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;K&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co o tym myślę?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Jako środowisko graficzne bardzo dobre. Wszystko na swoim miejscu, pod ręką. Gdybym miał instalować dla kogoś nie ten-teges z linuxem, to pewnie bym polecił właśnie&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; K. &lt;/span&gt;Ale mimo wszystko wolę GNOME'a. Moim skromnym zdaniem - większa elastyczność w użytkowaniu.&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;*oczywiście GNOME. Ale to napisałem w celach prowokacyjnych ;)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6871332352356605549?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6871332352356605549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6871332352356605549&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6871332352356605549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6871332352356605549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/rzut-oka-na-kde.html' title='Rzut oka na KDE'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2550327510925973410</id><published>2008-06-14T03:58:00.000-07:00</published><updated>2008-06-15T05:16:48.213-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Pięć rzeczy, których brakuje mi w Windowsie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiele pulpitów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Do surfowania po necia, przeglądania newsów czy pisania jakiś listów to nie jest potrzebne. Możliwość zdefiniowania dowolnej liczby pulpitów (obszarów roboczych) doceniłem w momencie jakiś większych robót. Wtedy liczba otwartych okien programów, katalogów, terminali, przeglądarek itp zaczyna przytłaczać. Pewnym rozwiązaniem jest dodawanie dodatkowych pasków narzędziowych i organizowanie jednakowych aplikacji w karty. Ale w pewnym momencie i to przestaje wystarczać.&lt;br /&gt;Tutaj wkraczają dodatkowe pulpity. To nie żadne raj-waj, nowość czy coś. W Linuksowych środowiskach graficznych istnieje to od dawana i jest czymś oczywistym. Chodź sceptycznie do tego podchodziłem na początku, okazało się genialne przy pierwszej dużej pracy. W prosty sposób zorganizowałem na pierwszym pulpicie elementy pakietu biurowego z których w danym momencie korzystałem (kilka arkuszy kalkulacyjnych, oowriter i oodraw) a z poziomu drugiego wyszukiwałem informacje w internecie i korzystałem z zasobów lokalnych (przeglądanie plików, podgląd i tworzenie archiwów, edycja obrazków).&lt;br /&gt;Upchnięcie tego wszystkiego na jednym pulpicie i jednocześnie wygodna praca są niemożliwe. Dodatkowo liczba pulpitów jest nieograniczona. Można je dodawać w lot. Potrzebuje dodatkowego obszaru? Trzy kliknięcia i już jest. Nie potrzebuje więcej? Myk i nie ma. Ten sposób organizacji pracy jest bardzo wydajny. łatwo przełączać się pomiędzy aplikacjami. W obrębie jednego obszaru to znane ALT+TAB, a pomiędzy obszarami roboczymi: CTRL+klawisze kursorów.&lt;br /&gt;Generalnie pracuję na dwóch obszarach roboczych. Główny - standardowy. Dodatkowy - zajęty przez terminal. A miarę potrzeb naturalnie dodaję sobie dodatkowe. Chyba najwięcej na 4  pracowałem. Ale to rzadkość. Dwa/trzy w zupełności wystarczają. Ewentualnie dodatkowy na aplikacje które mają działać sobie w tle, a nie da się ich do tray'a wrzucić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Terminal&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i BASH&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Panie i panowie, proszę wstać. Król wchodzi.&lt;br /&gt;Tak tak, bez "trybu tekstowego" to nie jest to samo. Mnóstwo rzeczy można wykonać szybciej przez konsolę. W dodatku nie musi być to "Czarne okno z białymi literami". Tak jak wszystko w Linuksie, tak i okno terminala można dowolnie modyfikować i konfigurować. Na pierwszy ogień idzie kremowe tło, czarne litery oraz jakiś fajny znak zachęty, np:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;dwimenor &lt;span style="color: rgb(255, 204, 102);"&gt;[&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;⌚ 13:14&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 153, 0);"&gt;]&lt;/span&gt; ~ $&lt;/blockquote&gt;Oczywiście wygląd to nie wszystko. Liczy się funkcjonalność. Dzięki prostemu językowi skryptowemu jakim jest BASH można w prosty sposób zautomatyzować codzienne pracę. Pierwszą rzeczą jaką sobie zautomatyzowałem były codzienne aktualizacje systemu. Biorąc pod uwagę, że Update Manager na moim złomie dojść topornie pracował, wyłączyłem go i zastąpiłem prostym wpisem w ~/.bashrc&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;update () {&lt;br /&gt;sudo apt-get update;&lt;br /&gt;sudo apt-get -y upgrade;&lt;br /&gt;}&lt;/blockquote&gt;W ten sposób, gdzie bym nie był zawsze mogę wykonać aktualizację systemu przez wpisanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;update&lt;/span&gt;. Jeżeli będą jakieś błędy - zatrzyma się i nie rozwali całego systemu...jak to prezentowałem parę wpisów temu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście Windows też ma swoją "konsolę" i język skryptowe. Chyba to nazwali PowerShell. Ale to nie dla mnie. Wystarczyło mi, że widziałem kilka prostych przykładów skryptów żeby się zniechęcić&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Repozytoria&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co to jest repozytorium? Generalnie to miejsce skąd pochodzą paczki z programami. Nie tylko sam program, ale też biblioteki potrzebne do uruchomienia, wtyczki itp. Repozytoria to najczęściej potężne serwery udostępniane przez społeczność opensource. Każdy może z nich korzystać, wystarczy połączenie z internetem. Naturalnie do naszej listy repozytoriów może dodać też oddzielną partycję na dysku, płytę dvd czy inne nośniki.&lt;br /&gt;Co jest w tym takiego genialnego? Otóż załóżmy że szukamy jakiegoś programu. Google? wortale z oprogramowaniem? To dla windowsiarzy dobre.&lt;br /&gt;Aby korzystać z repozytoriów, używa się najczęściej menadżerów pakietów. Uruchamiamy taki menadżer (to program z interfacem graficznym!) i sobie przeszukujemy jak na google. Przeszukujemy po nazwach (prawda, że istnieje spora szansa iż program do przeglądania pdfów będzie miał w nazwie frazę "pdf"?), autorach, wersjach opisach i czym chcemy. Znaleźliśmy? No to instalujemy. Dwa kliknięcia i już.&lt;br /&gt;Repozytoriów jest sporo, ale menadżer pakietów pobiera dane jednocześnie z wszystkich które ustawimy w systemie. Nie trzeba więc latać po dziesiątkach portali z oprogramowaniem. Stan repozytoriów (co, jaka wersja, opis itp cechy programu) są zapisywane lokalnie na komputerze i co jakiś czas (w Ubuntu co jeden dzień) aktualizowane.&lt;br /&gt;Dzięki takiej budowie systemu zarządzania oprogramowaniem mamy ogromne korzyści:&lt;br /&gt;1. Szybkość. Przeglądanie  i przeszukiwanie wszystkich źródeł oprogramowania w jednym miejscu&lt;br /&gt;2. Szybkość. Repozytoria oprogramowania to bardzo wydajne serwery na dobrych łączach. Rzadko zdarza się, żebym ściągał wolniej niż 350kb/s chodź i to uważam że jest za wolno. Obstawiam winę starej karty sieciowej&lt;br /&gt;3. Dostępność. Korzystnie z repozytoriów jest darmowe. Nie ma ograniczeń. Nie trzeba mieć nawet menadżera pakietów, ba nie trzeba mieć Linuksa żeby z nich korzystać.&lt;br /&gt;4. Bezpieczeństwo. Wszystko jest podpisywane kluczami publicznymi. Nawet jeżeli nastąpi podmiana pliku w repozytorium (co się zdarzało w przeszłości) to nie dojdzie do infekcji maszyn z względu na to, że nowy plik nie będzie miał stosownego klucza.&lt;br /&gt;5. Aktualność. W systemach user-friendly (Ubuntu, Mandriva) jesteśmy automatycznie informowani o nowych wersjach programów. Przy synchronizacji stanu repozytoriów z naszą bazą danych odpowiednie programy sprawdzają wersję paczek i wyświetlają stosowne informacje. Coś jak Windows-Update, tyle że nie będzie działać wbrew naszej woli, nie pobierze czego nie chcemy ani nie zresetuje komputera bez naszym chęcią.&lt;br /&gt;6. I w końcu: Mnogość. W repozytoriach jest skolko-godno oprogramowania wszelkiej maści. Można też dodawać inne, mniej znane lub korzystać z oficjalnej listy dla naszej dystrybucji. W chwili obecnej w Ubuntowych repo jest blisko 25 tysięcy (!!) paczek z oprogramowaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co można jeszcze zaliczyć na plus? Cóż, z poziomu repozytorium można ściągnąć kod źródłowy oprogramowania i samodzielnie je skompilować (ale nie wszystkie repo to oferują). Ponadto repozytoria zawierają wszystkie wcześniejsze wersje oprogramowania. Jeżeli nowsza wersja z jakiś przyczyn nie działa, można użyć wersji wcześniejszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersja dla osób które jeszcze nie zrozumiały:&lt;br /&gt;Wyobraź sobie program, który ma ustawione trzy strony:&lt;br /&gt;&lt;span class="a"&gt;www.download.net.pl&lt;br /&gt;www.dobreprogramy.pl&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="a"&gt;download.chip.pl&lt;br /&gt;Teraz, gdy chcemy zainstalować program X, w naszym programie nakazujemy jego instalację. Nasz program (menadżer pakietów) zadba o resztę: przeszuka stan wszystkich trzech wortali i wybierze ten na którym jest najnowsza wersja poszukiwanego programu.&lt;br /&gt;Dodatkowo sprawdzi czy nie brakuje nam czegoś. Powiedzmy, że chcemy instalować najnowsze stery do karty graficznej. Wymagają one jakiegoś dodatkowego komponentu..jakiejś biblioteki systemowej, specjalnego instalatora...czegokolwiek. Nasz menadżer pakietów wyświetli monit o potrzebie zainstalowania tychże dodatków. Naturalnie poprosi o zgodę. Kiedy uzyska ją, pobierze wszystkie komponenty i je zainstaluje. W dodatku bez tego uciążliwego przekikowywania się przez instalator.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sposób konfigurowania&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tu się rozbijają dwie rzeczy. Po pierwsze, żeby coś w Oknach zmienić najczęściej trzeba instalować osobny program. Każdy osobny program to zajęte miejsce na dysku, a przede wszystkim dodatkowe wpisy w rejestrze. Rozrastający się rejestr jest jedną z głównych przyczyn spowalniania systemu po pewnym czasie.&lt;br /&gt;Po drugie - budowa samego rejestru. Jeżeli chodzi o standardowe klucze to nigdzie nie ma do tego porządnej dokumentacji. Oczywiście są opisy różnych kluczy, ale brakuje mi zbiorczego opisu wszystkich. Czegoś na zasadzie&lt;a href="http://kb.mozillazine.org/Firefox_:_FAQs_:_About:config_Entries"&gt; opisu klucz konfiguracji firefoxa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie zapominajmy też, że rejestr jest plikiem binarnym. To znaczy, że w momencie jego uszkodzenia nie ma możliwości poprawienia wadliwych wpisów. Można skorzystać z kopii zapasowych, ale w wielu przypadkach uszkodzenie rejestru uniemożliwia uruchomienie systemu a co za tym idzie - wykonania naprawy.&lt;br /&gt;W systemach unixowych konfiguracja jest przechowywana w dwuch kataloagach.&lt;br /&gt;/etc - główny katalog. Coś jak rejestr systemu windows, ale wszystko jest zwykłymi plikami&lt;br /&gt;/home/user Pliki w katalogu domowym użytkownika (najczęściej ukryte, zeby nie przeszkadzały). Jeżeli urzytkownik uruchamia program, to najpierw sprawdzana jest konfiguracja własna a dopiero potem (w przypadku jej braku, uszkoadzenia, lub nie zdefiniowania niektórych wartości) jest sprawdzana wersja systemowa w katalogu /etc. W ten sposób preferencje własne mają pierszeństwo nad ustawieniami globalnymi.&lt;br /&gt;Jeżeli jeden plik...ba nawet spora ich liczba się uszkodzi albo zniknie ciągle istneje możliwość poprawienia tego stanu rzeczy poprzez ręczne naprawienie.&lt;br /&gt; Jeżeli nasza dystrybucja ma livecd, można uruchomić komputer z tej płytki i ręcznie naprawić uszkodzenia. Na przykład nadpisując uszkodzone pliki tymi z livecd. Może mało eleganckie, ale system ma sporą szansę się podnieść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby było jasne - mnie nie obchodzi czy konfiguracja to /etc czy rejestr systemowy. W windowsie brakuje mi możliwoście samodzielnego grzebania. Brakuje mi dokumentacji opisującej całość. Brakuje mi możliwości naprawienia, bez konieczności instalowania ponownie systemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Administrator z prawdziwego zdażenia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Niby jest konto administratora, ale to nie to. Używając go jakoś tak czułem, że nie jestem panem systemu. Że nie mogę wszystkiego. Że system, widząc że jestem adminem ciągle zachowuje się jakby nie dowierzał moim umiejętnością. Tak jakby zmieniała się tylko etykietka przy moim imieniu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2550327510925973410?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2550327510925973410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2550327510925973410&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2550327510925973410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2550327510925973410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/pi-rzeczy-ktrych-brakuje-mi-w-windowsie.html' title='Pięć rzeczy, których brakuje mi w Windowsie'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7777671418023490124</id><published>2008-06-11T07:57:00.001-07:00</published><updated>2008-06-11T09:01:08.686-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Okna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Worząc Okna Metrem</title><content type='html'>Ktoś w komentarzach narzekał na to, że nie piszę o Oknach. Dlatego ten wpis będzie tym systemie operacyjnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy jeżdżący warszawskim metrem zauważyli wielkie panele i rzutniki na niektórych stacjach (Centrum, Wilanowska, Świętokrzyska,Pole Mokotowskie, Polibuda, Ratusz-Arsenał...coś pominąłem?). Jest to kolejny sposób w jaki metro jako takie zarabia. Po otapetowaniu wagonów w środku, na zewnątrz, bramek wejściowych i stacji jest to kolejna reklama jaką atakowi są pasażerowie. Dobrze, że mam lepsze zajęcia* niż przyglądanie się tej paciaii, bo bym musiał się zdenerwować**.&lt;br /&gt;Jak wiemy założenia są takie:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;1. Wyświetlane są informacje natury różnej&lt;br /&gt;2. Mają się pojawić informacje z Gazety&lt;br /&gt;3. Kiedy pociąg podjeżdża, wyświetla się stosowna informacja***&lt;br /&gt;4. Żeby nie oślepiać maszynisty, są wyłączane na czas postoju&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;Właściwie, czy ktoś się zastanawiał jak to działa? No, poza tym że działa i wyświetla filmy. I tu mamy temat tego wpisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając dziś z uczelni zaskoczył mnie widok paska stanu Windows (przycisk start, zegarek i te sprawy) na drzwiach. Naturalnie tych w środku, od strony ściany. Akurat tak się pociąg ustawił, że rzutnik rzucał ten fragment interfacu Windows na zamknięte dzwi.&lt;br /&gt;Przyznam, że ździwkę miałę niezłą. Do tamtej chwili myślałem że całość pracuje na zasadzie zwykłego odtwarzacza DVD podłączonego pod rozdzielacz i dalej na rzutniki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tu mam kolejny powód do krytyki systemu. Pociąg podjechał na stację, a rzutnik dalej działał. To, że maszynistę oślepi to raczej mało prawdopodobne. Gorzej mieli ci, co stali twarzą w stronę rzutnika albo siedzieli na nieodpowiednich siedzeniach. Nie jest miło dostać tak po oczach. Wzroku nie stracisz, ale kolejne 10 minut to piękna feria barw w twoim polu widzenia****.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak tu nie narzekać na Okna? Bądź co bądź, to system wywalił jakiś błąd i wstrzymał cały sytem. Ok'a, rozumiem-wywalił się odtwarzacz multimediów. Zdaża się i Okien nie winię. Ale nie powinno to spowodować wywalenia błędu i zakończenia działania całej procedury - podjerzdzający pociąg po przecięciu fotokomórki powinien zaawocować wyświetleniem stosownego komunikatu oraz przejściem rzutnika w stan uśpenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze powtarzałem, że Okna nadają się tylko do gier. Do profesjonalnych zadań, gdzie wymagana jest stabilność, przemyślana konstrukacja, niezależność układów oraz zwykła logika - już nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Powtórki do zaliczeń/egzaminów. NIe wiem czemu, ale uczenie się w metrze jest strasznie wydajne. Ale to chyba tylko dla mnie.&lt;br /&gt;**Bo jako takich reklam nie cierpię i ku uprzykrzeniu wszystkich marketingowców - totalnie je ignoruje&lt;br /&gt;***Po Polsku - nie pamiętam dokładnie jak. Ale angielska wersja mnie intryguje "Attantion, train ariving" Coś mi się w tym ostrzeżeniu nie podoba ale nie wiem jeszcze co.&lt;br /&gt;****Ci co mają doświadczenie z rzutnikami multimedialnymi wiedzą o co chodzi. Wspaniała technologicznie sprawa, gorzej jak się spojrzy w obiektyw.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-7777671418023490124?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7777671418023490124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=7777671418023490124&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7777671418023490124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7777671418023490124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/worzc-okna-metrem.html' title='Worząc Okna Metrem'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6632241832194428465</id><published>2008-06-10T04:09:00.001-07:00</published><updated>2008-06-10T04:31:13.142-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Chwała niech będzie /var/log</title><content type='html'>Ten wpis to uzupełnienie wczorajszego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie mogło być tak, że po wywaleniu połowy środowiska graficznego system jednak będzie działał poprawnie. Po czterogodzinnej sesji nad Zarządzaniem Marketingowym oraz Technologią Żywności pomyślałem, że warto zobaczyć co na świecie się działo. Oczywiście przywitała mnie konsola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza myśl: jednak iXy padły. Na szczęście nie. "startx" nic dziwnego nie pokazał i serwer grafiki wstał ładnie. Ale sam serwer, nic poza tym.&lt;br /&gt;Przyszło co do czego i musiałem zajrzeć do rzeczonego /var/log. A konkretniej pliku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;/var/log/apt/term.log&lt;/span&gt; który przechowuje wszystko co apt wypluwa w czasie używania tego kombajna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im bardziej się wczytywałem, tym większe przerażenie mnie ograniało:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;Usuwanie apturl ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie nautilus ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Usuwanie gnome-applets ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gnome-panel ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gnome-terminal ... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gnome-control-center ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Usuwanie file-roller ...