czwartek, 17 lipca 2008

Nie miał człowiek problemu, to sobie kartę dźwiękową kupił

Wybór wierła ma znaczenie, tak samo jak wybór miejsca do wiercenia. Zdecydowanie nie należy wiercić nad kontaktami

Stare przysłowie ludowe

W czasach, kiedy Wszystkim miało wystarczyć 640k było zabawnie. Nieważne jaką miałeś kartę graficzną to i tak zawsze coś tam rysowała. Ale żeby mieć dźwięk, trzeba było się nieźle natrudzieć. Przerwania, porty, próbkowanie, bum, tralala i jeszcze masa innych rzeczy o których trzeba było wiedzieć aby wydobyć coś więcej niż piski z brzęczyka.
To były czase...a historia ponoć lubi zataczać koła.

Wraz z nowym komputerem przyszła i płyta główna. Wraz z nią - zintegrowana karta dźwiękowa. Melomanem nie jestem, wystarczy, że coś mi z głośniczków bzyczy a głośniczkiem nie jest PC Speaker.
Generalnie nigdy nie wiem, pod które gniazdko podłączyć głośniki. Zawsze, kiedy trzeba sprzęt rozkręcać jest problem przy uruchamianiu i szukaniu. Tym razem problem był większy, bo zliczając wszystkie gniazda, jest ich 8. No cóż, głośniki na cały regulator, jakieś mp3 puszczone w tle i szukamy. Metodą prób i błędów szybko doszedłem co i jak, mało nie spadając z krzesła gdy Terrański czołg oblężniczy* dał salwę z działa. Złożyłem sprzęt do kupy, ustawiłem na miejscu, profilaktycznie przyciszyłem głośniki i już.

Tyle Windowsa. Gorzej było z Ubuntu. W takich sytuacjach daje o sobie znać olewactwo producentów. Brak natywnych sterowników sprawiał pewne problemy. O ile pod Oknami nie ważne w co podłączyłem moje głośniczki (dwa, 6 watowe. A dźwiękówka obsługuje 7.1) to coś tam leciało. Pod linuxikiem był mały problem. Na tym ssamym gnieździe było masakrycznie cicho. Standard w takich sytuacjach: alsamixer i mixujemy.

Trzy godziny potem, zaliczając wszystkie gniazda od dźwiękówki, reinstalując alse i puleaudio, googlują i kończąć na kompilacja alsy 1.1.17rc z źródeł doszedłem co i jak. Okazało się, że głośniczka podłączyłem pod wyjście "na satelitę" czy innego sputnika. Po pierwszych zabawach w aslamixer już się to przyjęło, a że nie znam się na tym całym sprzęcie grającym, tak zostało. A ja się męczyłem. Dopiero przy drugim podejściu do mixera i kombinowaniu z wyciszaniem/przełączaniem kanałów udało mi się znaleźć odpowiednią dziurę w odbudowie, co by podpiąć głośniczki.
Instrukacja obsługi vel przepis prania? A znacie taką anegdotę?
Dokumentacja urządzenia zajmuje 200 stron i obejmuję pomoc dla systemu MS Windows. Użytkownicy Appla przyzwyczaili się, że wszyscy ich olewają, a linuksiarze dadzą sobie radę sami.

Nie zgadniecie. Dźwięk potem pod Windowsem nie działał ;) Trzeba było przestawić parę rzeczy w sterownikach.

*Jednostka artyleryjska z Starcrafta. Kto nie grał albo chodźby nie wie co to, niech się schowa. Cechą charakterystyczną było bardzo rozpoznawalne JEBUDU jakie robiła strzelając. Dźwięk ten ma ustawiony jako domyślnie odtwarzany w przypadku wystąpienia błędów oraz jako dźwięk gotowości do logowania w GDM. Osoby nieprzygotowane na takie coś mają niezłego zonka siadając do mojego komputera.

2 komentarze:

Brzuszek Brzuszkiewicz pisze...

Stary, komu by się chciało czytać o karcie graficznej?

Anonimowy pisze...

Tylko tym genialnym. Nie przejmuj się.