&lt;br /&gt;Usuwanie firefox--gnome-support ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gconf-editor ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Usuwanie update-notifier ..&lt;br /&gt;Usuwanie update-manager ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gdm ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gedit ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie użytkownika `gdm' ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Usuwanie network-manager-gnome ...&lt;br /&gt;Usuwanie gdebi ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gksu ...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie libgksu2-0 ... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Usuwanie gnome-system-monitor ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gnome-session ... &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie gnome-settings-daemon ...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;(...)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Usuwanie metacity&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dalej i tak dalej. Będzie tego w sumie z 40 pakietów. Nic dziwnego, że środowisko nie startuje, jak gdm'a nie ma. A nawet jak zainstalowałem to nie dziwne, że poza tłem Ubuntu nie było nic. Bądź co bądź bez metacity i nautilusa ciężko wymagać aby cokolwiek poprawnie działało...no powiedzmy...zawsze jest compiz domyślnie instalowany z Ubuntu. Ale jego też wywalło ^.^&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez logów systemowych jedyne co by mi zostało to format i ponowne instalowanie systemu. O ile pod linusikiem to nie problem. Partycję domową mam wydzieloną (fakt faktem sporą część konfiguracji opcja --purge mi załatwiła) więc strata mała. Gorzej z czasem. Instalacja na ponad 6 letnim kompie to przeszło 2h roboty. Przeglądając logi systemowe i instalując co trzeba wyrobiłem się w czasie pół godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do nowego kompa, to nie - nie będę się katował 64bitowym Ubuntu. ZOstane przy starym dobry 32 bit. Może trochę wydajości stracę...ale bawienie się z flashem, javą, kodekami...może kiedy indziej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6632241832194428465?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6632241832194428465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6632241832194428465&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6632241832194428465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6632241832194428465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/chwaa-niech-bdzie-varlog.html' title='Chwała niech będzie /var/log'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8563685884184097643</id><published>2008-06-09T11:59:00.000-07:00</published><updated>2008-06-09T12:32:06.101-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Oficjalnie rozłożyłem system</title><content type='html'>Stara mądrość ludowa brzmi:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Żeby popsuć Okna, wystarczy z nimi popracować&lt;br /&gt;Żeby popsuć Pingwina, trzeba nad nim popracować&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt; to sobie nad linusikiem popracowałem. Żeby tyle napsuć a jednocześnie zostawić system zdatnym do pracy, to trzeba umieć. Niewielu specjalistów by tak potrafiło, żeby kernel wyrzucał ooopsy, dpkg odmawiał wszelkiej współpracy, scrollkeeper wywalał masę błędów (których nie chce mi się poprawiać), a połowa środowiska graficznego poszła w niebyt.&lt;br /&gt;Ale system działa...no powiedzmy że można nazwać to działaniem.&lt;br /&gt;Oczywiście da się to naprawić w jakieś dwie godziny. Nie tyle trudne co czasochłonne. Trzeba by jakieś 500mb pakietów ściągnąć i zainstalować, popoprawiać parę rzeczy ręcznie w plikach konfiguracyjnych. Do zrobienia. Ale szczerze mówiąc, nie chce mi się. Za dwa dni ma przyjść nowy komputer i tak, więc szkoda dwoić pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakby kogo interesowało w jaki piękny sposób się załatwiłem:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;sudo apt-get remove gconf2 --purge -y --force-yes&lt;/blockquote&gt;i zostawiłem kompa samego sobie. Zanim wróciłem, było już prawie w połowie wywalania zależności. Dobrze, że przerwałem w porę bo kto wie co by się stało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8563685884184097643?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8563685884184097643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8563685884184097643&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8563685884184097643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8563685884184097643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/oficjalnie-rozoyem-system.html' title='Oficjalnie rozłożyłem system'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8381091632242058356</id><published>2008-06-08T05:58:00.000-07:00</published><updated>2008-06-08T05:59:47.463-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Złota Myśl VI</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://pl.wikiquote.org/wiki/Prawa_Murphy%27ego"&gt;Murphy&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8381091632242058356?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8381091632242058356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8381091632242058356&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8381091632242058356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8381091632242058356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/zota-myl-vi.html' title='Złota Myśl VI'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-773718452504574881</id><published>2008-06-07T06:55:00.000-07:00</published><updated>2008-06-07T07:41:28.760-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>5P13R-D4L4J-1KUP5-30RY6-1N4Ł4</title><content type='html'>Nie trawię piractwa komputerowego. Po prostu nie trawię na całej linii. Od piratów po ludzi sięgających po piracki soft czy muzykę.  Jednak to nie jest to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym i najpoważniejszym zagrożeniem dla szeroko rozumianej "własności intelektualnej" są bzdurne przepisy, DRMy (i inne wynalazki) oraz organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Czemu? Krótka piłka - jeżeli zliczyć koszty tego wszystkiego, wyjdzie jakieś 40% ceny nowego utworu. Dodajmy do tego naście pośredników i już mamy podstawowy argument piratów, czyli zbyt wysoką cenę. Tu się zgodzę, ceny za muzykę w sklepach czy specjalistyczne oprogramowanie w większości przypadków są skandaliczne.  O ile w przypadku softu mamy ruch Open Source, który dostarcza nierzadko oprogramowania znacznie przewyższającego komercyjne odpowiedniki, to z produkcjami filmowymi i muzycznymi jest gorzej.&lt;br /&gt;Znaczy nie, nie jest gorzej. Fakt, że za darmo nie dostaniemy utworów światowej sławy zespołów. Ale są serwisy takie jak &lt;a href="http://jamendo.com"&gt;jamendo.com&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://mp3.wp.pl"&gt;mp3.wp.pl&lt;/a&gt; z których można ściągnąć muzykę za darmo. Pewnie, że żadnego z artystów nie znacie. Pewnie, że trzeba ich poznać. Wiele jest utworów które nie będą odpowiadały. Ale powiedzmy sobie szczerze: czy naprawdę trzeba słuchać &lt;tu&gt; żeby móc powiedzieć, że słuchasz &lt;tu&gt;?&lt;br /&gt;Jako odbiorca o dojść specyficznym podejściu (klasyczny rock'n'roll, muzyka lat 60'-80') spędziłem na tych serwisach sporo czasu ściągając liczne próbki i składanki. Mając tak bogatą bazę wyjściową można naprawdę mnóstwo dobrej muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli już koniecznie szukamy konkretnych zespołów a nie gatunku, mamy jeszcze inny wybór. O ile pełen album sporo kosztuje, to pojedyncze utwory można ściągnąć po około dolca za sztukę. Gdzie? iTunes, Napster&lt;br /&gt;W sumie będzie to jakieś 10 milionów utworów po dolcu za sztukę. I to bez DRM.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem ludzi udostępniających rzeczy chronione prawem autorskim, normalna praca jest lepiej płatna...taaa ale trzeba pracować. A to poniżej twojej godności panie pirat prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem ludzi korzystających z takich zasobów, a mających legalną alternatywę. Dajcie spokój  - dolar za utwór? Sieć pełna produktów open source? Czasy się zmieniają a wy zostajecie w średniowieczu internetu. Co? Walczysz z "kapitalistami"? "O wolność słowa"? z "bezdusznymi korporacjami"? Śmiechu warte. To, że rynek muzyczny/programistyczny traci XXX miliardów dolarów rocznie to kpina. Wymówka, żeby zwrócić uwagę na problem...od niewłaściwej strony. W końcu, jak sam mówisz, panie piratujący, "I tak bym nie kupił, nawet jakby było taniej". Zgodzę się, też bym pewnie nie kupił, tylko ściągnął jakąś opensourcową...w ostateczności freeware.&lt;br /&gt;Nie kupując nie uderzasz w "chciwe koncerny". Uderzasz w szarych pracowników. Programistów, dział techniczny, wykonawców, grafików i całej reszty znajdujących się na samym dnie łańcucha produkcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem ludzi ściągających filmy kinowe z neta. No dajcie spokuj, Władca Pierścieni na 17 calowym monitorku? Nawet na 25 calowym telewizorze wersja DVD wygląda beznadziejnie w porównaniu do prawdziwego kina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trawię ludzi "piracących" gry. Tu nie ma odpowiedników, zgodzę się. Ale gry, tak jak i reszta rzeczy to towar luksusowy. Wolę pozbierać miesiąc i kupić jedną, dobrą produkcję niż piracić siedemnaście. Zresztą, cykl produkcji coraz bardziej się skraca przez co na rynek trafiają wersje z błędami. Wolę odczekać trochę i kupić już z patchem niż gryźć zęby za każdym razem jak gierka się wywali. Zresztą, góra za pół roku gra trafi do jakiejś taniej serii za 20 złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trawię MPAA, RIAA, ZAIKS czy innych. Niby chronią artystów, ale w rzeczywistości to ich działania doprowadzają do zapaści na legalnym rynku. Fosowanie bzdurnych przepisów, niejasne procedury postępowania, wprowadzanie rozwiązań antypirackich które utródniają życie jedynie normalnym użytkownikom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trawię ludzi mówiących że wszystko powinno być za darmo. Artysta ma prawo żądać pieniędzy za swoją pracę. Za to nikt nie powinien żądać góry szmalu od artysty za to, żeby mógł ją wykonywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trawię stron pokroju zatoki piratów. Zamiast zająć się promocją na rzecz wolnych licencji, przekonywać artystów, że wydawanie  dzieł w internecie bez udziału grupy pijawek (pośredników) da im większe zyski to bawią się w małą wojnę. Komu to szkodzi? Każdemu, przez takie postępowanie artyści tracą chęć do pracy. Nie dziwię się - też by mi się nie chciało pracować gdybym żył w przeświadczeniu, że nikt nie kupi tego. Dlatego wszystko co piszę wydaję na licencji &lt;a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.5/pl/"&gt;Creative Commons: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska  &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I nie mam zmartwień. A, że nie zarabiam? Cóż gdybym chciał zarabiać to zamiast pisać do dość wąskiego grona ludzi* intensywnie bym promował bloga i oklejał go reklamami. I szczerze mówiąc: jeżeli mam żyć z reklam, to ja dziękuję takie życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Tu pozdrawiam całe MST, Rybę, Shina i całą resztę odwiedzających dość nieregularnie bloga;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-773718452504574881?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/773718452504574881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=773718452504574881&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/773718452504574881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/773718452504574881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/5p13r-d4l4j-1kup5-30ry6-1n44.html' title='5P13R-D4L4J-1KUP5-30RY6-1N4Ł4'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2669282254953248277</id><published>2008-06-03T11:25:00.000-07:00</published><updated>2008-06-03T11:38:10.925-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwimenor'/><title type='text'>Do what I mean</title><content type='html'>Jestem Dwimenor, w skrócie Dwim. I tak większość ludzi się do mnie zwraca.* To, że google prawidłowo indexuje mój nick to nie jest wielka niespodzianka. Bądź co bądź jest oryginalny. Jakież było moje zdumienie, gdy przez przypadek wklepałem "dwim" na googlu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; "Rób co mam na myśli"...ileż razy próbowaliśmy zmusić kumputer do posłuszeństwa. Ileż razy chcieliśmy,  żeby coś zrobił ale nie robił tego. Któż by nie chciał**, żeby system operacyjny odgadywał nasze zamierzenia. Jeżeli kiedyś zdaży się wam przeszukiwać google z zamysłem "jak XYZ zrobić, i dlaczego nie jest tak takie proste jak sobie wymyśliłem/am" to wspomnijcie ciepłą myślą Dwimenor&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Bo za "Dwime", "Dwimer" czy inne wynalazki potrafię być bardzo niemiły.&lt;br /&gt;**Ja bym nie chciał. Wystarczyło, że zobaczyłem jak w winVista jest rozwiązane szczątkowe rozwiązanie tego zagadnienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2669282254953248277?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2669282254953248277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2669282254953248277&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2669282254953248277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2669282254953248277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/06/do-what-i-mean.html' title='Do what I mean'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2157450676953181241</id><published>2008-05-31T11:28:00.000-07:00</published><updated>2008-05-31T11:42:33.291-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><title type='text'>Tibia</title><content type='html'>Pośród licznych (sigh...) komentarzy do bloga pojawiła się ostatnio prośba o wpis o Tibii. No, w pewnym sensie już był takowy jakiś czas temu. W pewnym głębszym sensie. No, powiedzmy, że tematyka zahaczyła o Tibię. Był to wpis &lt;a href="http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/dzieci-mmo.html"&gt;"Dzieci MMO"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale żeby nie było, to trochę napiszę, co trudnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie nie trudnego. Powodem mojego zaprzestania gry, oraz odejścia od współtworzenia &lt;a href="http://www.tibia.pl"&gt;Tibia.pl&lt;/a&gt; było to, że Tibia stała się grą zbyt prostą. Nic, co mój 80 poziomowy paladyn mógłby zrobić nie stanowiło wyzwania. Jasne - POI dragon lair solo to jest wyzwanie. Kwestia kosztów i bym wyczyścił. Ale nie na tym to polega.&lt;br /&gt;Zaczęło mi brakować tego rozwarzania na temat opłacalności. Wszystko stało się opłacalne. Gdzie nie poszedłem, wracałem z górami złota. W ciągu tygodnia dorobiłem się jakieś 200 tysięcy złotych monet. Fakt, większość Justice Seekera i Arbalistę. Drugie dwieście zarobiłem sprzedając itemki do assassin outfit. Chciałem go zrobić, ale...jakoś tak mi odeszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mi się bardzo podobało w Tibii, to stablina ekonomia. Nie widziałem gry, w której jedna sztuka złota nie traciłaby na wartość w tak szybki sposób. W wielu MMO to przedmioty stają się walutą i kwitnie handel wymienny. Zrobienie fortuny w złocie mija się w celem, gdyż jest ono nic nie warte.&lt;br /&gt;W tibii istneje bardzo sprawny system ekonomiczny. Jeżeli czegoś jest dużo to jest to tanie. Jeżeli mało - drogie. Podobają mi się w szczególności przedmioty do addonów. Potrzeba ich multum, multum osób ich potrzebuje i jest ich multum na rynku. W rezutacie ceny bardzo szaleją. jednego dnia iron ore nie sprzedasz nawet za głupie 300gp, drugiego nie kupisz taniej niż 800. Trochę jak giełda towarowo pieniężna. Sytuację obrazuje, kiedy czterech wysokopoziomywch graczy chciało zrobić addony, wymagające po 100 sztuk GS silk. Cena w ciągu tygodnia z 4k wskoczyła na prawie 9k, a mając dużo można było i za więcej opchnąć.&lt;br /&gt;Kiedy wszyscy zrobili, już za takie pieniądze nie można było sprzedać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając 10k gp na starcie i odrobinę wolnego czasu (albo jakiegoś bota do automatycznego analizowania game chatu) może w dość szybki sposób dorobić się fortuny. Pewnie - bez biegania między miastami i zrobionych questów dla Djinnów i Rashida się nie obejdzie. Albo znania kogoś kto może im sprzedawać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ile można tak zarobić? Jakieś 100k tygodniowo na czysto. Ale można i milion stracić w jeden dzień. Dosyć ryzykowne. I bardzo mi się podobało. Trzy miesiące dłużej trzymało mnie to przy grze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2157450676953181241?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2157450676953181241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2157450676953181241&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2157450676953181241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2157450676953181241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/tibia.html' title='Tibia'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7021030961463543395</id><published>2008-05-31T11:24:00.000-07:00</published><updated>2008-05-31T11:28:08.487-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bash'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>tnij.film</title><content type='html'>Jakoś tak wyszło. W&lt;a href="http://forum.ubuntu.pl/showthread.php?t=74662"&gt; tym wątku&lt;/a&gt; pewien człowiek poprosił o skrypt do automatycznego cięcia film mencoderem na zadaną liczbę części.Gotowy skrypt można zobaczyć w linkowanym temacie na forum.ubuntu.pl lub tutaj:&lt;br /&gt;http://dwimeron.googlepages.com/tnij.film&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorem algorytmu działania skryptu jest &lt;a class="bigusername" href="http://forum.ubuntu.pl/member.php?u=47466"&gt;frytek&lt;/a&gt;. Ja tylko to spisałem w wersję bashową.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-7021030961463543395?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7021030961463543395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=7021030961463543395&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7021030961463543395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7021030961463543395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/tnijfilm.html' title='tnij.film'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5569029384365573457</id><published>2008-05-26T07:04:00.000-07:00</published><updated>2008-05-26T07:07:58.437-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Złota myśl</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Open Source - Przez ludzi dla ludzi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Microsoft - Przez ludzi dla pieniędzy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Autor: Michał P&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że jak to dzisiaj usłyszałem to...nagle wszystko stało się jasne. Oczywiście - to nic nowego, każdy podświadomie coś takiego wie. Ale, żeby ująć to w jednej frazie? W jednym miejscu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S&lt;br /&gt;Michał jak to czytasz to wiedz, że ściemniałem z tymi komentarzami. Nigdy ich nie wyłączałem :P&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5569029384365573457?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5569029384365573457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5569029384365573457&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5569029384365573457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5569029384365573457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/zota-myl.html' title='Złota myśl'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-1773582286950627742</id><published>2008-05-23T10:44:00.000-07:00</published><updated>2008-05-23T10:49:30.448-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolejka'/><title type='text'>Psychoza...psychologia kolejki</title><content type='html'>Stałem w kolejce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic w tym dziwnego. Potrzebowałem paru drobiazgów. Ale i tak się nastałem. No i oczywiście musiało zebrać się na przemyślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to jest obiad? Jakieś mięsko, kartofelki i surówka. Razem to tak zwane drugie danie.&lt;br /&gt;Mięsko jak mięsko. Mielone lub tłuczone, wieprzowe, albo wołowe, może drób. Czasem rybka. Surówka? Pełna gama warzyw. Do wyboru do koloru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kartofelki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kartofelki...cóż to kartofelki. Ale jak się zastanowić nad naturą kartofelków to człowiek dochodzi do wniosku, że kartofelki to tylko funkcja. Taka sama jak mięsko lub surówka. Bo na kartofelki można mieć i ryż i kaszę. I tylko przypadkiem ziemniaczki też spełniają funkcję kartofelków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-1773582286950627742?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/1773582286950627742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=1773582286950627742&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1773582286950627742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1773582286950627742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/psychozapsychologia-kolejki.html' title='Psychoza...psychologia kolejki'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-1206322470472903932</id><published>2008-05-19T04:10:00.000-07:00</published><updated>2008-05-19T04:10:31.267-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/SDFgJgkbtFI/AAAAAAAAANQ/qTaMmAORtzA/s1600-h/tapeta35.jpg"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/SDFgJgkbtFI/AAAAAAAAANQ/qTaMmAORtzA/s320/tapeta35.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_" style="margin: 0px 10px 10px 0pt; clear: both; float: left;" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Tapeta...dobra rzecz. Nie mam zielonego pojęcia, czemu na tapecie ma starcrafta2. Od tak, po prostu. Chyba podoba mi się kolorystyka. I, że w conkym nie trzeba dużo z kolorami kombinować, żeby dopasować. do ciemnej tapety.&lt;br /&gt;http://wklej.org/id/d34b83b6fa&lt;div style='clear:both; text-align:LEFT'&gt;&lt;a href='http://picasa.google.com/blogger/' target='ext'&gt;&lt;img src='http://photos1.blogger.com/pbp.gif' alt='Posted by Picasa' style='border: 0px none ; padding: 0px; background: transparent none repeat scroll 0% 50%; -moz-background-clip: initial; -moz-background-origin: initial; -moz-background-inline-policy: initial;' align='middle' border='0' /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-1206322470472903932?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/1206322470472903932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=1206322470472903932&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1206322470472903932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1206322470472903932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/tapeta.html' title=''/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/SDFgJgkbtFI/AAAAAAAAANQ/qTaMmAORtzA/s72-c/tapeta35.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5706013245944278369</id><published>2008-05-19T03:46:00.001-07:00</published><updated>2008-05-19T03:56:36.366-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Firefox 3b5 -&gt;RC1</title><content type='html'>Z bety 5 musiałem zrezygnować. Zbyt niestabilne. Dlatego wróciłem do sprawdzonej wersji 2.0.0.14 w oczekiwaniu na premierę.&lt;br /&gt;Jednakże, wersja kandydujące przekonała mnie przynajmniej do testowania. Zrezygnowałem z instalowania z repozytoriów, żeby nie mieszać w katalogach chcąc mieć jednocześnie obie wersje. Zresztą, w /uer/bin ciągle leży bashowy skrypt-aktywator do pakietu firefox2-bin, z zablokowaną możliwością nadpisania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobrze, ale co w RC1?&lt;br /&gt;Ano ciekawie. Przynajmniej u mnie działa stabilnie. Pomijając odtwarzanie flashy, ale to już nie wina programistów tylko mojego złomu.&lt;br /&gt;Na pewno działa szybciej i lepiej sobie radzi z stronami z mnóstwem ajaxów i innych wynalazków. Zapewne za sprawą zaimplementowania javascript 1.8. Teraz, kiedy się już tak nie wykrzacza jestem wstanie w pełni to docenić. Aplikacje webowe, takie jak gMail, google Reader, czy rozbudowane fora VB potrafiły dać w kość prokowi. A tu proszę - działa...cóż, może nie super płynnie, ale postęp wydajnościowy jest bardzo odczuwany.&lt;br /&gt;Drugi postęp, to skalowanie stron. w becie5 nie było to wymażone, w RC musieli solidnie nad tym popracować. Tylko czemu odwrócili działanie kółka myszy? W FF1 i 2 scrolowanie w dół z wciśniętym kalwiszem CTRL powodowało powiększenie strony. W wszystkich wersjach 3 takie scrolowanie pomniejsza stronę. Jak ktoś wie jak to odczarować, proszę o kontakt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowanie?&lt;br /&gt;Na plus. Wyraźny plus w stosunku do bety5. Widać parę milionów betatesterów Ubuntu Hardy dało jakiś wynik.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5706013245944278369?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5706013245944278369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5706013245944278369&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5706013245944278369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5706013245944278369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/firefox-3b5-rc1.html' title='Firefox 3b5 -&gt;RC1'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7969881986525276346</id><published>2008-05-13T09:47:00.000-07:00</published><updated>2008-05-13T09:57:06.504-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Płyty z shipt Ubuntu</title><content type='html'>Trzy tygodnie - tyle czekałem. Dobrze, że mogłem ściągnąć z neta, bo by mnie szlag trafił jakbym miał tyle czekać. Ale warto było. Raz, że zwolni się jedna płytka CD-RW, dwa - w komplecie były cztery naklejki "UBUNTU: linux for human beings". Cóż, wolałbym "Powered by Ubuntu", ale co tam. Komp już obklejony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-7969881986525276346?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7969881986525276346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=7969881986525276346&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7969881986525276346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7969881986525276346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/pyty-z-shipt-ubuntu.html' title='Płyty z shipt Ubuntu'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6217714925144711063</id><published>2008-05-13T04:36:00.000-07:00</published><updated>2008-05-13T04:54:53.569-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>RPG zwane życiem</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Człowiek całe życie się uczy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Stere przysłowie ludowe&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Żyj tak, aby każdy dzień przynosił coś nowego&lt;br /&gt;Rozwijaj się.&lt;br /&gt;Wykorzystuj nabytą wiedzę i umiejętności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oklepane? Może, ale tak staram się życie. Inaczej byłoby nudno. Trzeba dostrzegać zmienność w otoczeniu, a idąć ulicą wyszukiwać nowości. Jeżeli idzie się biernie przez życie, to jest strasznie nudno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy nowy budynek, ciekawy pojazd, dziwni ludzie, rośliny - wszystko to może coś pokazać. Nigdy nie wiesz, czy nie przyjdzie ci zaprojektować ogródka. Jeżeli widziałeś tych ogródków pierdziesiąt, to nawet nie będąc architektem łatwo będzie odtworzyć. Trzeba poznawać i obserwować otaczającą nas rzeczywistość, bo nigdy nie wiesz co ci się może w życiu przydać. Nigdy nie wiesz, czy dana wiedza, doświadczenie czy obserwacja nie przyda się w jakiejś sytuacji.&lt;br /&gt;Że co? "Po co sobie zaśmiecać głowę"? Ludzki mózg ma nieograniczoną pojemność. To, co raz z pamięci krótko trwałej przejdzie do pamięci długotrwałej,  pozostaje tam na zawsze.. Jedynym problemem jest tępo, w jakim możemy przyswajać nową wiedzę. Ale powiedzmy sobie szczerze - skoro gapimy się bezmyślnie przez okno autobusy stojąc w korku, to nie lepiej zapamiętywać nowe rzeczy niż złorzeczyć  na czym świat stoi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze też sobie pod koniec dnia przypomnieć "czego się dziś nauczyliśmy". Coś, co sobie powtórzymy i przypomnimy, ma gazylion razy większą szansę na trafienie do pamięci długotrwałej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czego można się nauczyć idąc przez miasto? To jest lista moich doświadczeń i spostrzeżeń z dnia wczorajszego:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Tramwaj lini 25 nie stoi w korkach w centrum. Dobry transport z Żaby do Placu Bankowego, Centrum i dalej Alejami Jerozolimskimi aż na Okęcie. W razie awarii metra, z Ursynowa nie jest tak daleko do linii 25.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W fast foodach żarcie jest lepsze w godzinach szczytu. Zapewne większa rotacja magazyn-&gt;kuchnia-&gt;klient.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Żeby nie zgubić się w okolicach labiryntu stacji Metro Centrum, trzeba patrzeć na znaki i uważać na głowę.&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Na przyszłość: zawsze bierz z sobą butelkę wody, jeżeli wybierasz się coś załatwić na mieście. W Centrum są kosmiczne ceny.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Plecak to nie najszczęśliwsze rozwiązanie na upalne dni...chodź nadal bardzo wygodne.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nowe, super długie, tramwaje są przereklamowane. Może i długi, ale mało pojemny. A i wentylacja gorsza.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6217714925144711063?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6217714925144711063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6217714925144711063&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6217714925144711063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6217714925144711063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/rpg-zwane-yciem.html' title='RPG zwane życiem'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6870285787180739724</id><published>2008-05-09T11:58:00.001-07:00</published><updated>2008-05-09T12:17:19.634-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Matematyka</title><content type='html'>Jednym z argumentów za wprowadzeniem obowiązkowej matury z matematyki jest&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Matematyka uczy logicznego i analitycznego myślenia.&lt;/blockquote&gt;Kij im w oko. Może i uczy, ale na pewno nie w wydaniu jakie jest w większości klas licealnych o profilach nie matematycznych. A i zapewne nie w wszystkich jest tak różowo. Jeżeli by sprowadzić analizę zagadnień matematyki do poziomu ucznia, wygląda to tak:&lt;br /&gt;"W tym zadaniu najpierw robimy tak, potem tak a na koniec to"&lt;br /&gt;"Tą całkę najpierw robimy tak, potem tak"&lt;br /&gt;A jak zadanie nie podpada pod znany schemat&lt;br /&gt;"Kuźwa"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasne, my, niematematyczni nie powinniśmy się tak uczyć. Tylko co z tego, skoro się tego od nas wymaga? Matematyka w mojej klasie licealnej (biol-chem) to był żart. Na studiach nie było lepiej. Matematykę miałem dwa semestry. O ile z pierwszego jeszcze coś wyciągnąłem, bo prowadząca coś reprezentowała, to na drugim...szkoda klawiatury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykład polegały na wyciąganiu i udowadnianiu jakiegoś OŻESZSZLAG wzoru czy formuły. Nuuuuuda. W dodatku kompletnie niezrozumiała z mojego punktu widzenia. Siedziałem i przerysowywałem szlaczki z tablicy. Ta, są jeszcze zajęcia ćwiczeniowe, teoretycznie wprowadzające teorię w praktykę. Ale jak pokazuje praktyka, teoria nijak ma się do praktyki. Generalnie rzecz biorąc, ćwiczeniowcy jeszcze raz tłumaczyli materiał wykładowy (który przecież powinniśmy umieć) i jednocześnie robili zadania. Jakoś to poszło. Egzamin też - przygotowałem sobie listę zadań które mogą trafić się na egzaminie i nauczyłem rozwiązywania na pamięć. Trafiłem 4/4, dostałem 3.5&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem na studiach inżynieryjnych. Jako inżynier powinienem sobie radzić z problemami natury matematycznej. I poradzę sobie, ale na pewno nie dzięki wykładom z matematyki. Bo do szczęścia nie potrzeba mi całkowania niewiadomo_jakich_funkcji, liczenia ętdziesiątej pochodnej z cosx, sympleksów, wyprowadzania funkcji kołowej i innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeżeli ktoś nie ma analitycznego sposobu myślenia, to wmuszanie na siłę matematyki na pewno tego nie nauczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6870285787180739724?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6870285787180739724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6870285787180739724&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6870285787180739724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6870285787180739724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/matematyka.html' title='Matematyka'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6651233260138009108</id><published>2008-05-06T04:55:00.000-07:00</published><updated>2008-05-06T05:06:26.125-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bash'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Jak sie uczyć nazw łacińskich - wersja inżynierska</title><content type='html'>Wymagania: dowolny interpreter BASH'a.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;#!/bin/bash&lt;br /&gt;plik_z_nazwami=nazwy&lt;br /&gt;nieskonczona_pentla=1;&lt;br /&gt;while [ $nieskonczona_pentla = 1 ]; do&lt;br /&gt;#1. wybór losowej nazwy z zewnętrznego pliku&lt;br /&gt;losowa_linia=$[ ( $RANDOM % `wc -l ${plik_z_nazwami} |awk '{print $1;}'` )  + 1 ];&lt;br /&gt;pelna_nazwa=`head -n${losowa_linia} ${plik_z_nazwami} |tail -n1`&lt;br /&gt;#2. wycięcie nazwy rodzajowej, podanie nazwy gatunkowej&lt;br /&gt;nazwa_gatunkowa=`echo $pelna_nazwa | awk '{print $2;}'`&lt;br /&gt;#3. Poproszenie o podanie nazwy rodzajowej&lt;br /&gt;echo "Podaj nazwę rodzajową do ${nazwa_gatunkowa}"&lt;br /&gt;read nazwa_rodzajowa&lt;br /&gt;case $nazwa_rodzajowa in&lt;br /&gt;"exit") exit 0;; #wpisanie exit jako nazwy rodzajowej spowoduje zakończenie skryptu&lt;br /&gt;*) #4. sprawdzenie poprawności&lt;br /&gt;if [ `echo ${pelna_nazwa}| awk '{print $1;}'` = ${nazwa_rodzajowa} ];&lt;br /&gt;then&lt;br /&gt; echo poprawnie, ${nazwa_rodzajowa} ${nazwa_gatunkowa};&lt;br /&gt;else&lt;br /&gt; echo Błąd, powinno być `echo ${pelna_nazwa}| awk '{print $1;}'` ${nazwa_gatunkowa}&lt;br /&gt;fi;;&lt;br /&gt;esac&lt;br /&gt;done&lt;/blockquote&gt;Teraz potrzebujemy jeszcze pliku z nazwami np takiego:&lt;br /&gt;http://dwimeron.googlepages.com/nazwy&lt;br /&gt;I można się uczyć łaciny na zajęcia z Mikrobiologi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, wiem, że mi się nudzi.^.^&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6651233260138009108?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6651233260138009108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6651233260138009108&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6651233260138009108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6651233260138009108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/jak-sie-uczy-nazw-aciskich-wersja.html' title='Jak sie uczyć nazw łacińskich - wersja inżynierska'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5268012673645396247</id><published>2008-05-01T05:52:00.000-07:00</published><updated>2008-05-02T06:45:21.816-07:00</updated><title type='text'>Generalna próba przed koncertem zespołu Burza</title><content type='html'>Wczoraj w godzinach wieczornych na warszawskim Targówku miała miejsce próba generalna przed koncertem zespołu Burza. Artyści nie zaprezentowali żadnego nowego utworu, jak mówi menadżer zespołu, pan Gób, "był to jedynie test nowych systemów efektów specjalnych oraz nagłośnienia"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że testowano nową mieszankę pirotechniczną, dającą mniej dźwięku a więcej światła. Mieszanka ma być, wg tego samego źródła, oparta na kropelkach wody zamiast na unoszącym się z prądami powietrznymi kurzu. Mimo, że była to tylko próba, słychać było iż efekty piorunów nie zagłuszają solisty zespołu, Ulewy. Szczęśliwcy mogący się przysłuchiwać temu koncertowi mieli okazję wysłuchać starego przeboju pt "Pada deszcz" w nowym wykonaniu. Jak mówi sam Ulewa:&lt;br /&gt;"W chwili obecnej przebudowuję składankę tak, aby móc uzyskać efekt synchronicznego stukania o parapety. Stary system polegający na zasadzie "wal gdzie popadnie" niestety  nie sprawdza się na obszarach zamieszkanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Menadżer zespołu, zapytany o to, kiedy będzie kolejny koncert nie udzielił jasnej odpowiedzi:&lt;br /&gt;"Kiedy będziemy gotowi". Może to oznaczać zarówno dzisiejszy wieczór, jak i przyszły tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O zespole Burza&lt;br /&gt;Zespół został założony przez solistę Ulewę i basistkę Wiatr w 4500000000 roku p.n.e. Początkowo amatorski zespół nie zdobył dużego rozgłosu. Soft Rock nie miał tej siły przebicia na rynku zdominowanym przez Hard Rocowe zespoły takie jak "Wezuwiusz" czy "Tornado". Ten drugi, notabene, był prowadzony przez brata Wiatru.&lt;br /&gt;W czteromiliardowym roku p.n.e do zespołu dołączył perkusista Piorun. Jego fantastyczne efekty pirotechniczne i mocne uderzenie po garach szybko zjednały sobie opinię publiczności. Burza szybko zdobyła rozgłos i z małego garażu przenieśli się na wielkie sceny całego świata. Słuchały ich miliardy odbiorców.&lt;br /&gt;Plotka głosi, jakoby w wyniku jednego koncertu Burzy powstało życie na Ziemii. Sami artyści nie zaprzeczają i z uśmiechem na twarzy mówią, że "ileż można grać dla kamieni i skał? Potrzebna nam była bardziej żywa publika. No to sobie ją stworzyliśmy"&lt;br /&gt;Sukces zespołu Burza szybko przyciągnął naśladowców. W latach czterdziestych czwartego stulecia n.e Punkowa Nawałnica, Heavy Metalowe Tajfuny czy Zamieć grająca w rytmach Techno zdołały wyrwać kawałek tortu dla siebie. Na szczęście niezbyt wielki. Jak powiedział Piorun w jednym z wywiadów:&lt;br /&gt;"Zespoły te stawiają na efekty specjalne a nie treść. Te wszystkie wybuchy, śnieżyce czy gwałtowne porywy wiatru tylko zagłuszają graną przez nich muzykę. Ich koncerty są bardzo efektowne, to prawda, ale jednocześnie mają niszczący wpływ na publikę. Nie przejmują się zniszczeniami, jakie zostawiają za sobą."&lt;br /&gt;W chwili obecnej Burza zajmuje czołowe miejsca list przebojów, zostawiając daleko za sobą inne grupy. Czy planowany koncert w Warszawie przyciągnie miliony słuchaczy? Zobaczymy już w przeciągu tego tygodnia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5268012673645396247?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5268012673645396247/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5268012673645396247&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5268012673645396247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5268012673645396247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/05/generalna-pruba-przed-koncertem-zespou.html' title='Generalna próba przed koncertem zespołu Burza'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5771268047575444938</id><published>2008-04-27T09:36:00.000-07:00</published><updated>2008-04-27T09:56:24.817-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Kontrola błędów</title><content type='html'>Błąd popełnia każdy. A najczęściej użyszkodnik. Ciężko przewidzieć wszystkie możliwe działania tegoż osobnika. Im bardziej złożony program, tym więcej możliwości do zepsucia jego działania Między innymi dlatego tak długo trwają beta testy...no a przynajmniej powinny trwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Załóżmy, że mamy program, który zapisuje wynik swojego działania do pliku o określonej nazwie. Innymi słowy: jakiś edytor tekstu.&lt;br /&gt;Pierwsze problemowe miejsce: wybór nazwy. Trzeba sprawdzić, czy:&lt;br /&gt;1. Czy nazwa nie zawiera niedozwolonych znaków. Im gorszy system operacyjny (a raczej rodzaj partycji i system plików), tym więcej takich niedozwolonych znaków. Jeżeli program jest multiplatformowy, trzeba załączyć wszystkie możliwości.&lt;br /&gt;Generalnie system operacyjny przy próbie "zuego" zapisu odmówi współpracy, ale po co użyszkodnik ma dostawać dziwne komunikaty? Lepiej, żeby program o tym poinformował w przyjazny sposób.&lt;br /&gt;2. Czy podana nazwa jest unikatowa, czyli czy plik o podanej nazwie wcześniej nie istnieje. Jeżeli tak, to wyświetlić odpowiedni monit z prośbą o potwierdzenie nadpisania zawartości.&lt;br /&gt;3. Czy użyszkodnik ma prawa do zapisu w danej lokalizacji? System znów zwróci błąd, ale sprawa jak w punkcie 1: trzeba przewidzieć jakiś stosowny komunikat.&lt;br /&gt;4. Czy dany typ partycji może obsłużyć plik o zadanej objętości? Starsze partycje nie radzą sobie z plikami o jakiejś niebotycznej wielkości. Np FAT32 gubi się chyba przy 4GB.&lt;br /&gt;5. Czy jest wystarczająca ilość pamięci operacyjnej, aby zapisać plik? Czy nie trzeba wyświetlić monitu z prośbą o zamknięcie zbyt wielu działających programów?&lt;br /&gt;6. Czy inna aplikacja nie zapisuje/nie odczytuje w tym czasie danego pliku?&lt;br /&gt;7.  czy to? czy tamto?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w końcu mówimy tylko o zapisie do pliku. Programy robią miliony innych rzeczy. Kontrola błędów jest też na podstawowym etapie wprowadzania danych. Najpierw sprawdza się czy dane wprowadzone przez usera są zgodne z maską, potem przekazuje głównej funkcji wykonawczej. W ten sposób dane trafiają do głównej funkcji w postaci zweryfikowanej. To znaczy - nie ma błędnych danych. Jeżeli funkcja jest zasobożerna, to dodanie do niej sprawdzania poprawności jeszcze bardziej obciąży procesor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony:&lt;br /&gt;Nie trzeba na nowo wynajdywać koła. Istnieją odpowiednie zestawy funkcji, biblioteki programistyczne i podręczniki. Mimo wszystko, biedny programista musi się czasem wczuć się w rolę użyszkodnika i pomyśleć, co on może zepsuć. W końcu programy nie psułby się, gdyby nie ich użytkownicy, prawda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5771268047575444938?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5771268047575444938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5771268047575444938&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5771268047575444938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5771268047575444938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/kontrola-bdw.html' title='Kontrola błędów'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-3014413641121132300</id><published>2008-04-25T10:36:00.000-07:00</published><updated>2008-04-25T11:06:03.547-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ubuntu'/><title type='text'>Ubuntu 8.04 vel Hardy Heron</title><content type='html'>Pierwszy dzień użytkowania. I mieszane uczucia. Bardzo mieszane. Ogólnie jest dobrze, ale coś jest takiego...nie wiem co. Gdzieś coś tkwi co mi się nie podoba ale nie umiem tego nazwać. Ale po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała niech będzie torrentom. Przy tak popularnym pliku nie ma problemów z ściąganiem. 380kb/s transferu i lecimy. Oczywiście za rok znalezienie dużej liczby peerów będzie pewnie graniczyło z cudem, ale w takich chwilach jak ta sieć torrent góruje nad serwerami ftp. No, ale to temat na osobny wpis. Tym bardziej, że temat jest ciekawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Instalacja na moim starym komputerze, wyposażonym w 256 mb RAM to ból. Ciągnie się półtorej godziny z okładem. Ale jak już się zainstalowało...cudo. Przy pierwszym uruchamianiu aż się zdziwiłem, że tak szybko się uruchamia. Cały proces bootowania trwa 35 sekund. A ile ja się na Faistym męczyłem, żeby zejść poniżej minuty. Różnica 8 wersji kernela daje efekt. A na Faistym jakoś nigdy nie chciało mi się tego akurat zabiegu robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po instalacji przyszedł czas na konfigurację. Trochę z starego /home zostało, trochę musiałem na nowo, głównie dźwięki systemowe. Do tego czyszczenie listy zainstalowanych pakietów (arivederci 28 pakietów i 300mb nowej, wolnej przestrzeni dyskowej). Z drugiej strony trochę niezbędnych do pracy przybyło: conky, devilspie, nvidia-glx, manpages-pl, unrar, kodeki, flashplugin, etc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz pora na compiza. Podoba mi się jak diabli, ale niestety - nie na mój sprzęt. Fajne są  opcje wyboru "efektów wizualnych".  Brak, podstawowe i full wypas. Na podstawowych nie jest źle z wydajnością. Może trochę pokonfiguruję i nie będzie źle. Na full wypas...no, jest full wypas. Ale właściwie poza oglądaniem nie da się nic robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie system chodzi wolniej. Cóż, softwere idzie w górę, a moje hardwere zatrzymało się w 2002 roku. Nikogo tu nie obwiniam, co najwyżej siebie. W końcu mogłem zostać przy ubuntu 7. Na dobrą sprawę zaktualizowałem system tylko z jednego powodu: LTS. Do 2011 roku system będzie wspierany. O ile w wersjach 9 i 10 nie pojawi się coś naprawdę ważnego, to nie zamierzam aktualizować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największym negatywem jest firefox3b5. Od bety nie można za wiele oczekiwać no ale....działa o wiele gorzej od 2.0.0.14. Trójka działa szybciej, mniej zasobożerny ale...działa źle. Ciężko to wytłumaczyć. Po prostu działa źle mimo tego, że działa wszystko.&lt;br /&gt;Poczekamy, zobaczymy. A poczekamy na RC, potem na wersję stabilną. A jak nie, to zawsze pozostaje gałąź 2.x&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-3014413641121132300?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/3014413641121132300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=3014413641121132300&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3014413641121132300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3014413641121132300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/ubuntu-804-vel-hardy-heron.html' title='Ubuntu 8.04 vel Hardy Heron'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8613050237270546564</id><published>2008-04-23T09:44:00.000-07:00</published><updated>2008-04-23T09:46:58.900-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwimenor'/><title type='text'>Godzina</title><content type='html'>&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Od tygodnia byłem w całkowitej izolacji od świata. Od tygodnia nie widziałem światła słonecznego, niebieskiego nieba. Nie oddychałem świeżym powietrzem. Zapasy wody ginęły w oczach. Na długo nie starczą. A może to ja za szybko spożywałem ten życiodajny płyn? A co będzie, kiedy woda się skończy?&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm; text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://dwimeron.googlepages.com/Godzina.pdf"&gt;Czytaj dalej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8613050237270546564?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8613050237270546564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8613050237270546564&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8613050237270546564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8613050237270546564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/godzina.html' title='Godzina'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-4580560045938086665</id><published>2008-04-20T09:19:00.000-07:00</published><updated>2008-04-20T09:20:54.827-07:00</updated><title type='text'>Nowy layout</title><content type='html'>Trochę rozszerzyłem stary layout. Przy długich postach ciężko się czyta, jeżeli co chwila trzeba przeskakiwać do nowej linni. Głupie 200px a cieszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-4580560045938086665?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/4580560045938086665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=4580560045938086665&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4580560045938086665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/4580560045938086665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/nowy-layout.html' title='Nowy layout'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6463712341042610690</id><published>2008-04-18T10:01:00.001-07:00</published><updated>2008-04-19T09:34:07.929-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Nie miał człowiek kłopotu, to go do lekarza wysłali. Epilog</title><content type='html'>W końcu. Przeboje związane z załatwieniem badań okresowych zakończyły się. W ciągu trzydziestu sześciu dni odbyłem sześć wycieczek do różnych przychodni. Ale to już koniec. "Pozwolenie" na dalsze studiowanie spoczywa w moich rękach i tylko czeka, aż dostarczę je do dziekanatu. Pomijając godziny otwarcia "student friendly", nie przewiduję żadnych problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że ostatnie trzy wizyty (łącznie z dzisiejszą) były bezproblemowe. Krew, spirometria (a jednak :/) i standardowa seria pytań: czy palisz? czy pijesz? czy ktoś z rodziny do trzeciego pokolenia chorował na &lt;tu&gt;, czy coś ci dolega*...Ciekawi mnie co sobie lekaże tam notują w tych księgach. Czytać do góry nogami nie potrafię za bardzo, więc nie wiem A potem wyciągają teczki na człowieka, że w wieku młodzieńczym miał coś tam.&lt;br /&gt;Teraz już wiem czemu nie przepadam za lekażami. Wiedzą więcej na mój temat niż ja sam. W ramach "absurdu roku" proponuję zrobić medialną nagonkę pod tytułem "co służba zdrowia o nas wie i czy nie narusza to prywatności". No bo w końcu mogą te dane wpaść w niepowołane ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* sumienie?&lt;/tu&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6463712341042610690?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6463712341042610690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6463712341042610690&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6463712341042610690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6463712341042610690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/nie-mia-czowiek-kopoto-to-go-do-lekarza.html' title='Nie miał człowiek kłopotu, to go do lekarza wysłali. Epilog'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-3285265053673873105</id><published>2008-04-17T10:40:00.001-07:00</published><updated>2008-04-17T11:08:36.014-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='S I'/><title type='text'>RSS</title><content type='html'>I nastał w końcu ten dzień. Liczba nieprzeczytanych nagłówków przekroczyła barierę 100. Można to też nazwać inaczej - na każdym subskrybowanym kanale miałem przynajmniej jeden nieprzeczytany news.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś sceptycznie się odnosiłem do tej technologii, traktując ją raczej jako chwilowy kaprys. Pierwsze doświadczenie miałem przy okazji &lt;a href="http://igoogle.com"&gt;spersonalizowanej strony głównej google&lt;/a&gt;. Genialna opcja, o ile nie przesadzasz z bajerami. W pewnym momencie miałem już tyle subskrybowanych kanałów, że przestało być to wygodne. Naszedł dzień przesiadki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodząc z założenia, że i tym razem google mnie nie zawiedzie ruszyłem na poszukiwania odpowiedniej usługi. Oczywiście wiedziałem, że są do tego specjalne programy. Niestety, to nie dla mnie. Raz, że mój komputer do szybkich nie należy (6 letnia złom) i kolejny progs działający w tle mógłby znacząco wpływać na wydajność. Niby to tylko parę procent mocy...da się przełknąć. Gorzej z pamięcią RAM i IN/OUT twardziela.&lt;br /&gt;Druga sprawa: zdawało mi się (i dalej zdaje), że to niezbyt wygodne jest odpalanie kolejnej aplikacji, jeżeli mogę to zrobić z poziomu innej. W tym wypadku firefoxa.&lt;br /&gt;Trzecie założenie: chcę mieć szybki dostęp do kanałów w każdym miejscu na świecie, bez potrzeby instalowania czegokolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosta droga - jakiś z czytników online. Przez pewien czas zastanawiałem się, czy coś takiego istnieje. No, ale skoro można subskrybować na igoogle.com to i pewnie można to robić wygodniej gdzie indziej. Oczywiście pierwsza myśl: może google cos takiego ma? Krótka piłka: &lt;a href="http://google.com/reader"&gt;ma&lt;/a&gt; i jest...nie wiem czy świetne bo nie mam porównania. Ale przynajmniej spełnia wszystkie 3 założenia. Pewne boje stoczyłem z konfiguracją katalogów. Jak i w przypadku gMali, filozofia jest trochę inna. Jak się przyzwyczaić to zaczyna się doceniać mechanizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzech miesiącach całkowicie zmieniłem swoje podejście do RSS. Zamiast kolejno otwierać naście stron i sprawdzać czy coś nowego, wygodniej nagłówki przejrzeć i wybrać co ciekawsze. Jedna rzecz mnie nieco irytuje. Mianowicie "sugerowane kanały" czy jakoś tak. Z założenia na podstawie aktualnie wybranych kanałów dobiera nowe z bazy danych które "mogą mnie zainteresować". Pomijając fakt, że nie lubię jak ktoś mi sugeruje "co mi się może podobać" to działa to dojść...dziwnie. Algorytm sugeruje się wyborami ludzi którzy subskrybują te same kanały co ja. Jeżeli dwie osoby subskrybują kanał "a", ja dodatkowo "b" a drugi osobnik "c", to istneje spore prawdopodobieństwo, że ja otrzymam kanał "c" a tamten kanał "b". Niekoniecznie musi się to pokrywać z naszymi osobistymi preferencjami. Co dziwniejsze im więcej kanałów danego typu odrzucę z sugerowanych, tym więcej podobnych otrzymam następnym razem. Trzeba przyznać, że to podstępna bestia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz pozwolicie, wracam do czytania zaległych nagłówków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-3285265053673873105?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/3285265053673873105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=3285265053673873105&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3285265053673873105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3285265053673873105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/rss.html' title='RSS'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-3317032946078717697</id><published>2008-04-13T09:56:00.000-07:00</published><updated>2008-04-14T00:50:52.799-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Wysoki poziom trudności</title><content type='html'>Lubię wyzwania. W pewien sposób objawia się to tym, że gram tylko w trudne gry komputerowe. Brak możliwości podkręcenia poziomu trudności zawsze jest wielkim minusem. Oczywiście nie oznacza, że jestem takim pr0 graczem i gram z jedną ręką związaną na plecach, żeby dać komputerowi szansę na wygraną. Nie - po prostu lubię wysilać szare komórki. Lubię oglądać jak flota moich okrętów bojowych zmienia się w kupę złomu z powodu ciekawego zagrania przeciwnika. Albo kiedy członkowie mojej drużyny ulegają mieczu i magii przeciwników. Właściwie powinienem powiedzieć, że powodem jest błąd popełniony przez moją osobę. To, co skrzętnie ukrywane jest pod "realistyczną sztuczną inteligencją komputera" to nic innego jak wymuszanie błędów na graczu i skrzętne ich wykorzystywanie.&lt;br /&gt;Lubię grać na wysokim poziomie trudności. Czuję wtedy, że żyję. Niestety, pod tym względem nowe gry całkowicie mnie rozczarowały. Podwyższenie poziomu trudności powoduje przeważnie, że przeciwników jest więcej i są lepiej uzbrojeni.&lt;br /&gt;   Weźmy na warsztat gry Black Isle (Baldury, Icewindy). Wymaksowanie skali objawia się tylko zwiększoną ilością zadawanych obrażeń (x2). Pewnie oponenci mają też nieco lepsze rzuty obronne. Niby ubogo...ale coś w tym było. Nawet taki wyprany z fabuły Icewind dale, będący taktycznym hack'n'slash na zasadach AD&amp;amp;D, miał w sobie to coś. Grając w trybie Serce Furii (taki tryb dla masochistów), czułem w końcu ogrom przytłaczającego mnie świata. Zwykła grupa szkieletów stanowiła wyzwanie dla mojej wspaniałej drużyny. Nie było taryfy ulgowej w postaci dostosowania lochów do przewidywanego poziomu postaci gracza. Nie było poprawki na to, że wchodząc do Doliny Cienia gracz jeszcze nie obył się z zasadami gry. To było jak prawdziwe, rasowe RPG. Grupka najemników, która przemierzyła już świat ponownie trafia na wymagających przeciwników. Nie przytłaczających, o nie. Przez cały tryb Serce Furii przeciwnicy stanowili równy poziom dla drużyny,&lt;br /&gt;   A teraz weźmy rasowe h'n's, zapoczątkowane przez Diablo (a właściwie DII, bo od tego się cały szał rozpoczął). Nawet na Piekle postać albo wymiatała, albo zwykłego zombiaka tłukło się parę minut. Gdzie w tym sens? Gdzie wyzwanie, gdy albo ty zabijasz potwory w sekundę, albo one robią to z tobą. Ale to chyba jest przypisane do gatunku.&lt;br /&gt;    Żeby nie było, lubię też sobie sam utrudniać rozgrywkę. A to tworząc niestandardową drużynę, a to korzystając z "gorszych" drzewek technologii. Przechodząc n-ty raz tą samą grę warto mimo wszystko skorzystać z wszystkiego co oferuje silnik. Może dlatego nie cierpię shooterów, platformówek i im podobnych. Nie ma w tych grach możliwości samodzielnego obniżenia swoich szans. Oczywiście można przej ść całego MoH z coltem w ręku, ale nie w tym rzecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    W moim osobistym rankingu gier gdzie można coś sensownego z SI zrobić najwyżej stoją shootery. Programiści w końcu nauczyli mięso armatnie jak należy wykorzystywać elementy otoczenia i działać w grupie. W gruncie rzeczy nie jest to aż takie trudne. Istnieje skończona liczba pozycji w obszarze widzenia przeciwnika a także skończona liczba zakresów pozycji w których jest gracz. Trochę dobrych algorytmów, kilkadziesiąt cykli procesora więcej i mamy "zdumiewające SI". Podniesienie poziomu trudności może się odbyć na zasadzie "jak często są te miejsca wykorzystywane". No i zawsze pozostaje możliwości mutowania przeciwników z muchami (refleks) z sokołem (celność).&lt;br /&gt;    Eksekwo z shooterami całkowicie przeciwstawny gatunek: turowe strategie. Tu też sprawa z punktu widzenia algorytmów SI jest uproszczona: znana jest liczba "pół" gry, rozmieszczenie specjalnych "pół" (surowce, granice, przeszkody terenowe). W dodatku nie trzeba się dostosowywać do sytuacji dynamicznie, a jedynie z tury na turę.&lt;br /&gt;    Na trzecim miejscu - RTSy. Teren jest w zasadzie jest ciągły (chodź zobaczmy sobie  Earth 2150 i jak to jest z tą ciągłością), możliwych zagrywek dużo większa liczba. Mniej więcej dlatego w RTSach jest generalnie mniej typów jednostek, specjalnych broni, czarów etc niż w turówkach. Generalnie albo SI kuleje, albo wymiata. Trzeba jednak przyznać, że na tym polu programiści mają najwięcej do poprawienia na polu bocznym. Komputer nie musi klikać, żeby budować - nie ma tych kilkusekundowych przerw w których nasze fabryki stoją i nic nie robią. Mając cały zapas mocy wielordzeniowych procesorów może planować cykl produkcji z kilkunastu sekundowym wyprzedzeniem. Wie w którym momencie czasu przyszłego żniwiarka przywiezie surowce i co może za to zbudować. Kilkadziesiąt sekund - to wystarczy aby optymalizować produkcję i badania.&lt;br /&gt;Dalej właściwie nie ma co wymieniać. SI w RPG i nack'n'slash praktycznie nie istnieje z powyższego punktu widzenia. W przygodówkach i platformówkach praktycznie nie jest potrzebne.&lt;br /&gt;   Oczywiście nieco się poprawia realizm triggerami - jeżeli gracz X to komputer robi Y. Np spawnuje Z przeciwników za plecami. Problem z tym, że działa to tylko jeden raz, w zasadzie do momentu załadowania wcześniejszego stanu gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       Jednym z moich ulubionych gatunków gier są kosmiczne RTSy. Pomijając oczywiście grafikę podoba mi się brak ograniczeń terenowych. Atak może nastąpić z góry i z dołu, a nie tylko z któregoś z kierunków kompasu. Ma to fantastyczne zastosowanie w skali makro. I jednocześnie ujawnia się pewna niedoskonałość SI. Jeżeli wyprowadzamy atak jedną flotą, to kierunek ataku jest...jednowymiarowy! Nie ma znaczenia czy zostanę zaatakowany z dołu lub z góry, gdyż dzięki sensorom zasięg widzenia jest ogromy w porównaniu z tempem przemieszczania się jednostek. Od momentu wejścia w zasięg mam zawsze kilkanaście sekund na reakcję. Nie ma takiej sytuacji, że wszystkie działa są nastawione w jednym kierunku, a wróg spokojnie podchodzi od tyłu. W pełnym 3D coś takiego nie istnieje.&lt;br /&gt;    Cała zabawa z 3D zaczyna się w momencie ataku z kilku stron na raz. Wtedy wroga flota jest atakowana naprawdę z kilku stron, podczas gdy atakować może tylko w jedną. SI kuleje w 3D - w żadnej grze nie widziałem jeszcze sytuacji w której dzięki przewadze w przestrzeni komputer jest w stanie wygrać. Ale mimo wszystko lubię te gry.&lt;br /&gt;Z wszystkich w które grałem najlepiej mi się główkowało przy Hegemonia : Żelazne Legiony. Na normalu gra jest banalna. Na trudnym...cóż, trzeba nieco wysilić szare komórki. Ataki, chodź z przewidywanego kierunku, są nieco lepiej koordynowane np z działalnością szpiegów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Ktoś może powiedzieć "szukasz wyzwania, graj z ludźmi przez sieć". Też prawda...ale nie lubię grać w multi. Przynajmniej mam pewność, że komputer nie oszukuje. Niestety, skazą dzisiejszej rozgrywki online są wszechobecne cheaty, boty czy macra. Albo granie aby zarobić (sprzedaż itemów, kont etc). To już nie jest fascynacja niedorobionego programisty, ale biznes pełną gębą. Są i ludzie normalni, nie mówię, że nie. Mimo wszystko wole potyczki z SI - jest zdecydowanie bardziej pomysłowa od większość graczy. Paradoks? Powinni mnie zamknąć w psychiatryku? A gdzież tam. Wystarczy sobie wejść na gamesfaq.com i poczytać opracowania do gier. Dostajemy do ręki pełen opis silnika gry i który "build" jest najlepszy. Nie najlepszy, bo najlepiej się gra, a najlepszy bo najskuteczniejszy. A potem widzę setki takich, co to kopiują. Pewnie, są skuteczni w grze. Tyle, że inteligencji w tym mniej niż za czasów Commodore 64.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-3317032946078717697?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/3317032946078717697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=3317032946078717697&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3317032946078717697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3317032946078717697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/wysoki-poziom-trudnoci.html' title='Wysoki poziom trudności'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-72324087082522610</id><published>2008-04-07T10:13:00.000-07:00</published><updated>2008-04-08T07:31:15.164-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwimenor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>W poszukiwaniu utraconego dziennika</title><content type='html'>-Mistrzu Dwimenorze! Mistrzu Dwimenorze obudź się!&lt;br /&gt;Co za utracona dusza wyrywa mnie o objęć słodkiego snu o...&lt;br /&gt;-NA DZIEWIĘĆ PIEKIEŁ, która to godzina?&lt;br /&gt;-Czwarta trzydzieści Mistrzu. Musisz natychmiast wstawać, bo...&lt;br /&gt;-Człowieku, skąd ci przyszło do głowy aby budzić mnie o tak nieludzkiej godzinie?&lt;br /&gt;-Mistrz Skarbnik wzywa...&lt;br /&gt;-A niech ten stary piernik sobie wzywa. Zejdźże mi z oczu jeżeli nie chcesz skończyć jako krasnal ogrodowy.&lt;br /&gt;W końcu ucichł, a ja mogłem znów się wtopić w puchową kołdrę. Co ten stary rupieć sobie myśli, żeby kazać budzić człowieka o czwartej trzydzieści rano...w dodatku w poniedziałek. Ktoś powinien wyregulować mu zegar biologiczny. OŻESZSZLAG!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://dwimeron.googlepages.com/W_poszukiwaniu_utraconego_dziennika.pdf"&gt;Czytaj dalej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-72324087082522610?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/72324087082522610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=72324087082522610&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/72324087082522610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/72324087082522610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/w-poszukiwaniu-utraconego-dziennika.html' title='W poszukiwaniu utraconego dziennika'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2365645184089769114</id><published>2008-04-05T02:18:00.000-07:00</published><updated>2008-04-05T02:26:52.759-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolejka'/><title type='text'>Przymierzalnia.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po czym rozróżnić małych chłopców od mężczyzn? Po cenie ich zabawek.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;(c) Stare przysłowie ludowe&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Chcąc nie chcąc musiałem się w końcu wybrać po nowe spodnie. Dodam, że nie znoszę kupowania ciuchów. Chyba jakiś uraz z dzieciństwa, jak to musiałem przymierzać 99 par bucików, zanim wydały się odpowiednie.&lt;br /&gt;Wczorajszego dnia, zrozumiałem w końcu jaki jest tego wszystkiego powód. Wracając do przymierzalni z kolejną parą jeansów mruknąłem pod nosem coś w stylu "co ja, samo przebierająca się lalka jestem?". I wtedy mnie oświeciło. Wszystko do siebie pasuje, jak klocki Lego. Duże dziewczynki dalej przebierają lalki, jednak tym razem jest to wersja high-tech. Lalka przebiera się sama, trzeba jej tylko dać nowe ubranka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, &lt;a href="http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/psychologia-kolejki.html"&gt;stanie w kolejkach&lt;/a&gt; oraz przymierzanie ciuchów nie wpływa pozytywnie na moją psychikę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2365645184089769114?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2365645184089769114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2365645184089769114&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2365645184089769114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2365645184089769114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/przymierzalnia.html' title='Przymierzalnia.'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-3026383476872634828</id><published>2008-04-04T01:57:00.000-07:00</published><updated>2008-04-04T06:16:17.268-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolejka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Nie miał człowiek kłopotu, to go do lekarza wysłali. Część druga.</title><content type='html'>&lt;div&gt;Kiedy uznałem, że po antybiotykach nie ma już śladu w moim organizmie, wybrałem się ponownie do lekarza medycyny pracy. Chcąc to załatwić w ramach ubezpieczenia (czytaj: za friko), padło na uczelnianą przychodnię. Pamiętając z zabójczym uśmiechu na twarzy i postawie "nie ma takiej siły na świecie, która mnie powstrzyma" otworzyłem drzwi przychodni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, nie pobiłem rekordu. Cała wizyta trwała około ośmiu minut, chodź trzeba przyznać iż dowiedziałem się wielu rzeczy. Na przykład, że nie muszę sobie robić wszystkich tych dziwnych badań. Wystarczy morfologia krwi, którą to mogę zrobić na miejscu. Między ósmą a dziewiątą rano, ale za to od poniedziałku do piątku. To juz jakiś postęp, pomijając fakt ze na uczelnię mam ponad godzinę dojazdów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie rozbawiła mnie wymiana zdań pomiędzy paniami z recepcji, na temat "jakie badania muszę zrobić". Generalnie potrzebne były aż trzy, aby to ustalić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna wizyta: Poniedziałek!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-3026383476872634828?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/3026383476872634828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=3026383476872634828&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3026383476872634828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/3026383476872634828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/nie-mia-czowiek-kopotu-to-go-do-lekaa.html' title='Nie miał człowiek kłopotu, to go do lekarza wysłali. Część druga.'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-5588198871623940075</id><published>2008-04-01T11:08:00.001-07:00</published><updated>2008-04-02T10:39:48.922-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwimenor'/><title type='text'>Fireball!</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oh, source of all power,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;              light which burns beyond crimson,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;              let thy power gather in my hand.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;FIREBALL!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;(c)Lina Inverse&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś &lt;a href="http://forum.tibia.pl/blog.php?b=204"&gt;pisałem&lt;/a&gt; o ognistych kulach, a konkretniej - jak to wygląda z punktu widzenia maga oraz pyromanty. Wczoraj w Gazecie Wyborczej &lt;a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,5078651.html"&gt;ukazał się&lt;/a&gt; artykuł, który natchnął mnie na inną metodę. Generalnie wymaga to nieco więcej mocy ale efekt jest o niebo lepszy. I nie trzeba się martwić od sito molekularne i czystość tlenu w bańce. Ale po kolei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku zapraszam do zapoznania się z akapitem "&lt;span class="txt_srodtytul"&gt;Może to skoncentrowane mikrofale?&lt;b&gt;". &lt;/b&gt;Generalnie rzecz ujmując uzyskanie mikrofal o odpowiednim natężeniu pomiędzy dłońmi maga nie jest skomplikowane. Tak uzyskana ognista kula (będąca w istocie kulą plazmy) jest znacznie stabilniejsza. Nieco gorzej przedstawia się sprawa z rzutem na odpowiednią odległość. Ilość energii niezbędnej do utrzymania struktury kuli rośnie w postępie wykładniczym wraz z odległością. Rada na to jest jedna - wykorzystanie zewnętrznych źródeł energii. Infrastruktura energetyczna jest praktycznie wszędzie. Fakt, że magia tego poziomu wykracza znacznie poza możliwości czarowników-pyromantów, to magowie-specjaliści nie powinni mieć z tym problemu.&lt;br /&gt;Tego typu ognista kula ma wiele zalet. Przede wszystkim łatwo się przepala przez wszystkie ściany, co umożliwia detonację za przeszkodą, ale bez niszczenia jej całkowicie. W momencie eksplozji miliony maleńkich kawałków plazmy jest rozrzucane w wszystkich kierunkach. Zanim wyparują, zdążą przepalić się przez wszystko w promieniu około 30 metrów. Podsumowując, dostajemy ognistą kulę w formie granatu odłamkowego w wersji "ultimate"&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-5588198871623940075?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/5588198871623940075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=5588198871623940075&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5588198871623940075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/5588198871623940075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/04/fireball.html' title='Fireball!'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-1916743989883968199</id><published>2008-03-31T11:38:00.000-07:00</published><updated>2008-03-31T11:52:16.719-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>W poszukiwaniu Chucka Norrisa</title><content type='html'>Najlepiej zacząć od własnego podwórka. Może trochę naiwnie, ale zapytajmy, gdzie jest Chuck Norris:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;dwimenor@dwibuntu:~$ whereis "Chuck Norris"&lt;br /&gt;Chuck Norris:&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;No cóż, może inaczej:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;dwimenor@dwibuntu:$ find "Chuck Norris"&lt;br /&gt;find: Chuck Norris: No such file or directory&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;Znaleźć się nie udało, no to spróbujmy zlokalizować. Zaczniemy od stworzenia bazy danych o wszystkich obiektach w systemie&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;dwimenor@dwibuntu:~$ sudo slocate -u&lt;/blockquote&gt;A teraz przeszukamy bazę danych:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;dwimenor@dwibuntu:~$ locate "Chuck Norris"&lt;/blockquote&gt;Tu też nic. Znaczy, że w systemie go nie ma. Trzeba ruszyć na podbój internetu. Jeżeli coś może go zlokalizować, to tylko wielki Google.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;a href="http://clients.arranschlosberg.com/chuck/"&gt;Google: zlokalizuj Chucka Norrisa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;To już jakiś trop. Spróbuję grzeczniej&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/search?hl=pl&amp;amp;q=where+is+Chuck+Norris&amp;amp;btnG=Szukaj&amp;amp;lr="&gt;&lt;blockquote&gt;Google: gdzie jest Chuck Norris&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/a&gt;W końcu to, czego szukałem.&lt;a href="http://www.google.pl/search?hl=pl&amp;amp;q=where+is+Chuck+Norris&amp;amp;btnG=Szukaj&amp;amp;lr="&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-1916743989883968199?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/1916743989883968199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=1916743989883968199&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1916743989883968199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1916743989883968199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/w-poszukiwaniu-chucka-norrisa.html' title='W poszukiwaniu Chucka Norrisa'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8701525514517627618</id><published>2008-03-31T08:11:00.000-07:00</published><updated>2008-03-31T08:23:09.281-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Podejście do linuxa</title><content type='html'>Chce czy nie chce, mieszkam jeszcze z rodzicami. Oni, czy chcieli czy nie chcieli musieli przywyknąć do pingwina na pokładzie domowego komputera. Zaskoczyło mnie jednak pewne zajście. Zostawiwszy komputer z wyłączonymi X'ami dosyć szybko zostałem zawołany "by naprawić". Na pytanie "a co by było, jakby mnie nie było" dostałem jakże filozoficzną odpowiedź: "po resecie na pewno by działało"....i racja - bo by zadziałało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie tak sobie pomyślałem, tak sobie poprzypominałem jak rodzice użytkują komputer i wyciągnąłem parę wniosków. Mianowicie - nieważne pod jakim systemem aktualnie pracuje się, to z punktu widzenia użytkownika biurkowego nie ma znaczenia co to za system jest. Linux? Niech będzie linux. Myszka działa tak jak powinna, wszystko ma oprawę graficzną, nie trzeba żadnych magicznych poleceń wydawać, krzyżyk zamykania okna jest na spodziewanym miejscu, a "word" też sprawdza pisownię. Tylko ikonka internetu jest jakaś taka bardziej pomarańczowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8701525514517627618?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8701525514517627618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8701525514517627618&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8701525514517627618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8701525514517627618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/podejcie-do-linuxa.html' title='Podejście do linuxa'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-7289105384509735285</id><published>2008-03-31T02:32:00.000-07:00</published><updated>2008-03-31T08:24:56.054-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>VSTS2k8TFS &amp; PPPMSzRP</title><content type='html'>&lt;em&gt;Myślałem, że polityka Microsoftu dotycząca licencjonowania produktów jest skomplikowana. Pewna osoba tłumacząc mi filizofię kremów do skóry wyprowadziła mnie z błędu&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;(c)Dwimenor&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Buszując po google pod zapytaniem Microsoft+inne słowa, trafiłem na coś co się nazywa &lt;a href="http://www.microsoft.com/poland/developer/produkty/vs2008/vs2008teamfoundation.mspx"&gt;Microsoft Visual Studio Team System 2008 Team Fundation Server&lt;/a&gt;". W skrucie MS VSTS2k8TFS.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Zawsze mnie ciekawiło co kieruje ludźmi którzy nadają nazwy typu. Chodzi tu chyba o coś w stylu "nazwa produktu dokładnie opisując go samego". Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie to przypomina nadawanie mleku nazwy opakowaniowej "Pasteryzowany Produkt Przemiany Materii Ssaków z Rodziny Przeżuwaczy" PPPMSzRP. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Pewnie zaraz ktoś mi przyśle rozszyfrowane akronimy KDE czy GNOME. Ale tu trzeba zauważyć, że te akronimy same w sobie są ciekawe, wpadają w ucho i są łatwe do zapamiętania. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Żeby nie odbiegać za daleko, mamy:&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Microsoft Windows Vista Starter&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Microsoft Windows Vista Home Basic&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Microsoft Windows Vista Home Premium&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Microsoft Windows Vista Buisness&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Microsoft Windows Vista Ultimate&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Microsoft Windows Vista Enterprice&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;A ktoś kiedyś powiedział, że linux ma za dużo dystrybucji, że za bardzo się rozdrabnia. Cóż, z Visty Starter nie zrobisz wersji Ultimate, nie postawisz na niej serwera www, nie zrobisz domowego centrum rozrywkowego ani miliona innych rzeczy. To się nazywa marketing. Gdybym w CV nowego kandydata zobaczył, że pracował w dziale Public Relations lub Marketingu w Microsoft to szybko by znalazł u mnie zatrudnienie*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;W systemach z pod znaku pingwina sprawy mają się trochę inaczej. Nieważne jakiej dystrybucji używasz** to i tak możesz się cieszyć wszystkim co Linux ma do zaoferowania. Może nie od początku...kwestia do instalowania. Chcesz multimedialne, trójwymiarowe, odbajerzone środowisko desktopowe a'la Areo Glass? Masz już system desktopowy a chcesz postawić serwer www? Nie musisz bulić na "inne windozy", wszystko masz w jednym. Albo wybierzesz odpowiednią dystrybucję, albo po prostu dograsz do swojej ulubionej odpowiednie pakiety/paczki/binaria/skompilujesz samodzielnie. W dobie powszechnego dostępu do internetu oraz milionów ludzi nieodpłatnie udzielających pomocy na forach to naprawdę żaden problem.&lt;br /&gt;To się nazywa &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ergonomia"&gt;ergonomia&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*Za to programisty albo gościa z tech support to na pewno nie.&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;**...i tak kończysz na Debianie, jak mówi stare przysłowie ludowe. Ja jeszcze się nie skończyłem. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-7289105384509735285?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/7289105384509735285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=7289105384509735285&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7289105384509735285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/7289105384509735285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/vsts2k8tfs-pppmszrp.html' title='VSTS2k8TFS &amp; PPPMSzRP'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-799589862518866168</id><published>2008-03-27T12:44:00.000-07:00</published><updated>2008-03-27T13:06:35.818-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Press any key</title><content type='html'>Znacie ten dowcip o windowsie "nie wykryto klawiatury, wciśnij esc aby kontynuować". Zobaczmy, jak to wygląda od strony programistycznej. Programista X pisze systemowy sterownik klawiatury - w przypadku nie wykrycia tejże wysyła sygnał do kernela "brak klawiatury". Jako, że to nie jest krytyczny wyjątek, możliwe jest wznowienie uruchamiania systemu z pominięciem obsługi klawiatury, jednak najpierw wyświetla stosowny komunikat i czeka na reakcję użytkownika. Konkretniej, czeka na wciśnięcie domyślnego klawisza wznowienia uruchamiania systemu. Tablica domyślnych klawiszy jest dziełem Programisty Y. *&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym oto wstępem chciałem przejść do zagadnienia domyślnych klawiszy. Jak świat długi i szeroki, a systemy dobre i windows, większa część kombinacji klawiszy pozostaje ta sama. Mawiają, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;przyzwyczajenie matką pomyłek&lt;/span&gt;. Przekonałem się o tym pewnego razu przy obsłudze pewnych aplikacji która to standardowe ustawienia miała za nic. Generalnie wynalazków pokroju Emacs czy Vi nie używam (jeżeli już, to nano), ale czasem trafię coś bardziej w moim guście, ale z "zrąbanym sterowaniem". Na pewno osoba projektująca interface miała świetny pomysł zrewolucjonizowania domyślnej obsługi, ale czasem pomysłowość nie znam granic. Dlaczego, aż dlaczego ktoś wpadł na pomysł, żeby ctrl+f przełączało na fullscreen zamiast uruchomić szybką wyszukiwarkę? W dobie, kiedy oprogramowanie o zasięgu światowym projektuje się w wieloosobowych zespołach zawsze znajdzie się ktoś o zdrowym rozsądku i nakieruje "niepokornego", ale co z mniejszymi aplikacjami będącymi działem jednej, góra dwóch osób? Absurdy gonią absurdy. Ctrl+z zamyka program zamiast cofnąć ostatnią operację, ctrl+a nie zaznacza całego obszaru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak ni w pięć ni w dziesięć, nagle i znienacka kończę ten wpis, pisany pod wpływem frustracji na pewien program, a którego nazwę litościwie pominę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Wiem, że to nie do końca tak to działa, ale obrazuje sytuację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-799589862518866168?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/799589862518866168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=799589862518866168&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/799589862518866168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/799589862518866168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/press-any-key.html' title='Press any key'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-1456632869533950746</id><published>2008-03-26T11:00:00.000-07:00</published><updated>2008-03-26T11:04:32.487-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Złote myśli IV</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wszystko jest możliwe, tylko trzasnąć dzwiami obrotowymi się nie da&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;   (c)Dwimenor&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Od wielu lat to moja dewiza. Oczywiście, kiedy ktoś zaczyna kombinować, trzeba dodać "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ale niekoniecznie wykonalne&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-1456632869533950746?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/1456632869533950746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=1456632869533950746&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1456632869533950746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1456632869533950746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zote-myli-iv.html' title='Złote myśli IV'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-757320227230566857</id><published>2008-03-25T06:43:00.000-07:00</published><updated>2008-03-25T07:13:42.691-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Liczenie binarne na palcach</title><content type='html'>Abstrakcja? Niedorzeczne? A jednak przydatne, tylko trzeba przywyknąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od tego, czym jest system binarny. Będzie to wielki skrót, a raczej przypomnienie. Dla dociekliwych polecam google.&lt;br /&gt;Binarny system numeryczny składa się tylko z dwóch cyfr: "0" i "1". Ich kombinacje tworzą zapis binarny danej cyfry w systemie dziesiętnym, a więc:&lt;br /&gt;0&lt;br /&gt;1&lt;br /&gt;10&lt;br /&gt;11&lt;br /&gt;100&lt;br /&gt;101&lt;br /&gt;110&lt;br /&gt;111&lt;br /&gt;1000 - cyfra 8&lt;br /&gt;1001&lt;br /&gt;1010&lt;br /&gt;1011&lt;br /&gt;1100&lt;br /&gt;1101&lt;br /&gt;1110&lt;br /&gt;1111   - liczba 15&lt;br /&gt;Jeżeli jeszcze nie łapiesz o co chodzi, zacznij śledzić od cyfry 8 do cyfry 15.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz przejdziemy do liczenia na palcach. Reguła jest bardzo prosta: palec wyprostowany to jeden. Zgięty to 0. Zaczynamy od małego palca lewej dłoni i idziemy w stronę prawą.&lt;br /&gt;Zasadniczą kwestią jest odczyt naszych wyliczeń, jednak i na to jest prosta metoda. Przyporządkujemy kolejne liczby palcom na dłoni w następujący sposób&lt;br /&gt;Lewa ręka:&lt;br /&gt;Mały paluszek: 1&lt;br /&gt;Serdeczny: 2&lt;br /&gt;Środkowy: 4&lt;br /&gt;Wskazujący: 8&lt;br /&gt;Kciuk: 16&lt;br /&gt;Jeżeli liczymy na dwie dłonie, to kolejno dla prawej:&lt;br /&gt;Kciuk: 32&lt;br /&gt;Wskazujący: 64&lt;br /&gt;Środkowy: 128&lt;br /&gt;Serdeczny: 256&lt;br /&gt;Mały: 512&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy mamy już na dłoniach nasze zera i jedynki, wystarczy zsumować liczby przypisane palcom wyprostowanym, aby otrzymać liczbę w systemie dziesiętnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz dochodzimy do meritum całej sprawy: po co? Odpowiedź jasna: bo się da. Ale i nie tylko. Może nie jest to system bardzo wygodny w użyciu (niektóre kombinacje palców ciężko uzyskać bez podpierania o drugą rękę) ale za to bardzo "pojemny". Na jednej dłoni można policzyć do 31 (11111), na dwóch już do 1023 (1111111111). Nikt już nie powie ci w twarz "twoje zalety można policzyć na palcach jednej ręki", bo może zostać to odczytane jako komplement. W końcu 31 zalet to nie tak mało. No i zawsze możesz komuś przygadać:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Umiesz liczyć binarnie na palcach? No to wysyłam ci 4!"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;(c) Pitr, Userfriendly&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-757320227230566857?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/757320227230566857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=757320227230566857&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/757320227230566857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/757320227230566857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/liczenie-binarne-na-palcach.html' title='Liczenie binarne na palcach'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-76971087980021985</id><published>2008-03-24T09:25:00.000-07:00</published><updated>2008-03-24T09:44:41.111-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Zasada są po to aby je łamać.</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzieląc universum z pewnymi osobami uodporniłem się na niektóre przejawy debilizmu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;(c) Dwimenor&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Czy to święta, czy to długi weekend, na zakończenie serwowane są nam informacje ilu to pijanych kierowców złapano. Zgodnie z informacjami Telexpresu w tym roku liczba ta przekroczyła tysiąc osób. Czym jest siadanie za kółkiem po spożyciu alkoholu nie muszę tłumaczyć. C&lt;br /&gt;Mimo wszystko po tych paru kielichach kierowca jest świadomy tego co robi (wbrew temu co potem mogliby prawnicy gadać na rozprawie). Skąd bierze się przeświadczenie, że uda się, że jest takim świetnym kierowcą, że te 2 kielichy nie przeszkodzą w jeździe? Bo raz się udało? Nie wiem, co kieruje takimi osobami, ale jeżeli jeden z Was to teraz czyta, to niech doczyta do końca ten wpis.&lt;br /&gt;Ktoś kiedyś złośliwie powiedział, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;prawa są po to, żeby chronić ludzi przed nimi samymi&lt;/span&gt;. Ja rozwijam tą myśl nieco dalej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prawa są po to, żeby chronić innych przed tobą&lt;/span&gt;. "Prowadzenie pojazdów po spożyciu alkoholu jest zabronione" - tu wcale nie chodzi o twoje bezpieczeństwo. To prawo ustalono po to, żeby chronić innych, rozsądnych ludzi przed skutkami twojego błędu.&lt;br /&gt;Tak naprawdę nikogo nie obchodzi los pijaka, który spowodował wypadek. Jeżeli przeżył, znakomita większość ludzi nie będzie go żałować. Ba, wielu pomyśl iż lepiej by było aby odszedł z tego ziemskiego padołu. Jeżeli rozbił się o drzewo, to co najwyżej żałują dzieci które osierocił, męża/żonę którego/którą zostawił/a. To naprawdę przykre, jeżeli zwyczajni ludzie muszą cierpieć z powodu błędów innych. Błędów, których można było łatwo uniknąć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-76971087980021985?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/76971087980021985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=76971087980021985&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/76971087980021985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/76971087980021985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zasada-s-po-to-aby-je-ama.html' title='Zasada są po to aby je łamać.'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8597756731977686398</id><published>2008-03-22T08:02:00.000-07:00</published><updated>2008-03-22T08:04:18.586-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Zdrowe myśli</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z okazji świąt Wielkiejnocy, Dwimenor życzy wszystkim którzy to czytają zdrowia i pogody ducha.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8597756731977686398?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8597756731977686398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8597756731977686398&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8597756731977686398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8597756731977686398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zdrowe-myli.html' title='Zdrowe myśli'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-6310311888663126519</id><published>2008-03-22T06:52:00.000-07:00</published><updated>2008-03-22T08:02:33.296-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Dzieci MMO</title><content type='html'>Jednym z podstawowych powodów dla których zrezygnowałem z gry w Tibie było podejście graczy do innych graczy. I nie mówię tu tylko o tak zwanych polaczkach, ale generalnie o znacznej większości "playerów".&lt;br /&gt;Myślałem, że to sama gra przyciąga tego typu ludzi. Bądź co bądź nieskomplikowany system rozwoju postaci, prosta mechanika gry oraz brak jakichkolwiek zabezpieczeń przeciwko botowaniu w połączeniu z nieskutecznym systemem Mistrzów Gry* wręcz sprzyja napływowi osób które wolą zabawiać się w hack'n'slash niż głowić się nad buildem swojej postaci. Generalnie nie da się popsuć swojego avatara - zbyt niskie umiejętności zawsze można wytrenować, a z powodu małej ilości umiejętności nie ma problemu z przekwalifikowaniem. Świadom jestem, że w każdej multikulturowej społeczności prędzej czy później (zwykle prędzej) wybuchną spory. Nie mam nic przeciwko załatwianiu takich spraw w systemie pvp, ba wręcz przeciwnie, zawsze byłem zwolennikiem teorii jakoby walka online z innymi ludźmi pozwala w znacznym stopniu się odstresować. Należy położyć nacisk na słowo online. Oczywiście wypadki przenoszenia wirtualnych konfliktów do świata rzeczywistego zdarzają się, ale to margines. Generalnie rzecz biorąc odległość stanowi barierę nie do przebicia.&lt;br /&gt;Co mnie przez ostatnie 3 lata niepokoiło, to stopniowe przenoszenie wirtualnych konfliktów do strefy emocjonalnej. Wyrazem tego są te wszystkie komentarze, przy których autocenzura zaczyna dostawać czkawki. Punktem zapalnym są tematy wojen gildyjnych, czyli mniej lub bardziej zorganizowanych, wirtualnych armii. Wiadomo - w kupie siła. Niestety, jak fora długie i szerokie taka tematyka powoduje jedynie dodatkową pracę dla moderatorów. Bywały tematy, gdzie na 250 kolejnych postów mogłem z czystym sumieniem wystawić około 200 banów.&lt;br /&gt;W takich oto miejscach rodzą się negatywne uczucia. Obie strony, często bez konsultacji z liderami w sprawach Public Relations, obrzucają się mięsem. W dodatku bez żadnej konkretnej przyczyny, od tak dla wprawy. Żadnych argumentów, żadnych statystyk wojny. Tylko "****" i "*******".&lt;br /&gt;Inną sprawę stanowi podejście graczy do graczy "elytarnych". Kontynuując poprzednią filozofię, każdy kto jest lepszy od mnie na pewno ma coś na sumieniu. Kupował kasę na allegro, botuje całymi nocami albo tą postacią gra xx+1 ludzi. To typowe, najbardziej popularne zarzuty, w dodatku nie poparte żadną argumentacją.&lt;br /&gt;Przykłady przenoszenia wirtualnego świata do strefy uczyć można by mnożyć w nieskończoność, ale nie w tym sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wczoraj myślałem, że taki stan rzeczy ma się tylko do Tibii. W mej pamięci były wspomnienia GunZ: The Duel, gdzie akurat obiektem wyzwisk byli gracze nie stosujący tak zwanego "K-style". Prosty do opanowanie, diabelnie skuteczny....cóż, dlatego właśnie  tak popularny. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu każdy kto go nie stosował zaraz był wyzywany. Albo od noobuf nieumiejących grać, albo od cheaterów, kiedy okazywało się iż ten "cheater" stoi najwyżej w punktacji i nie może go tknąć. No bo jak mogłoby być inaczej: Jeżeli używam uber1337pro k-styla a mnie zabija, to na pewno cheatuje.&lt;br /&gt;Ale to był GunZ...dojść specyficzna i wąska społeczność...**no i taka gra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje podejście zmieniło się wczoraj. Akurat sobie przeglądałem klipy na youtube, pod zapytaniem "The Burning Crusade".  Nie, żebym grał w WoW'a***, po prostu ciekawił mnie gameplay. Po którymś z kolei filmie zaczęłom czytać komentarze. I jakoś tak swojsko się zrobiło. Wulgarne docinki, wyzywanie, bezpodstawne oskarżenia. Dalej poszły badania nad innymi popularnymi MMO.&lt;br /&gt;Całych badań nie będę streszczał z jednego powodu: Wszystkie przemyślenia oraz wnioski można znaleźć w pierwszych akapitach tego wpisu. Co odróżnia TIbię od innych MMO na tym polu, to miejsce zgrupowań społeczności. W przypadku Tibii są to 3-4 naprawdę duże fora oraz dwie gazetki newsowe. Przez to wieści dosyć szybko się rozchodzą.&lt;br /&gt;Społeczność innych dużych (200k stałych graczy) oraz bardzo dużych (miliony) jest bardziej rozbita. Mnogość serverów (realmów) sprawia, że sprawy aż tak szybko nie docierają do wszystkich. Jeżeli na jednym świecie gra kilkaset tysięcy graczy, to cóż ich obchodzą problemy kilkudziesięciu. W Tibii, gdzie serwer ma pojemność niecałego tysiąca, każda większa wojna dość szybko zaczyna wpływać na wszystkich.&lt;br /&gt;Nie, żebym usprawiedliwiał tu Tibię czy coś. Nie ma co tu winić gry, czy gatunku MMO o szerzenie nienawiści i złych emocji. Generalnie po sprawdzeniu wieku tych "krzykaczy" nie zdziwiłem się widząc albo brak danych, albo liczby poniżej 15. Tacy młodzi ludzie, mając dostęp do internetu i gier dają wyraz swoich uczuć w (bądź co bądź nie do końca) słusznym przeświadczeniu o anonimowości ich wypowiedzi. Moim zdaniem, brakuje tu dobrej woli rodziców w wychowaniu swoich pociech. Nie twierdzę, że powinni stać nad nimi i komentować poczynania. Potrzebne jest wychowanie w dziedzinie zachowania w społeczeństwie. nieważne jakim. W gruncie rzeczy z praktycznego punktu widzenia społeczeństwo graczy nie różni się zbytnio od innych. Tak samo powinny obowiązywać reguły dobrego wychowania, szczególnie w zakresie doboru słownictwa i kultury osobistej. A i parę słów o asertywności by się przydało. Ale skoro rodzice wolą posadzić dziecko przed komputerem, zdać się na szkołę i Kościół w zakresie wychowania to trudno się spodziewać efektów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, nie uważam gier MMO za przyczynę szerzenia się złych emocji wśród graczy i młodych ludzi. Przestałem też uważać, że tylko tibijczycy są w jakimś stopniu sfiksowani. Przyznam, że trochę mi ulżyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Nie, żebym miał coś przeciwko GMowm. Sami z siebie nie źle się sprawują. Mam tu na myśli ich ilość, ograniczenia nadawane przez Cipsoft oraz przestarzały i niesamowicie zawodny system raportów.&lt;br /&gt;**Ktoś kiedyś powiedział, że osobie która wymyśliła trój-kropek powinni dać Nobla. Zgadzam się.&lt;br /&gt;***Raz, to kwestie finansowe. Dwa, to sześcioletni komputer który posiadam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-6310311888663126519?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/6310311888663126519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=6310311888663126519&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6310311888663126519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/6310311888663126519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/dzieci-mmo.html' title='Dzieci MMO'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8489321656043605748</id><published>2008-03-21T09:01:00.000-07:00</published><updated>2008-03-21T09:18:52.561-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolejka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Psychologia kolejki</title><content type='html'>Co święta to samo - w sklepach i na bazarach kolejka jak okiem sięgnąć. Stojąc w jednej z nich (a potem drugiej, trzeciej...) naszło mnie parę myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku zauważyłem, że niektóre kolejki posuwają się szybciej od innych. Oczywiście liczba sprzedawców na danym stoisku ma znaczenie, ale co dalej zauważyłem nie jest główny czynnik. Jak to wygląda w praktyce? Otóż osoby kupujące w sklepie mięsnym dokładnie wiedzą co chcą. Pół kurczaka, kilo mielonego, jakaś konserwa i już ich nie ma. Tak samo w warzywniaku.&lt;br /&gt;Drugą skrajnością jest cukiernia. Przychodzą tacy niezdecydowani..."może pół makowca, może 20 deko serniczka, może....a czy ten drożdżowy to dobry jest?"&lt;br /&gt;Pomijając absurdalność ostatniego pytania, dochodzę do wniosku że klienci cukierni nie do końca wiedzą czego chcą. Ale nie tylko oni. Coś podobnego zauważyłem w innym sklepie, sprzedającym wędliny itp. Gdzie tu wspólny mianownik? Zdaje mi się, że chodzi o ilość dostępnego towaru. Jeżeli wziąć pod uwagę wiek kupujących (zdecydowanie 50+) można by postawić teorię, jakby podświadomie pamiętali czasy gdy w sklepach nic nie było. W rezultacie taka mnogość wyboru budzi jakby niepokój.&lt;br /&gt;Dziwna teoria...ale cóż tu począć. W czasie czterech godzin stania zdążyłem odwiedzić 5 sklepów, a resztę to stanie w kolejkach, najczęściej z śniegiem padającym prosto w twarz i lodowatym wiatrem wiewającym się za kołnierz. Czyż to nie piękny czas na przemyślenia na filozofią kolejki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem ludzie zastanawiają się, skąd takie bzdury wygadują w telewizji. To już wiecie: autor najwidoczniej za długo stał w kolejce :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8489321656043605748?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8489321656043605748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8489321656043605748&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8489321656043605748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8489321656043605748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/psychologia-kolejki.html' title='Psychologia kolejki'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-8469169545263191923</id><published>2008-03-20T05:27:00.000-07:00</published><updated>2008-04-02T23:52:53.572-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dwimenor'/><title type='text'>Avatar</title><content type='html'>Kiedyś ktoś mnie zapytał "Gdybyś brał udział w sesji RPG, to jak byś opisał swoją postać?", czy jakoś tak. Ogólnie dyskusja była na temat poczucia RPG u graczy pewnego MMO o nazwie Tibia. Następne parę dni upłynęło mi pod znakiem usystematyzowania swojej wiedzy o swoim avatarze, moich własnych preferencjach i upodobaniach. Z tego wszystkiego wyszedł opis quasi RPG, bardziej skupiłem się na technicznej stronie postaci. Całość jest kilkakrotnie dłuższa, obejmuje dokładny opis każdej umiejętności (tu zamieszczam tylko jedną, najciekawszą i najbardziej przydatną) oraz listę znanych czarów (dojść długa tabelka, obejmująca też modyfikacje).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/R-JuIJfwEII/AAAAAAAAAKQ/XjQA3llTDuM/s1600-h/Dwimenor.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/R-JuIJfwEII/AAAAAAAAAKQ/XjQA3llTDuM/s320/Dwimenor.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179823607696593026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://www.ugo.com/channels/comics/heromachine2/heroMachine2.asp"&gt;Stworzone przy pomocy Hero Machine&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;Jak widać, mój avatar jest człowiekiem w wieku około 25 lat. Nie wyróżnia się jakoś specjalnie z pośród tłumu heroic fantasty. Gdyby umiejscowić go w jakimś mmo, większość graczy pewnie by uznała iż to kolejny NPC. Reprezentuję klasę wojownik-mag. Nie,to nie jest warlock (czarnoksiężnik) albo jakiś inny mageknight. Postać awansuje równolegle w obu klasach uwzględniając wszystkie wady i zalety takiego połączenia. Wady to przede wszystkim niemożliwość równoczesnego używania zbroi/tarczy i skutecznego rzucania zaklęć. Ale to nie problem. Specjalizacją klasy maga jest szkoła odrzucenia, czyli wszelkiej maści zaklęcia i czary ochronne (tarcze, magiczne pancerze, deflektory), manipulacja rzuconymi zaklęciami i czarami (metamagia) oraz rozpraszanie magii.&lt;br /&gt;Należy zwrócić tu uwagę, że do szkoły odrzucenia nie należą tak zwane (przez graczy mmo) buffy i debuffy. To już przeważnie nekromancja lub zaczarowanie/zauroczenie.&lt;br /&gt;Zaletą posiadania klasy wojownika jest zapewne posiadanie względnie dużej ilości punktów życia oraz zaawansowana specjalizacja w broni. Używam trzech głównych typów: kij (broń podstawowa, a także wspomagająca rzucanie czarów - magiczny katalizator), szabla (broń drugorzędna, na poważniejsze sprawy) oraz długi miecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co odróżnia wojownika-maga od innych klas to dynamiczne łączenie obu umiejętności w walce a nie jakby się wydawało - korzystanie z nich na zmianę. Przykład? Nasycenie szabli czarem rozproszenia magii, w celu ustabilizowania jego struktury i zadania ciosu magicznie chronionemu przeciwnikowi. Tak naprędce umagiczniona broń potrafi przebić większość typowych zaklęć obronnych a następnie zadań cios.&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o magię strikte bojową (ogniste kule, magiczne pociski) to staram się ją ograniczać w "buildzie" do minimum. Telekineza nigdy mnie nie interesowała, telepatia (ogłuszacze itp) tym bardziej. Do magii ognia mam swoistą apatię, po prostu wolę jak jest nieco chłodniej niż jak jest nieco cieplej. Z tegoż to powodu domeną mojej postaci w magi żywiołów jest wiatr i woda. Oczywiście wiąże się z tym quasi żywioł lodu i chłodu. Możliwość samodzielnego schłodzenia herbaty, albo dodania kilku kostek lodu do drinka jest naprawdę przydatna.&lt;br /&gt;Oczywiście, nie ogranicza się to tylko do takich sztuczek. Jednotonowa śnieżno-lodowa piguła ma całkiem niezłe właściwości burzące, nie gorsze od pocisku z katapulty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawą umiejętnością, niezwykle przydatną w szybkim przemieszczaniu się jest coś, co nazwałem "Migoczącym Krokiem" (Blink Step). Nazwa wywodzi się stąd, że w miejscu gdzie przed chwilą się stało przez kilkanaście milisekund unosi się obraz osoby która wykonała skok, stopniowo rozwiewający się. Z pewnej odległości wygląda jak kiepskiej jakości hologram.&lt;br /&gt;Migoczący krok pozwala teleportować się w linii prostej w zasięgu 30-35 metrów, co wystarcza aby "przeskoczyć" nawet szeroką rzekę, Jest dojść męczącą czynnością, w dodatku wymagającą niesamowitej uwagi w ocenie odległości. Wyobraź sobie, że zaczynasz krok w jednym miejscu a kończysz go w drugim, oddalonym o 20 metrów. Jeżeli na 15 metrze stoi drzewo, to "wyrzuci" cię przed nim. Pół biedy jeżeli to był powolny krok, głowa nie powinna długo boleć po spotkaniu z korą. Gorzej jak się biegło - wtedy można naprawdę mocno przysolić w pień i odpłynąć w objęcia Morfeusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czymże byłby wysokopoziomowy avatar bez legendarnego wręcz ekwipunku? Cóż, do tego typu rzeczy mam podejście dojść sceptyczne. Pewnie - potęga niektórych z przedmiotów mogłaby zatrząść światem(i to nie jednym), ale noszenie czegoś takiego to katorga. Każdy się na ciebie gapi, świeci się to jak tysiąc błyskawic, a jak trzeba szybko zdjąć zbroję i udać się za potrzebą to mogą być pewne problemy natury technicznej. Starożytni magowie na pewno mieli wielką moc i pomysłowość, ale chyba nie do końca przewidzieli wszystkie możliwe sytuacje w których może znaleźć się posiadacz.&lt;br /&gt;Pierwszym magicznym przedmiotem jaki dodałem do standardowego ekwipunku jest ten płaszcz. W prawy rękaw jest wszyty miniaturowy puklerz z łusek brązowego smoka. Bardzo poręczne i w dodatku fantastycznie katalizuje zaklęcie tarczy. Wręcz można ustawić kilka na zapas z kilkugodzinnym wyprzedzeniem i aktywować w razie potrzeby. Drugą cechą płaszcza są niezliczone kieszenie od wewnętrznej strony. Zaklęte, a jakże. Praktycznie działa to tak, że to co zostanie włożone, zostaje jednocześnie załączone na przedsionku innego wymiaru. Nie czuje się masy ani rozmiaru przedmiotów. Można schować szablę lub coś podobnej wielkości i w ogóle nie czuć że tam jest. Jedynym ograniczeniem jest sumaryczna masa przedmiotów z wszystkich kieszeni: 20 kilogramów.&lt;br /&gt;Czarodziejska laska to nic innego niż obrobiona i zaimpregnowana gałąź pewnego szczególnego drzewa. Samo z siebie nie ma właściwości magicznych ale z to bardzo dobrze się nadaje do katalizowania czarów.&lt;br /&gt;Szabla - jakoś nigdy nie miałem pomysłu jak ją nazwać - to..cóż dziwna broń. Jak już wspomniałem posiada rzadką pośród magicznej broni zdolność katalizowania niektórych czarów co jest bardzo przydatne dla magów-wojowników. Kolor ostrza, niebieski, zmienia się. Raz jest jaśniejszy raz ciemniejszy. Nie odkryłem jeszcze z czym to jest związane ani jaki to ma wpływ na właściwości broni.&lt;br /&gt;Reszta wyposażenia nie jest jakoś specjalnie umagiczniona. Okularki nieco ulepszyłem, aby móc filtrować różne rodzaje promieniowania. Przy odrobienie wysiłku pozwalają widzieć w podczerwieni lub promieniowanie rentgena. Sakiewki na pasie mają takie same właściwości jak kieszenie płaszcza. Trzymam tam różne rzeczy typu zioła, bandaże, scyzoryki i inny przydatny sprzęt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historię i dzieję postaci przedstawię innym razem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-8469169545263191923?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/8469169545263191923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=8469169545263191923&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8469169545263191923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/8469169545263191923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/avatar.html' title='Avatar'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_B1-Sb1_FHMM/R-JuIJfwEII/AAAAAAAAAKQ/XjQA3llTDuM/s72-c/Dwimenor.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-951620784194891209</id><published>2008-03-19T07:29:00.000-07:00</published><updated>2008-03-21T09:21:23.883-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Złote myśli Dwimenora II</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"I oby twoje delta G było równe zero"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Delta G to sumaryczna wymiana energii pomiędzy układem(tu osobą) a otoczeniem. Możliwe jest to tylko w jednym wypadku - kiedy człowiek od jakiegoś czasu jest martwy. Innymi słowy, możesz to komuś rzucić na odchodne, w domyśle z życzeniami wszystkiego najgorszego. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-951620784194891209?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/951620784194891209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=951620784194891209&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/951620784194891209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/951620784194891209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zote-myli-dwimenora-ii.html' title='Złote myśli Dwimenora II'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2626002486571761383</id><published>2008-03-19T04:52:00.000-07:00</published><updated>2008-03-21T09:21:04.420-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>Zapytaj wujka Googla albo ciocię Wikipedię</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;"Jeżeli czegoś nie ma w Google, to znaczy, że to coś nigdy nie istniało i nie zamierza istnieć."&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;(c)Nonsensopedia&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;Ileż to razy widzi się na różnych forach człowieka zadającego elementarne pytania i uparcie twierdzącego, że na google nic nie ma. Ilu to ludzi myśli, że wyszukiwarka internetowa wie o co im chodzi, podczas gdy sami nie zawsze wiedzą czego szukają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie twierdzę, że zawsze jak wyślę jakieś zapytanie to w pierwszym wyniku znajdę to czego szukam. (Właściwie zdarza się to dojść często, ale nie w tym rzecz). Często jest tak, że wyniki wyszukiwań choć nie pokazują dokładnie tego czego szukam, ale w jakiś sposób naprowadzają. Poniżej zamierzam opisać moje metody wyszukiwania różnych typów informacji. Jednak jeżeli spodziewasz się jakiś odkrywczych rzeczy albo gotowych rozwiązań to nie licz na to. To są jedynie wskazówki, które bardziej ci skomplikują życie niż ułatwią. Nikt nigdy nie twierdził, że będzie łatwo, ale przynajmniej rezultaty będą zadowalające*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I prawdy ogólne&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;1. Zapytania muszą być poprawne pod względem pisowni. Szczególnie kiedy rzecz której poszukujesz ma ją nietypową. Fakt, że google potrafi w większości wypadków poradzić sobie z typowymi błędami ale z tym różnie może być.&lt;br /&gt;2. Musisz mieć przynajmniej zielone pojęcie o tym czego szukasz po to żeby po przeczytaniu paru linijek wiedzieć czy to co znalazłeś to na pewno to czego szukasz. Pisząc wypracowanie na temat "Oddziaływania fizyczne" bez elementarnej wiedzy z dziedziny fizyki na niewiele google ci się zda. Jeżeli z fizyki jesteś noga, to zacznij od przeczytania jakiegoś podręcznika, bo potem przez takich ludzi jak ty wśród starszych nauczycieli i profesorów bierze się niechęć do prac pisanych przy pomocy internetu. Słowami-kluczem tamtego zdania jest "przy pomocy" - internet oraz google (będący esencją tego wpisu) mają ci pomóc, a nie napisać wypracowanie za ciebie.&lt;br /&gt;3. Staraj się być precyzyjny. Wielu internautów myśli, że powinno się wpisywać jak najkrótsze zapytania. Dochodzimy wtedy do takich skrajności jak poszukiwanie alfabetu, wpisując tylko jedną literę. To jest błąd - im więcej podasz słów kluczowych tym bardziej zawęzisz wyniki. Nie bój się podawać zapytań w przypadkach innych niż mianownik, lub nawet fragmentów zdań. To nie te czasy, kiedy siedząc w szkolnej pracowni informatycznej czekało się dwie minuty na wynik wyszukiwań na onecie.&lt;br /&gt;4. Jeżeli nie znalazłeś interesujących cię informacji to nie rezygnuj. Zmień zapytanie, spróbuj od drugiej strony...kombinuj. I myśl.&lt;br /&gt;5. Jeżeli na pierwszych trzech stronach wyników wyszukiwań niema odpowiedzi, nie szukaj dalej. W tym momencie powinieneś zmienić swoje zapytanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;II Czego szukasz?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;No właśnie - czego? Szukam takiej fajnej piosenki, co ją w klipie na youtubie słyszałem.&lt;br /&gt;A jak szukasz? "Fajne piosenki z klipów na youtube", ale ten google ssie, ciągle jakieś beznadziejne mi znajduje, a nie tą jedyną.&lt;br /&gt;Wracamy do punktu 2 z poprzedniego rozdziału. Od czego powinniśmy zacząć?&lt;br /&gt;Oczywiście od przeszukania komentarzy pod klipem (ctrl+f może się przydać)&lt;br /&gt;Tytuł utworu/Autor to najprostsze rozwiązanie, ale znając życie go nie znamy. Dużą szansę daje wklepanie jednej linijki tekstu, z czym niestety wiążą się komplikacje natury technicznej: kiepska jakość utworu albo stare dobre "me no englisz"&lt;br /&gt;Pierwszym krokiem jest wrzucenie do zapytania linku do klipu. Ale nie pl.youtube.com/znaczki ale youtube.com/znaczki.&lt;br /&gt;Jeżeli klip jest popularny, to gdzieś w internecie prawdopodobnie jest do niego link...i szansa że ktoś podał istotne dla nas informacje. Albo przynajmniej o to samo zapytał i uzyskał odpowiedź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tym przykładzie ilustruję dwie sprawy: google nie wie co ty masz na myśli kiedy wpisujesz zapytanie oraz precyzyjność w wyszukiwaniach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;III Halp plx!!!!1111&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Naturalną koleją rzeczy jest, że na google szukamy nie tylko informacji ale też pomocy z problemami natury informatycznej. A to komputer się wiesza, a to windows zamula, a to wcięło pracę magisterską....&lt;br /&gt;Pierwsze co robimy, to wrzucamy komunikat błędu na google i liczymy na coś. My linuksiarze mamy łatwiej - w wydruku na stdout/sdterr znajdziemy wszystko co potrzeba do szczęścia. I tylko my rozumiemy poprzednie zdanie.&lt;br /&gt;Biedni użytkownicy windowsa mają gorzej. Raz, że programiści okienka błędów zazwyczaj nie przewidzieli możliwości kopiowania komunikatu do schowka(ctrl+c), dwa: 99% komunikatów i tak w niczym nie pomoże. Kultowe już "Program wykonał niedozwoloną operację i nastąpi jego zamknięcie" może być wywołane na nieskończoną liczbę sposobów**.&lt;br /&gt;W przypadku bardziej dokładnych komunikatów błędów mamy problem pierwszy (niekopiowalność) i nieco lenistwa z strony użytkowników. Zrobią oni zrzut ekranu i dadzą zdjęcie na jakimś forum, dodatkowo nazwą temat "pomocy" albo "Halp plx!!!!!111". Oczywiście powinienem zacząć się tu rozwodzić nad zagadnieniem &lt;a href="http://rtfm.killfile.pl/"&gt;mądrego zadawania pytań, ale sam link powinien wystarczyć.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najczęściej problem uniemożliwiający pracę z komputerem kończy się niestety formatowaniem dysku i instalacją systemu od nowa. Tak nie powinno być, ale po kolei. Jeżeli ciągle możesz korzystać z światowej infostrady to i masz dostęp do google to wiedz że...&lt;br /&gt;1. Szukanie informacji o problemach z sprzętem:&lt;br /&gt;Zapytanie "karta graficzna siada" nie jest najlepsze. Zdecydowanie "producent_i_model_karty dziwnie działa" jest lepsze. Oczywiście "dziwnie działa" można i powinno się zastąpić innymi tego typu frazami aż do uzyskania jakiegoś tropu(nie działa, źle działa, przegrzewa się, wydziela dziwny zapach, popsuła się....trochę inwencji twórczej). Odnosi się do całego hardwere.&lt;br /&gt;2. Szukanie informacji o problemach z oprogramowaniem:&lt;br /&gt;Ta sama zasada: zaczynamy od pełnej nazwy programu wraz z skróconym opisem problemu. Pomyśl, jak mógł ten problem zostać zformułowany przez kogokolwiek innego. Miej na uwadze, że zapytanie "problem z &lt;nazwa&gt;" może się się odnosić do różnych problemów, najczęściej kompletnie nie związanych z twoim&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/nazwa&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;IV Potrzebuje czegoś do...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;To też częsty widok na forach i sprowadza się do napisanego przez mnie zdania "&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Musisz mieć przynajmniej zielone pojęcie o tym czego szukasz". Szukając programu o określonej funkcjonalności dobrze znać grupę do której należy. Przykład dla lepszego zrozumienia ostatnich 2 zdań, wraz z linkami do googla:&lt;br /&gt;Potrzebuję czegoś do...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.google.pl/search?hl=pl&amp;amp;q=Potrzebuj%C4%99+czego%C5%9B+do+pisania+tekst%C3%B3w%2C+list%C3%B3w%2C+prac+domowych%2C+z+du%C5%BC%C4%85+ilo%C5%9Bci%C4%85+funkcji+u%C5%82atwiaj%C4%85cych+prac%C4%99.&amp;amp;btnG=Szukaj&amp;amp;lr="&gt;...do pisania tekstów, listów, prac domowych, z dużą ilością funkcji ułatwiających pracę.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Potrzebujesz &lt;a href="http://www.google.pl/search?hl=pl&amp;amp;q=Procesor+tekstu&amp;amp;btnG=Szukaj&amp;amp;lr="&gt;procesora tekstu.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W chwili kiedy piszę ten wpis, pierwszym wynikiem dla "procesor tekstu" jest definicja na wikipedii. Ale cóż to, na samym końcu artykułu mamy "zobacz też" a tam parę linków, w tym do różnych procesorów tekstu. Po nitce do kłębka.&lt;br /&gt;Oczywiście typów programów jest milion pięćset dwa dziewięćset i nie mam zamiaru tu każdego opisywać. Dobrym pomysłem jest po prostu zapytanie "&lt;a href="http://www.google.pl/search?hl=pl&amp;amp;q=programy&amp;amp;btnG=Szukaj&amp;amp;lr=lang_pl"&gt;programy&lt;/a&gt;" gdzie znajdziemy mnóstwo linków do stron z darmowym (free/sharewere, open source) oprogramowaniem, podzielonym na kategorie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;V Na zakończenie&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Jeżeli kiedykolwiek myślałeś, że znalezienie czegoś to chwileczka, że za 2 minutki będziesz miał gotowe rozwiązanie albo wypracowanie to bardzo się myliłeś. Aby osiągnąć taki poziom, trzeba wiedzieć jak i czego szukać. Wszystko to co tu opisałem, to moje własne doświadczenie z googlem. Mimo wszystko zdarza się iż spędzam kilka godzin nad znalezieniem rozwiązania problemu. Oczywiście samo rozwiązanie to kilka minut roboty, ale to już złośliwość rzeczy martwych. Nie należy się poddawać, nawet jeżeli po dniu poszukiwań nie wpadło absolutnie nic ciekawego to i tak jesteś bogatszy o całą wiedze jaką udało ci się zebrać. Na pewno znalazło się coś, co choć zahacza o poszukiwania, coś do czego będzie można dać link na forum i udowodnić że się szukało. Internet wbrew pozorom pełen jest ludzi chętnych do pomocy, ale niechętnych rozwiązywaniu twoich problemów za ciebie. Przedstawiając swoje wyniki poszukiwań ułatwiasz innym przeszukiwanie infostrady. Wiedzą czego mają nie szukać i łatwiej im będzie pomóc tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Jestem przedstawicielem ideologii inżynierów: myśl przez pół dnia jak zrobić robotę w pół godziny. Docenisz to, kiedy będziesz musiał wykonać coś podobnego po raz drugi&lt;br /&gt;**Najprostszym jest odwołanie się do piątego elementu tablicy trzy elementowej (c++)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2626002486571761383?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2626002486571761383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2626002486571761383&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2626002486571761383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2626002486571761383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zapytaj-wujka-googla-albo-cioci.html' title='Zapytaj wujka Googla albo ciocię Wikipedię'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2306716134947575211</id><published>2008-03-18T04:28:00.000-07:00</published><updated>2008-03-21T09:20:34.253-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekonomia'/><title type='text'>Życie jest drogie</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Dlaczego życie jest takie drogie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo w cenę wliczony jest bilet podróży dookoła Słońca"&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;(c) znalezione na pewnej stronie&lt;br /&gt;poświęconej układowi słonecznemu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Inflacja po cichu zaczyna szaleć, ale za jej wzrostem nie idzie wzrost płac pracowników niższego szczebla. Ci wyżej i tak sobie poradzą.&lt;br /&gt;W tych paru słowach można zawrzeć podsumowanie ostatnich 4-5 miesięcy. Chodzi mi tu przede wszystkim o te strajki. No bo kto strajkuje tak naprawdę? Nie chodzi o to, że to są grupy zawodowe o najniższych dochodach, ale o pozycję w hierarchii pracy. Ludzi na wyższych stanowiskach zawsze mają lżej, nawet jeżeli nie ma dużej rozbieżności między dochodami. "Kierownik przejścia granicznego w XYZ" zawsze lepiej brzmi w CV niż "pogranicznik". A jeżeli jest jeszcze poparte jakimś papierkiem z wyższym wykształceniem to już w ogóle nie ma o czym mówić.&lt;br /&gt;Z tego powodu nie uświadczymy raczej strajku pt "większe płace dla menadżerów".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze* - jak mówi stare przysłowie. Problem z "przeciętnym reprezentantem społeczeństwa polskiego" jest taki, że nie rozumie złożonych mechanizmów rynkowych, praw popytu i podaży, zagadnień księgowości i wielu innych. Typowy przykład to "podnieść podatki najbogatszym". Ci których by to dotyczyło, stanowią około 1% wszystkich podatników. I tak naprawdę nowe podatki w żadnym stopniu ich nie będą dotyczyć. Zacznijmy od tego, że ci bogaci to nie pracownicy średniego szczebla, ani nawet wyższego. To są prezesi, zarząd dużych spółek itp. To oni decydują o rynkowej cenie towarów i usług jakie oferują. Nałożenie 75% podatku na ich dochody łatwo się przełoży na zwiększenie cen tych towarów. Ci bogacze (a raczej sztab marketingowców) to też myślący ludzie. Większe podatki-&gt;mniejszy dochód-&gt;podnoszę cenę-&gt;większy dochód-&gt;wyrównuje się. Oczywiście nie jest to aż takie proste, ale obrazuje ciąg przyczynowo-skutkowy. W rezultacie to przeciętni ludzie opłacają podwyżkę podatków dla najbogatszych.&lt;br /&gt;Przeciętny pracownik niskiego szczebla zauważa, że znowu podniosły się ceny towarów, a jego płaca nie wzrosła. Inflacja szaleje i wszyscy są niezadowoleni. A jeszcze powiedz takiemu, że to on płaci za ten swój pomysł zwiększania podatku bogatym:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W XIX wieku był pomysł całkowitego zniesienia podatków od kwoty przekraczającej pewien próg. Do tego miejsca miało się płacić, a co więcej wypracujesz to twoje. W założeniu miało to zachęcać do pracy. Pomysł nigdy nie wszedł w życie na szerszą skalę. Chodź mam trochę obaw przed takim wynalazkiem, z pewnością byłoby to ciekawe doświadczenie.&lt;br /&gt;To częściowo tłumaczy apatyczność rządów w stosunku do zmian podatkowych. Drugą przyczyną jest tylko czteroletnia kadencja w czasie której trzeba jak najwięcej...żeby nie użyć tego słowa...odłożyć na bok.&lt;br /&gt;Z jednej strony słuchają pomysłów pokroju "znieść podatki", "niech płacą najbogatsi", "zrobić coś tam", z drugiej wiedzą jakie będzie to miało konsekwencje w skali makro. Pewnie, trzeba ryzykować ale nie każdy ma takie nerwy, żeby stawiać całą Polskę na jeden rzut kośćmi. A nóż wejdzie krytyczne pudło? Chodź każdy by wolał rzut za co najmniej 18.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy wie, że w gospodarce na całym świecie źle się dzieje. Nieliczni cicho mówią, że nadchodzi kolejny, wielki krach na giełdach. To ja to powiem głośno: on nadchodzi. I jak zwykle zacznie się od Amerykańców. Poczekajmy aż ichnie banki zaczną upadać od nadmiaru posiadanych nieruchomości (zastawionych pod kredyt, którego nie spłacono), a z braku własnych rezerw gotówki. Kongres nie jest głupi, w końcu uchwalą ustawę pozwalającą banką obracać nieruchomościami w ten czy inny sposób. Pytanie tylko kto kupi te domy, skoro całe społeczeństwo żyje na kredyt, a kredytu zgodnie z nowymi wymaganiami nie będzie tak łatwo dostać.&lt;br /&gt;Bardziej mnie jednak ciekawią efekty krachu dla przeciętnego obywatela. Konkretniej przeciętego Polaka. Znaczna część na pewno wyjedzie, szczególnie ludzi młodzi(jeżeli masz naturę złośliwca to pociesz się: zła koniunktura nawet za granicą ich dopadnie) ale co zrobią ci co zostaną? Duży wzrost bezrobocia? Nieee, paręnaście procent na pewno, ale bez przesady. Powtórka systemu kartkowego? Niee, jesteśmy w Unni przecież. Coś nam pożyczą.&lt;br /&gt;Osobiście obawiam się dużego wzrostu cen, połączonego z relatywnie niskimi płacami. Tłumaczyć dalej nie trzeba - zarobią dystrybutorzy sprzętu dla demonstrantów. To jak na razie wolna nisza rynkowa.&lt;br /&gt;Zmierzajmy jednak do merittum - bogaty sobie poradzi. Może będzie miał trochę mniej ale sobie poradzi. Co zdążył nagromadzić przez lata, to procentuje w obligacjach, funduszach inwestycyjnych i na kontach bankowych. Jakoś sobie da radę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie, że to niesprawiedliwe - on ma a ja nie! Ale dopuśćmy do głosu drugą myśl: nie urodził się bogaczem. Zaczynał od zera (zaskakujące prawda?), swój status przypłacił stresem i ciężką pracą...raczej w odwrotnej kolejności. A teraz to procentuje. Straci fortunę? Może, ale przeżyje to z podniesionym stołem. Stać go będzie na mieszkanie, benzynę do nowego Opelka i 3 posiłki dziennie.&lt;br /&gt;Oczywiście, że będą mu zazdrości i plotkować. I oczywiście najwięcej niepochlebnych plotek wyjdzie od tych co przez ostatnie lata nic nie zrobili by zdobyć wykształcenie i zatroszczyć się o swoją przyszłość. Nie jest prosto wybiegać myślami i planami na lata do przodu...ale czy ktokolwiek obiecywał ci przy narodzinach, ze życie będzie łatwe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*jest jeszcze inna forma tego przysłowia: "Jeżeli nie wiadomo o co chodzi to znaczy , że to nie twój interes."&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2306716134947575211?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2306716134947575211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2306716134947575211&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2306716134947575211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2306716134947575211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/ycie-jest-drogie.html' title='Życie jest drogie'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-2714347381066569439</id><published>2008-03-17T06:38:00.000-07:00</published><updated>2008-03-21T09:20:08.225-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złota myśl'/><title type='text'>Złote myśli Dwimenora I</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Wojny to w gruncie rzeczy to nie taka zła sprawa, w końcu dają ludziom jakieś zajęcie. Zajęci ludzi nie zajmują się czymś naprawdę niebezpiecznym, na przykład majstrowaniem przy czasoprzestrzeni"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Wypowiedziane na zakończenie wykładu jaki prowadziłem w Auli Kryształowej. Oczywiście w swoim śnie. Nie pamiętam o czym był wykład. Biorąc pod uwagę podsumowanie, pewnie coś o popularnej tematyce światowego pokoju. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-2714347381066569439?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/2714347381066569439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=2714347381066569439&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2714347381066569439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/2714347381066569439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/zote-myli-dwimenora-i.html' title='Złote myśli Dwimenora I'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6886359783107243629.post-1418415881178835222</id><published>2008-03-14T12:05:00.000-07:00</published><updated>2008-03-21T09:19:45.813-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kolejka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trudno'/><title type='text'>Nie miał człowiek problemu to wysłali go do lekarza</title><content type='html'>Studia inżynierskie mają mnóstwo plusów, chociażby liczne zajęcia laboratoryjne. Naturalnie wiąże się z tym pewien mankament w postaci okresowych badań lekarskich, jakby to ująć, wyższego stopnia. Spirometria, laryngologia, morfologia krwi, RTG klatki piersiowej i parę innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z moich poprzednich doświadczeń z lekarzami wiedziałem co może mnie czekać. Zaopatrzony w drugie śniadanie, książeczki zdrowia wszelkiej maści i masę wolnego czasu udałem się do rejonowej przychodni. Oczywiście swoje w kolejce trzeba odstać, nie ma przebacz. W trakcie tych 45 minut bezczynnego gapienia się w plecy osób stojących przed moją skromną osobą oraz słuchania złej_jak_osa_pani_recepcjonistki naszły mnie myśli:&lt;br /&gt;a) W recepcji siedzi 5 osób, ale mimo to się nie wyrabiają&lt;br /&gt;b) Gdybym musiał cały dzień słuchać tych wszystkich starowinek też pewnie bym sfiksował&lt;br /&gt;c) Podchodząc do okienka trzeba dodać otuchy zestresowanym pracownicą służby zdrowia&lt;br /&gt;Zgodnie z myślą c* przyodziałem mój najbardziej rozbrajający uśmiech oraz nastawiłem się na niekonfiktowość. Chciałem jeszcze notes wyjąć, żeby nie pytać o wszystko dwa razy ale starannie zapisywać, lecz uznałem to za przesadę.&lt;br /&gt;Pani_w_okienku na moje szczere "dzień dobry" (które z uwagi na pancerną szybę oddzielającą petentów od obsługi mogło zabrzmieć inaczej...ciekawe po co ją tam wstawili, bo chyba nie po to żeby było gdzie przyklejać ogłoszenia) odpowiedziała lekkim zaskoczeniem. Jak można "odpowiedzieć zaskoczeniem"? Spróbujcie wyżej wymienionej metody to się dowiecie.&lt;br /&gt;30 sekund później byłem już w drodze do drugiej przychodni, która miała aż trzech lekaży medycyny pracy na pokładzie. Wskazówki co by nie było były dokładne "podjedzie pan tramwajem do cmentarza, a potem to już tylko rzut beretem na lewo od torów". Jakoś mi się tak lekko na duchu zrobiło, że nie idę na jakiś poważny zabieg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przychodnia na ulicy_o_bardzo_długiej_nazwie 8 do dojść ciekawy twór architektoniczny. Zbudowana na planie prostokąta z pustym środkiem na ogródek i ławkę. Dobrze, że ktoś z administracji pomyślał o zabarykadowaniu drzwi do ogrodka, bo jeszcze ktoś mógłby wpaść do ogromnego dołu jaki się tam wykopali...pewnie z polecenia tego samego administratora budynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Organizacja w tym przybytku zdrowia i (nie)szczęścia była postokroć lepsza. Przy samej rejestracji znalazłem tabliczkę z rozpiską gdzie i kiedy urzędują poszukiwani przez mnie lekarze. Kolejne pół godziny poświęciłem snując się po korytarzu w oczekiwaniu na moją kolej. Nieodzowny element krajobrazu każdej przychodni lekarskiej, jakim są starowinki, był bardzo ucieszony gdy opuszczałem gabinet po 5 minutach. A mówią, że emeryci nie powinni pracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie była to wizyta zmarnowana, o nie. Owszem, mogę wykonać tutaj wszystkie badania ale nawet z zniżką studencką będzie to kosztować, bagatela, 250 złotych. Tyle na temat darmowej służby zdrowia i bezpłatnej edukacji. Uzbrojony w notes i ołówek postanowiłem wyciągnąć z tej wizyty ile się da. Wliczając w cennik badań i adresy instytucji gdzie mogę zrobić badania za darmo. Oczywiście wlicza się w to uczelniana przychodnia (gdzie pewnie dostanę skierowanie na bezpłatne badania do przychodni przy cmentarzu. Nie jestem hobbitem, żeby jeździć w te i z powrotem), oraz parę nazw ulic których nigdy nie słyszałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bynajmniej, nie byłem wzburzony jak przeciętny obywatel odsyłany od Kajfasza do Annasza. Ja mam czas (do 31 września), cierpliwość (do czasu) i z zasady nie zrażam się niepowodzeniami. Z przejść tych wyciągnąłem parę wniosków, które mogą przydać się na przyszłość:&lt;br /&gt;1. Jeżeli na dzień dobry obdarzę kogoś uśmiechem, osoba ta jest bardziej skłonna do współpracy&lt;br /&gt;2. Posiadanie komórki z tunerem FM to dobry pomysł. W przychodniach nie najgorzej radio odbiera i zagłusza ględzące starowinki. Trzeba tylko pamiętać aby zabrać słuchawki. Dobrze, że nie zdążyłem zamknąć drzwi do mieszkania.&lt;br /&gt;3. Osoby w kolejce zdecydowanie za dużo plotkują jak na mój gust. Radio się przydaje.&lt;br /&gt;4. Trzeba lepiej poznać dalsze tereny swojej dzielnicy. Nawet nie wiedziałem, że rzut beretem od siebie mam przychodnię specjalistyczną. Rejonizacji już nie ma, przepisanie się to kwestia paru godzin, a i obsługa jakaś milsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Była też myśl "d) Prywatyzacja służby zdrowia to naprawdę dobry pomysł", ale nie zdążyłem się głębiej nad nią zastanowić - moja kolej do okienka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6886359783107243629-1418415881178835222?l=dwimenor.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://dwimenor.blogspot.com/feeds/1418415881178835222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=6886359783107243629&amp;postID=1418415881178835222&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1418415881178835222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6886359783107243629/posts/default/1418415881178835222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://dwimenor.blogspot.com/2008/03/nie-mia-czowiek-problemu-to-wysali-go.html' title='Nie miał człowiek problemu to wysłali go do lekarza'/><author><name>Dwimenor</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06442720197513649833</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='29' src='http://bp0.blogger.com/_B1-Sb1_FHMM/R96i4oJ2inI/AAAAAAAAAKE/ELdOWjq7o4Y/S220/avatar5229_31.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
